Passionfruit

pełnia smaku...

Przetwory

  • środa, 25 października 2017
    • Domowy ajvar

      Ajvar jest bardzo popularnym specjałem wywodzącym się z kuchni bałkańskiej, obecnym w takich krajach jak Chorwacja, Bułgaria, Serbia, Słowenia, Macedonia czy Albania. Jego nazwa wywodzi się od tureckiego słowa „havyar”, która oznacza „kawior”. Tradycyjnie ajvar przygotowuje się jesienią, gdy zbiory papryki są najbardziej obfite. Niegdyś całe rodziny zasiadały do wyrobu ajvaru, który przygotowywano w ogromnych kotłach z ogromnej ilości kilogramów produktów. Tak też jest i dziś, choć są to co raz rzadsze sytuacje. Przemysłowo produkowany ajvar jest co raz bardziej powszechny, wypierając pomału produkcję domową. Moim zdaniem jednak warto pokusić się o domowy wyrób, choćby w takich niewielkich ilościach, ponieważ jest on niezwykle smaczny i generalnie łatwy w przygotowaniu. Dodatkowo, używa się tu tradycyjnej metody, czyli pieczenia papryki. Wielkie fabryki poprzestają jedynie na jej ugotowaniu. Smak domowego ajvaru jest zatem intensywniejszy, pełniejszy – koniecznie spróbujcie : ) Źródła: 1, 2, 3.

      Ajvar

      2 kg papryki (ok. 6-8 niedużych papryk)

      1 mała czerwona papryczka chili (można pominąć, jeśli ajvar ma być łagodny, lub zwiększyć ilość, jeśli ma być bardziej pikantny)

      1-2 ząbki czosnku – obrane, przeciśnięte

      1 łyżeczka oregano

      ½ łyżeczki tymianku

      Sól i świeżo zmielony czarny pieprz – do smaku

      ½ szklanki oleju

       

      1. Umyte papryki pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C na wyłożonej papierem blasze, aż skórka zrobi się czarna. Przekładamy na drugą stronę i czekamy na ten sam efekt.

       papryki

      Upieczoną paprykę przekładamy od razu do garnka. Garnek przykrywamy pokrywką i czekamy ok. 20 minut, aż papryka przestygnie. Wówczas ostrożnie wyjmujemy z niej gniazdo nasienne i zdejmujemy skórkę. Dzięki temu, że papryka zaparowała się pod przykryciem, będzie to bardzo łatwe.

      Obrana papryka

      Papryki możemy teraz zemleć na pastę lub bardzo drobniutko posiekać. Jeśli chodzi o mnie, ja wolę wersję siekaną, dzięki czemu ajvar ma ciekawszą strukturę.

      Posiekana papryka

      2. Posiekaną lub zmieloną paprykę umieszczamy w garnku, wlewamy olej, dodajemy czosnek, oregano i majeranek. Dusimy całość na małym ogniu, mieszając, aż z papryki odparuje sok i masa stanie się gęsta, mniej więcej 30-45 minut.

      Gotowy ajvar umieszczamy w słoikach i szczelnie zakręcamy. Dla dłuższej przydatności można go także pasteryzować. Z tej ilości uzyskamy mniej więcej 2 szklanki gotowego produktu.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 25 października 2017 14:21
  • czwartek, 12 stycznia 2017
    • Konserwowe papryczki chili

      Konserwowe papryczki chili to coś dla miłośników ostrych (bardzo ostrych) smaków. Zanurzone w aromatyczniej zalewie, będą świetnym dodatkiem do wielu dań. Ponieważ nie używa się ich w dużej ilości, wystarczają na długo. Przepis inspirowany ChiliPepperMadness.

      Pickled Chili Peppers

      1 szklanka wody

      1/2  szklanki octu

      2 łyżki soli

      10 łyżek cukru

      1 łyżeczka ziaren pieprzu

      2 ziarna kardamonu

      4 ząbki czosnku - obrane, posiekane

      1 listek laurowy

      kawałek imbiru wielkości wiśni - obrany, posiekany

      200-250 g  papryczek chili

      Papryczki umyć i pokroić w plastry. Najwięcej ostrego smaku, za który odpowiada zawarta w papryczkach kapsaicyna, znajduje się w pestkach, stąd sami możemy zdecydować, czy dodajemy je do zalewy, czy nie. Ja dodaję pestki z połowy papryczek. Należy pamiętać, by podczas krojenia pod żadnym pozorem nie dotykać oczu, a potem dokładnie umyć ręce. Nie polecam także próbowania smaku surowych papryczek. Jeśli Wam się to jednak mimo wszystko zdarzyło, uczucie palenia w ustach gaście mlekiem, a nie wodą. Kapsaicyna bowiem rozpuszcza się w tłuszczach, natomiast woda działa odwrotnie: wspomaga rozprowadzenie piekącego smaku w całych ustach, i uczucie palenia jest jeszcze intensywniejsze.

      Przygotowujemy zalewę: Podgrzewamy wodę, w której rozpuszczamy cukier i sól. Dodajemy pozostałe składniki, zagotowujemy. Pokrojone papryczki układamy w słoikach i zalewamy zalewą. Zakręcamy dokładnie. Studzimy postawione na zakrętkach. Można pasteryzować, choć nie jest to konieczne. Papryczki nadają się do jedzenia już na drugi dzień.

      Z tel ilości wychodzi 1 słoik o poj. 0,5l (lub 2 słoiki po 250 ml).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Konserwowe papryczki chili”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 stycznia 2017 12:03
  • czwartek, 24 listopada 2016
    • Syrop cytrynowy

      Domowy syrop cytrynowy to świetny dodatek do wody. Jeśli zaś użyjemy gazowanej wody mineralnej, otrzymamy smaczną, intensywną  lemoniadę. Syrop możemy użyć również do naleśników, pancakesów, budyniu czy innych deserów.

