Passionfruit

pełnia smaku...

Wpisy

  • wtorek, 24 marca 2009
    • Budyń kokosowy

      Przygotowany z okazji weekendu Hawajskiego, zorganizowanego przez Monsai. Śnieżnobiały, delikatny i bardzo kokosowy :)


      400 ml mleka kokosowego ( 1 duża puszka)

      3 łyżeczki cukru

      125 ml mleka ( = 1/2 szklanki, jeśli chcemy uzyskać wersję bez mleczną, dajemy w to miejsce wodę)

      2 łyżeczki mąki pszennej lub ziemniaczanej

      wiórki kokosowe


      Mleko kokosowe zagotować z cukrem.

      W szklance ze zwykłym mlekiem (lub wodą) rozmieszać dokładnie 2 łyżeczki (z lekkim czubkiem, jak się nabiorą) mąki. Następnie przelać je cienkim strumieniem do gotującego się mleka kokosowego, mieszając. Po zgęstnieniu gotować jeszcze ok. 1 minutę.

      Przelać do pucharków, udekorować kakao i wiórkami kokosowymi. Podawać na ciepło lub na zimno.

      (Źródło)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Budyń kokosowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 marca 2009 10:06
  • poniedziałek, 23 marca 2009
  • czwartek, 19 marca 2009
    • Klopsiki z marchewką

      Bardzo lubię klopsiki - za ich smak oraz za to, że z rożnymi sosami tworzą za każdym razem inne danie. W tym przepisie dodatek marchewki sprawia, że są delikatniejsze, bardziej soczyste i miękkie.

      Klopsiki z marchewką


      1/2 kg mięsa mielonego wieprzowo -wołowego

      1 spora cebula

      1 marchewka

      1/2 bułeczki pszennej - kajzerki

      1/2 szklanki  mleka

      1 jajko

      pieprz, sól do smaku - przy słonych sosach soli dajemy odpowiednio mniej


      1. Bułkę namoczyć w mleku.

      Cebulę drobniutko posiekać, marchewkę zetrzeć na drobnej tarce. Cebulę zezłościć na niewielkiej ilości oleju, dodać marchewkę. Marchewkę wraz z cebulą chwilę przesmażyć, mieszając. Dodać do mięsa.

      Dodać jajko, bułkę odciśniętą z mleka oraz pieprz i sól do smaku.

      Masę wyrobić, odstawić na 10 minut, by odpoczęła.

      Jeśli po tym czasie okaże się za rzadka, podsypać trochę tartej bułki.

      2. Z masy formować ( toczyć ) w dłoniach kulki wielkości orzecha włoskiego, obtaczać je w mace, po czym smażyć z obu stron na złoto. Z tej ilości mięsa wychodzi ok. 30 klopsików.

      Podawać z dowolnym sosem, do ryżu, makaronu lub ziemniaków.


      Klopsiki na zdjęciu  przygotowałam z błyskawicznym sosem Kermidt:

      Cebulę drobno posiekać i zeszklić na 2 łyżkach oleju. Dolać 1/4 szklanki wody i poddusić, aż cebula zmięknie. Dodać 4-6 łyżek ciemnego sosu sojowego, łyżeczkę musztardy i 1/2 łyżeczki cukru. Wymieszać. W kolejnej 1/4 szklanki wody rozmieszać 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, wlać do sosu i mieszać, aż zgęstnieje.


      W takiej ilości sosu klopsiki nie będą pływały, lecz będą nim obtoczone. Jeśli potrzebujemy większej ilości sosu, należy zwiększyć proporcje.  Jeśli sos jest jak na nasz gust za gęsty, należy po prostu dodać jeszcze trochę wody.

      Na zdjęciu widzicie klopsiki podane z buraczkami zasmażanymi.

      polecam także klopsiki szwedzkie z sosem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Klopsiki z marchewką”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 marca 2009 14:05
  • piątek, 13 marca 2009
    • Kuskus Tabbouleh

      Tabbouleh to tradycyjna sałatka arabska, której głównym składnikiem jest pietruszka. To, co pokazuje polska Wikipedia bardzo różni się od wersji arabskiej. W polskich źródłach do tabbouleh stosuje się wymiennie kuskus lub burgul. Jednak prawda jest taka, że ja nie znoszę pietruszki i jestem w stanie ją przełknąć jedynie w śladowych ilościach. Dlatego moja wersja zawiera odwrócone proporcje - kuskus przyprawiony a la Tabbouleh jak najbardziej mi odpowiada. :) Osoby lubiące pietruszkę mogą ją tutaj dodawać bez ograniczeń. :)




      1/2 szklanki kuskusu
      1 pomidor
      1/2 ogórka
      1/2 czerwonej cebuli
      2 łyżki oliwy
      1 łyżka soku z cytryny
      kilka gałązek pietruszki
      sól i pieprz do smaku

      Kuskus zalać w misce taką sama ilością wrzątku, pozostawić na 5 minut pod przykryciem.

      Pomidora i ogórek obrać, pokroić w drobną kostkę, cebulę drobno posiekać. Natkę drobno pokroić.
      Warzywa, oliwę i sok z cytryny wymieszać z kuskusem, doprawić solą i pieprzem, ponownie wymieszać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kuskus Tabbouleh”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 13 marca 2009 09:14
  • wtorek, 10 marca 2009
    • Penne z sosem ajvarowym

      Pomysł na to pyszne danie znalazłam u Adrijah. Naturalnie, nie byłabym sobą, gdybym nie poddała go modyfikacjom.;p Na pewno sos ten będzie gościł u mnie często, bo bardzo lubię ajvar.



      1 pierś kurczaka
      2 pomidory
      1/2 papryki świeżej
      1/2 papryki konserwowej
      1 cebula
      1 ząbek czosnku
      3 łyżki ajvaru
      1 łyżeczka słodkiej papryki
      szczypta pieprzu cayenne
      1/2 łyżeczki bazylii
      szczypta tymianku
      sól, pieprz do smaku
      mąka pszenna - 1- łyżka
      1/4 szklanki mleka
      makaron penne

      Pierś kurczaka pokroić w niedużą kostkę, zamarynować w 1 łyżce oliwy rozmieszanej z papryką słodka i pieprzem cayenne na 10 minut.
      Makaron ugotować w osolonej wodzie, odcedzić.

      Na dużej, głębokiej patelni rozgrzać niedużą ilość oleju, zrumienić kurczaka, po czym zdjąć go z patelni. Zrumienić posiekaną cebulę, dodać przeciśnięty ząbek czosnku i obrane ze skórki i pokrojone w kostkę pomidory oraz pokrojone w kostkę papryki. Wymieszać. Gdy pomidory puszczą sok, dodać ponownie kurczaka. Dodać przyprawy i ajvar, wymieszać, chwilę dusić razem.

       

      Mleko wymieszać z mąką, wlać na patelnię, mieszać, aż sos zgęstnieje. Dodać ugotowany makaron, wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
      Podawać gorące, posypane parmezanem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Penne z sosem ajvarowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 marca 2009 08:57
  • czwartek, 05 marca 2009
    • Pączki

      Czasami mały pączek to za mało. Czasami zamiast rozwiązań błyskawicznych wolę poświęcić ciut więcej czasu, aby móc delektować się prawdziwym, tradycyjnym pączkiem.  Lub dwoma ;) 



      1/2 kg mąki tortowej
      8 łyżek cukru
      1/2 opakowania drożdży (kostka ma 100g)
      1 jajko
      1 żółtko
      1/3 kostki masła (kostka: 200g)
      1/3 szklanki mleka
      1 łyżka wódki
      aromat waniliowy i rumowy

      Do miski wsypać mąkę, zrobić w niej dołek  i wkruszyć drożdże. Zalać je 4 łyżkami gorącej, lecz nie wrzącej wody. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 20 minut, aż "ruszą".
      Jajko z żółtkiem i cukrem utrzeć na puch. Dodać do mąki z wyrośniętymi drożdżami. Dodać mleko, rozpuszczone masło, wódkę i po 3 krople obu aromatów. Ciasto dobrze wyrobić, aż przestanie się kleić do rąk, w razie potrzeby dosypać mąki.   Pozostawić do wyrośnięcia na godzinę w ciepłym miejscu, przykryte ściereczka by nie obeschło.

      Ciasto podzielić na pół, każdą połówkę na pół - itd. Tym sposobem uzyskamy 16 kawałków równej wielkości.

      Z każdego kawałka uformować placuszek, nadziać twardą marmoladą lub konfiturą różaną, zlepić brzegi i utoczyć w dłoniach foremną kulę. Gotowe pączki pozostawić do wyrośnięcia na 20 minut, aż podwoją objętość.

      Rozgrzać olej w rondlu. Aby przekonać się, czy jest wystarczająco gorący, należy wrzucić do oleju mały kawałek ciasta. Kiedy zacznie się rumienić oznacza to, że olej ma właściwą temperaturę.

      Pączki smażyć z obu stron na głębokim oleju, następnie lukrować.

      Lukier: do jednej łyżeczki mleka dodać 5 łyżeczek cukru pudru i kilka kropel soku z cytryny, utrzeć. Można dodać kroplę aromatu waniliowego.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Pączki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 marca 2009 20:54
  • wtorek, 03 marca 2009
    • Dorsz po kołobrzesku

      Czy ryba może chodzić? Każdy ichtiolog od razu nam odpowie, że nie. Ba, wyśmieje nas nawet każdy nauczyciel biologi. Tym niemniej ta ryba chodziła za mną od bardzo dawna. Dokładnie taka, jakiej chciałam - jak z prawdziwej nadmorskiej smażalni.  Mhhh... wakacje!



      filety z dorsza ( bez skóry)
      1/2 szklanki mleka
      2 łyżki soku z cytryny
      1 jajko
      10 dag mąki
      1/2 szklanki wody
      szczypta soli

      Rybę umyć, pokroić na porcje, zalać mlekiem z sokiem z cytryny, odstawić na 15 minut. Dzięki temu będzie delikatniejsza w smaku i straci rybny zapach.

      Białko jajka ubić na sztywno. Z żółtka, wody, mąki i soli utrzeć ciasto. Do ciasta dodać białko i delikatnie wymieszać. Ciasto powinno mieć konsystencję śmietany, czyli być gęściejsze od ciasta naleśnikowego. W razie potrzeby należy zatem dodać trochę wody lub mąki.

      Rybę obtaczać najpierw w mące a następnie zanurzać w cieście i smażyć z obu stron na złoto na oleju. Nie jest konieczne smażenie w głębokim oleju, ale warto go nalać trochę więcej, niż do zwykłego smażenia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Dorsz po kołobrzesku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 marca 2009 08:54
  • sobota, 28 lutego 2009
  • czwartek, 26 lutego 2009
    • Kotlet pożarski

      Przeszukując źródła znalazłam tyle wersji powstania tej potrawy, że na prawdę trudno dociec, która jest prawdziwa. Ponieważ absolutnie nie ma to wpływu na smak potrawy,:)  poprzestanę więc na przytoczeniu tych krótkich historii:
      Kotlet pożarski, pierwotnie kotlet Pożarskiego lub kotlet à la Pożarski jest często błędnie kojarzony z rosyjskim bojarem Dimitrijem Pożarskim, który w 1612 roku na czele pospolitego ruszenia wyparł wojska polskie z Moskwy. Rosyjskie źródła podają, że nazwa kotleta powstała w Rosji w początku XIX wieku , kiedy to Car  Mikołaj I odwiedziwszy przydrożną oberżę dostał ( z braku wieprzowiny) kotlet z mielonego mięsa drobiowego, który mu ogromnie zasmakował, więc kazał potrawę nazwać nazwiskiem właściciela oberży i podawać na dworze. W 1826 roku wielki poeta rosyjski Aleksander Puszkin, opowiadając w liście przyjacielowi S. Sobolewskiemu o swojej podróży z Moskwy do Nowogrodu, napisał taki oto dowcipny wierszyk:

      W międzyczasie zjedz po drodze
      Kotlet Pożarskiego (właśnie kotlet)
      Jedź do Torżku. Spróbuj, proszę,
      Nie ma nic lepszego.

      Polska wersja łączy nazwę z nazwiskiem lekarza, doktora Pomian-Pożarskiego, który brał udział w powstaniu styczniowym w 1863 roku, po czym został zesłany na Sybir, uciekł przez Władywostok do Europy i założył pierwszą polską restaurację w Paryżu, w której serwowano m.in. potrawy przyrządzane według uzasadnionych medycznie przepisów kulinarnych.




      mielona pierś kurczaka (może być także mięso z innej części kurczaka - generalnie chodzi o mięso drobiowe)
      1 jajko
      2 łyżki masła ( mniej więcej odpowiada to 2 cm masła odciętym z kostki)
      pół kajzerki
      sól, pieprz do smaku

      Mięso zemleć, dodać namoczoną wcześniej w mleku bułkę, żółtko jajka, miękkie masło oraz dobrze przyprawić solą i pieprzem. Masę dokładnie wyrobić.
      Białko jajka ubić na sztywno i połączyć z masą mięsną.

      Formować kotlety, panierować je w bułce tartej i smażyć ze wszystkich stron na złoto.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kotlet pożarski”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 lutego 2009 15:08
  • niedziela, 22 lutego 2009
  • czwartek, 19 lutego 2009
  • wtorek, 17 lutego 2009
  • piątek, 13 lutego 2009
  • czwartek, 05 lutego 2009
  • sobota, 31 stycznia 2009
    • Fusilli z białym sosem

      Są takie dni, zwłaszcza zimą,  kiedy wracamy do domu zmęczeni i nie mamy sił ani ochoty na przygotowywanie czegoś pracochłonnego i czasochłonnego. A jednocześnie, po całym dniu - coś dobrego by się chętnie zjadło ;-) Dobrym rozwiązaniem jest wtedy makaron z pysznym, szybkim do przygotowania sosem.  Kilka chwil i posiłek jak z restauracji gotowy :)




      makaron fusilli czyli świderki - jeśli ktoś woli inny, np. rurki, nie ma przeciwwskazań ; )
      śmietana 18% lub 22%
      żółtko
      starty ser żółty - jaki kto lubi - garść
      boczek
      czosnek - troszeczkę
      pieprz biały lub czarny, sól - wedle gustu.

      1. Makaron gotujemy. W tym czasie: na patelni podsmażamy pokrojone drobno 3-4 plastry boczku. Gdy się zrumienią, zdejmujemy patelnię na chwilę z ognia.

      2. Na dużą,  głęboką patelnię wlewamy kubeczek śmietany, dajemy żółtko i energicznie mieszamy - na małym ogniu. Dodajemy garść startego sera, świeżo zmielony pieprz, szczyptę soli ( uwaga, boczek jest już słonawy! ) i trochę czosnku, do smaku. Cały czas mieszamy, aż ser się rozpuści.

      3. Dodajemy makaron, mieszamy. Wykładamy na talerze, zajadamy.

      W ramach dodatków możemy wybrać np. jedną z następujących wersji:

      - Brokułowa ( jak na zdjęciu). Gotujemy brokuła w tym czasie, kiedy gotuje się makaron. Dodajemy w ostatniej fazie na patelnię z makaronem.

      - Grzybowa: Zalewamy pokruszona na mniejsze kawałki suszone grzyby  wrzątkiem- niedużo, tak, by przykrył grzyby. Robimy to w miseczce, dodajemy trochę vegetty, miseczkę przykrywamy. Następnie grzyby wraz z wywarem dodajemy na patelnię wraz z innymi składnikami z punktu 2.

      Obie wersje są bardzo smaczne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Fusilli z białym sosem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      sobota, 31 stycznia 2009 10:35
  • poniedziałek, 26 stycznia 2009
    • Tortilla Twister

      Delikatna, miękka, idealna... tortilla wg. przepisu podanego przez Kashę, którego zaletą jest także to, ze nie wymaga użycia mąki kukurydzianej. Szybki i prosty sposób na pyszną domową tortillę.

       

      1 szklanka wody

      ok. 2 szklanek mąki pszennej

      1 cm smalcu (odkrojony z kostki)

      1 łyżeczka soli

      1 łyżeczka proszku do pieczenia.

      Do miski wlać szklankę gorącej wody, rozpuścić w niej smalec. Kiedy woda trochę przestygnie, na tyle, by nie parzyć, wsypać do niej łyżeczkę soli, łyżeczkę proszku do pieczenia i mąkę, po czym dokładnie wyrobić ciasto, w razie potrzeby podsypać mąką. Wyrobione ciasto podzielić na 6 części, z każdej uformować kulę , po czym rozwałkować ja na kształt zbliżony do okręgu ;)


      Rozgrzać patelnię do naleśników. (nie podlewać olejem)

      Smażyć na niej po jednym placku, odwracając na drugą stronę, gdy zobaczymy pierwsze oznaki rumienienia się. Nie przyrumieniać mocno, bo ciasto zamiast miękkiego zrobi się kruche.

      Odkładać na talerz, rolując je od razu. Z podanych proporcji wychodzi 6 tortilli.

      Do tak zrobionych tortilli wspaniale pasują 2 nadzienia: a la kebab i a la burrito.


       

       

      Tortilla kebab:

      Pierś kruczka pokroić w drobną kostkę, zamarynować w przyprawie gyros.

      Kapustę pekińską i paprykę  posiekać w paski, ogórka konserwowego pokroić w półplastry, pomidora pokroić w plastry, cebulę pokroić w piórka.

      Przygotować sos czosnkowy:

      3 łyżki majonezu, 3 łyżki jogurtu naturalnego, przeciśnięty duży ząbek czosnku, pieprz do smaku.

      Na tortilli układać kapustę, polać ją sosem, na to porcja mięsa i warzywa.

       

       

       

      Tortilla burrito:

      Pierś kurczaka pokroić w drobną kostkę. Zamarynować w oleju z 1 łyżeczką słodkiej papryki, ½ łyżeczki pieprzu i szczypką pieprzu cayenne.

      Czerwoną fasolę z puszki przełożyć wraz z zalewą do rondla ( nie dolewać wody).  Dodać ½ puszki kukurydzy oraz obranego, pokrojonego w kostkę pomidora. Dodać kawałek posiekanej papryczki jalapeno  ze słoika ( w przypadku jej braku – pieprz cayenne), łyżeczkę słodkiej papryki,  ½ łyżeczki wędzonej papryki,  ½ łyżeczki czosnku granulowanego, ½ łyżeczki pieprzu ziołowego, sól do smaku.

      Kurczaka usmażyć na patelni. Dodać do gotującej się fasoli. Na patelni  zeszklić posiekaną cebulę, dodać do fasoli. Gotować mieszając, do odparowania razie konieczności zagęścić odrobiną mąki ziemniaczanej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „Tortilla Twister”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 stycznia 2009 09:43
  • wtorek, 20 stycznia 2009
    • Rolada serowo-jabłkowa

      Pyszne połączenie serka i prażonych jabłek w delikatnym, biszkoptowym  cieście.

       

      ciasto:
      3 jajka
      4 łyżki cukru
      cukier waniliowy
      8 łyżek mąki
      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      masa:
      1 serek twarogowy, lub 3 krotne mielony  250 g (quark)
      cukier waniliowy
      cukier

      2-3 jabłka
      cukier
      cynamon

      4 łyżeczki żelatyny
      2 łyżki nutelli

      Serek wymieszać z cukrem waniliowym, dodać zwykłego cukru, do smaku, ok. 3 łyżki.

      Przygotować jabłka jak na szarlotkę: obrać pokroić w kostkę, uprażyć w małej ilości wody z cukrem. Kiedy woda odparuje a jabłka będą miękkie, dodać szczyptę cynamonu. Jabłek powinno być mniej więcej tyle, co serka, ok. 250 g.

      Rozpuścić 4 łyżeczki żelatyny w 6 łyżkach wody, energicznie mieszając. połowę dodać do serka, druga połowę - do jabłek, wymieszać.

      Ciasto:
      a. 2 białka ubić na sztywną pianę (pomaga w tym dodatek kilku kropel soku z cytryny)

      b. Utrzeć 1 jajko, 2 żółtka i cukier waniliowy z 4 łyżkami cukru.
      Dodać 8 łyżek mąki i 1 łyżeczkę proszku do pieczenia. Zmiksować.

      Delikatnie wmieszać ubitą pianę.

      c. Ciasto rozsmarować na papierze do pieczenia ułożonym na blasze, nadając mu kształt prostokąta.
      Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st. ok. 10 min, aż brzegi ciasta się będą złote.

      Papier oderwać od ciasta.

      Ciasto posmarować nutellą. Ponieważ jest ciepłe, wystarczą ok. 2 łyżki nutelli, która się ładnie rozsmaruje.  Na cieście ułożyć tężejącą masę serową a następnie jabłka.

      Roladę zwinąć, odłożyć do lodówki do zastygnięcia.   Można polać polewą czekoladową lub posypać cukrem pudrem.

       

       

      Kilka słów o zwijaniu :) 

      Roladę najlepiej zwijać, gdy jest jeszcze lekko ciepła. Tyle, by krem/nadzienie  nie popłynął, ale nie zimna, wtedy nie popęka. Ciasto, po odklejeniu od niego papieru, smaruje się  nadzieniem, pozostawiając z jednego brzega nieposmarowany pasek ok. 5 cm , by przy zwijaniu ciasta krem się nie wycisnął.
      Teraz  trzeba zwijać pomału roladę, uważając by jej nie połamać. Wbrew pozorom, nie jest to tak trudne :)

       

      Jak widać, na rysunku jest krem malinowy :-D

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Rolada serowo-jabłkowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 stycznia 2009 09:17
  • poniedziałek, 12 stycznia 2009
  • środa, 07 stycznia 2009
  • środa, 31 grudnia 2008
    • Sałatka balsamico

      pyszna sałatka dedykowana Kasi N., która - tak, jak ja - bardzo lubi smak octu balsamicznego. :)

       

      Potrzebujemy: sałatę lodową, czerwoną cebulę, pomidora, pół czerwonej papryki, ser feta i zielone oliwki.  Najpierw przygotowujemy sos balsamico. Wymieszać dokładnie:


      2 łyżki octu balsamicznego

      2 łyżki oliwy z oliwek

      1/3 łyżeczki cukru

      sporą szczyptę soli.


      3-4 liście sałaty lodowej porwać na drobne kawałki, czerwoną cebulę posiekać, pół czerwonej papryki pokroić w paski. Wymieszać z sosem balsamico. Warzywa przełożyć do salaterki, dodać pomidora pokrojonego w półksiężyce lub w kostkę, posypać serem feta i zielonymi oliwkami.

      ( Składniki te dodajemy na końcu, by nie zabarwiły się na ciemno od octu)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Sałatka balsamico”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 31 grudnia 2008 09:12
  • poniedziałek, 29 grudnia 2008
    • Karkówka (lub schab) z brzoskwiniami w galarecie

      Prosty sposób na efektowne i pyszne danie. Karkówki można także nie zalewać galaretką, tylko po wystudzeniu jeść jako przepyszną wędlinę do kanapek.

       

      Kawałek karkówki lub schabu o potrzebnej nam wielkości myjemy po czym umieszczamy na 12 godzin w marynacie. W połowie czasu przekładamy mięso na drugą stronę. Jak dla mnie wystarczający jest kawałek ok 1-1,5 kg.

      Marynata:
      4 łyżki oleju
      4 łyżki sosu sojowego
      2 łyżki roztartego w dłoniach majeranku
      łyżeczka pieprzu ziołowego
      łyżeczka czerwonej słodkiej papryki
      1/2 łyżeczki papryki ostrej
      2 przeciśnięte ząbki czosnku

      Mięso przekładamy wraz z całą marynatą do pasującego wielkością garnka po czym zalewamy wrzątkiem tak, by całe było przykryte. Dodajemy listek laurowy, 2-3 kulki ziela angielskiego i ew. sól do smaku.
      Gotujemy 2 godziny, w połowie czasu odwracając mięso na drugą stronę i w razie potrzeby uzupełniając ilość wrzątku.

      Jeśli mięsa mamy więcej, czas gotowania trzeba będzie wydłużyć, jednak zawsze niezawodnym sposobem jest spróbowanie miękkości poprzez wbicie pod koniec czasu gotowania noża w mięso - jeśli swobodnie przechodzi przez całość, znaczy, że mięso jest gotowe.

      Karkówkę wyjmujemy z wywaru po czym całkowicie studzimy. Ostudzone mięso kroimy w plastry grubości ok. 1 cm.

      Przygotowujemy galaretę: możemy do tego celu użyć bulionu/rosołu lub po prostu wrzątku z rozpuszczoną kostką rosołową. Wywar z gotowania mięsa raczej się do tego celu nie nadaje, ponieważ ze względu na sos sojowy i przyprawy jest dość ciemny. Ja lubię jasną, przezroczystą galaretkę, dlatego dość dobrym wyjściem jest rozpuszczenie kostki rosołowej we wrzątku - wtedy nie trzeba gotować dodatkowego bulionu

      Na szklankę wrzącej wody potrzebujemy 5 łyżeczek żelatyny. Rozpuszczamy żelatynę dokładnie w bulionie, doprawiając do ostrości pieprzem cayenne. Do pokrycia mięsa powinno wystarczyć 1,5-2 szklanki bulionu.

      Mięso układamy dekoracyjnie w naczyniu, ozdabiamy zielonym groszkiem i obkładamy brzoskwiniami z puszki, po czym polewamy tężejącą galaretą. Dzięki temu mięso nie jest całkowicie zanurzona w galarecie, a jedynie pokryte nią jak glazurą.
      Odstawiamy do lodówki do stężenia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Karkówka (lub schab) z brzoskwiniami w galarecie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 grudnia 2008 08:59
  • sobota, 20 grudnia 2008
    • Saska strucla serowa

      Przepis ten jest prostszą i szybszą formą przepisu na Dresden Stollen,  można go znaleźć np. tu (klik) , ponieważ w przeciwieństwie do innych Stolen, ciasto można jeść od razu, bez potrzeby czekania kilku dni już po jego upieczeniu. A jednocześnie - jeśli tak sobie życzymy, możemy także odczekać, pozostawiając w lodówce ciasto owinięte w folie aluminiową. Te możliwości na pewno pomogą w okresie przedświątecznym, w zależności od tego, jaki typ osobowości prezentujemy: możemy spokojnie przygotować ciasto 2-3 dni wcześniej lub w ostatniej chwili :)  Moja wersja jest połączeniem ww. przepisu oraz tego, który podaje Seniorka.

      1/2 kg mąki
      2 łyżeczki
      2 jajka
      15 dag masła
      15 dag cukru
      25 dag przetartego pełnotłustego twarogu
      2 łyżki rumu
      15 dag rodzynek
      5 dag kandyzowanej skórki pomarańczowej

       

      2-3 krople aromatu pomarańczowego lub rumowego
      szczypta soli


      Z mąki zmieszanej z proszkiem do pieczenia, całych jaj, masła, cukru, soli, rumu, aromatu i twarogu zagnieść  ciasto. Rodzynki skropić rumem, obtoczyć na sicie w 2 łyżkach mąki ziemniaczanej, dzięki czemu nie opadną podczas pieczenia na spód ciasta.  Dodać je do ciasta wraz z posiekaną skórką pomarańczową. Ciasto wymieszać, przełożyć do formy.

      Najlepiej nadaje się do tego celu forma cwibakową, dzięki której otrzymamy ładne, podłużne ciasto o półokrągłym, falowanym wierzchu. Możemy także postąpić jak przy tradycyjnych Stollen: ciasto dokładnie wyrobnic, uformować jak bochenek, który następnie złożyć  dwoma dłuższymi krawędziami ku sobie, tak, by się lekko stykały. Tak uformowane ciasto pieczemy wprost na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, ja jednak wolę metodę z formą.

       

      Ciasto wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 st, po czym po 10 minutach obniżamy temperaturę do 180 st. Ciasto pieczemy godzinę.


      Po wyjęciu z piekarnika  i z formy gorącą struclę posmarować kilkakrotnie roztopionym masłem, a następnie grubo posypać cukrem pudrem. Masło i cukier tworzą na strucli smakowitą skórkę, która chroni ciasto przed zbyt szybkim wysuszeniem. Ciasto wystudzić na kratce, by równomiernie odparowało.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Saska strucla serowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      sobota, 20 grudnia 2008 17:09
  • poniedziałek, 15 grudnia 2008
  • piątek, 12 grudnia 2008
    • Piernikowe serca

      Najwyższy czas na pierniki!  Długo szukałam, zanim znalazłam przepis, dzięki któremu udało mi się upiec to, co dla mnie jest piernikiem idealnym. I nie można mnie chyba zbytnio winić, że szukam ideału w smakach dzieciństwa i pierniczkach o nazwie "Katarzynki". :)

      Pierniczki miękkie, delikatne, pełne smaku, pachnące...  tyle, że w mojej wersji kryte nie czekoladą, a aromatycznym lukrem. Przepis pochodzący z Lebkuchen-rezepte, którego moją modyfikację tu przedstawiam,  znalazłam u Caritki.

      1/3 kostki masła

      ½ szklanki miodu

      ½ szklanki cukru

      2 łyżeczki przyprawy do piernika

      2 łyżeczki ciemnego kakao

      szczypta soli

      1  łyżeczka proszku do pieczenia ( jak się nabierze, z małym czubkiem ;-) )

      1 jajko

      2 szklanki maki pszennej tortowej ( typ 405 )

      Masło, cukier, miód, przyprawę do pierników i kakao rozpuścić razem w rondlu, dokładnie mieszając. Masę odstawić aby trochę ostygła.

      Przesiać mąkę, dodać sól, proszek do pieczenia i jajko. Następnie dodać przestudzoną masę piernikową ( taka, by nie oparzyła nam rąk) .


      Zagnieść dokładnie ciasto, w razie potrzeby dosypać mąki.


      Zagniecione  ciasto nakryć w misce folią spożywczą i odstawić, by „odpoczęło” . Zaletą tego ciasta jest to, że może odpoczywać nawet kilkanaście godzin, zatem można je przygotować np. rano, a ciasteczka piec dopiero wieczorem. Moje ciasto leżało i odpoczywało  1 godzinę.

      Ciasto rozwałkować, na grubość ok. 5-7 milimetrów, wykrawać ciasteczka, które następnie układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.


      Piec 6-8 minut – w zależności od wielkości pierników (ja piekłam 6 minut) w piekarniku rozgrzanym do 200 st.

      Pierniki polukrować. Przechowywać w puszce/pudełku aby nie wysychały. Z tej porcji wyszło mi 30 pierników.


      Lukier:

      4 łyżeczki cukru pudru

      1 łyżeczka mleka

      kilka kropel soku z cytryny

      2 krople aromatu rumowego

      Utrzeć na jednolitą masę, w razie potrzeby zagęścić dodatkowym cukrem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „Piernikowe serca”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 12 grudnia 2008 09:37
  • sobota, 29 listopada 2008
    • Galaretka

      Mogło by się wydawać - banał. Wystarczy otworzyć torebkę i ...
      Ja jednak wolę inaczej. Wolę zrobić ją sama, ponieważ dzięki temu sama decyduję o jej składzie. Nie tylko uzyskuję intensywniejszy, naturalny smak, lecz mogę także "podziękować" sztucznym barwnikom i aromatom "identycznym z naturalnym".
      Co więcej, zrobienie własnej galaretki oferuje większą różnorodność smaków, niewystępujących w galaretkach z torebek. Możemy dzięki temu mieć galaretkę gruszkową, grapefruitową, jabłkową, bananową czy nawet - marchewkową - i to równie szybko i łatwo.


      (na 2 porcje)

      0.5 litra soku owocowego ( w tym przypadku pomarańczowy)
      5 łyżeczek żelatyny ( lub odpowiednia ilość agaru)
      cukier ( zależy, jakiego soku użyjemy - niektóre smaki wymagają dosłodzenia)

      Sok zagotowujemy, po czym od razu wyłączamy. W gorącym soku rozpuszczamy dokładnie mieszając 5 łyżeczek żelatyny.
      Sok przelewamy do pucharków bądź miseczek i odstawiamy do zastygnięcia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Galaretka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      sobota, 29 listopada 2008 23:40

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Lista Blogów Kulinarnych Obserwuj tablicę Passionfruit Blog Recipies należącą do użytkownika Passionfruit. free counters