      Lemon Syrup

      4 cytryny - skórka + sok (1 szklanka)

      1/2 szklanki wody

      1 i 1/2 szklanki cukru

      1 łyżka fruktozy (zapobiega scukrzaniu się syropu)

      szczypta soli

      ew. żółty barwnik spożywczy (bez niego syrop będzie miał słomkowo żółtą barwę, mniej więcej taką, klik)

       

      Cytryny porządnie myjemy. Ścieramy z nich skórkę a następnie wyciskamy sok. Łącznie powinniśmy mieć szklankę soku (jeśli cytryny są mało soczyste i nie mamy pełnej szklanki soku, albo wyciskamy ich więcej, albo dodajemy więcej wody, albo zmniejszamy ilość cukru). Sok przecedzamy przez sitko, by pozbyć się pestek i fragmentów miąższu.

      Zagotowujemy go wraz ze startą skórką, wodą, cukrem, solą i fruktozą. Gotujemy ok. 10 min, co jakiś czas mieszając, by cukier się rozpuścił. Następnie możemy dodać żółty barwnik. 

      Syrop przecedzamy przez drobne sito, by pozbyć się startej skórki i przelewamy do butelki lub słoika. Studzimy postawiony na zakrętce.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Syrop cytrynowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 listopada 2016 14:54
  • czwartek, 17 listopada 2016
  • środa, 06 lipca 2016
    • Harissa, czyli pełna smaku pasta chili z Tunezji

      Harissa to pikantna pasta, wywodząca się z Tunezji i Libii. Przygotowuje się ją z różnych odmian papryki chili oraz czosnku i doprawia orientalnymi przyprawami. Sprzedawana jest w postaci proszku lub też pasty, jednak nie jest konieczne szukanie jej w sklepach - bardzo łatwo jest zrobić ją samemu. Używa się jej jako dodatek do mięs, marynat, kuskus, sosów i zup. Można używać jej również do kanapek i jajek – i wszędzie tam, gdzie chcecie dodać daniu trochę pikanterii. Podoba mi się w harissie ogromnie fakt, że nie jest po prostu w prostacki sposób ostra. Jej smak nie jest „płaski” i nie przepala gardła. Ostrość idealnie przeplata się tu bowiem ze smakiem czosnku, przypraw oraz cytryny. Wszystko to współgra i nadaje daniom niezwykłego charakteru. Oczywiście, ostrość samej pasty można dowolnie regulować, zwiększając ilość zwykłej czerwonej papryki.  Ostrość harissy maleje również wraz z ilością oliwy, której się do niej doda. Arabowie w ten sposób regulują ostrość przyrządzanych przez siebie potraw. Dzieje się tak dlatego, że odpowiadająca za ostrość papryczek chili kapsaicyna jest rozpuszczalna w tłuszczach. Bardzo polecam Wam wypróbowanie tego przepisu – nie trzeba robić dużych ilości, ponieważ pasta jest bardzo wydajna. Przepis inspirowany TheIronYou oraz  ClosetCooking.

      Harissa

      4 suszone papryczki chili

      6 świeżych papryczek chili

      ½ czerwonej papryki

      1,5 łyżeczki soli

      1 łyżeczka cukru pudru

      4 ząbki czosnku

      1 łyżeczka wędzonej papryki

      1 łyżeczka mielonego kuminu (kmin rzymski)

      1 łyżeczka mielonej kolendry

      ½ łyżeczki mielonego kminku

      3 łyżki soku z cytryny

      skórka z ½ cytryny

      1 łyżka białego octu winnego

      oliwa z oliwek – ok.1/4 szklanki

       

      1. Suszone papryczki chili zalewamy niewielką ilością wrzątku i pozostawiamy pod przykryciem na ok. 30 minut.

      chili

      Czerwoną paprykę opiekamy z obu stron nad palnikiem aż pojawią się czarne plamki  (lub pieczemy w piekarniku). Opaloną skórkę zeskrobujemy nożem.

      papryka

      Świeże papryczki chili pozbawiamy ogonków i przekrawamy na pół. Tępą strona noża usuwamy nasionka i białe błonki – te części zawierają najwięcej kapsaicyny, odpowiedzialnej za ostrość. Oczywiście – jeśli wolicie, można ich nie usuwać.

      Uwaga: pracując z papryczkami chili zawsze zachowujmy ostrożność i pilnujmy, by nie dotknąć dłońmi twarzy ani oczu! Po skończeniu pracy natychmiast umyjmy ręce.

      Z połówki cytryny ścinamy ostrym nożykiem cienko skórkę – tak, by odciąć wyłącznie część żółtą, bez części białej.

      2. W blenderze umieszczamy suszone papryczki chili (bez wody, w której się parzyły), świeże papryczki chili, czerwoną paprykę, obrany czosnek i wszystkie pozostałe składniki i przyprawy. Ucieramy na gładką pastę.

      Pastę przekładamy do szczelnego słoika. Można ją przechowywać w lodowce do kilku tygodni lub krótko  pasteryzować.

      Harissa na camembercie

      Harissa na pieczonym camembercie

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Harissa, czyli pełna smaku pasta chili z Tunezji”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 06 lipca 2016 13:11
  • poniedziałek, 14 marca 2016
    • Dżem bananowo ananasowo kokosowy. Małpi dżemik. Monkey Butter.

      Skąd wzięła się nazwa "małpi dżem"? Może stąd, że wszystkie wchodzące w jego skład owoce kojarzą się z ciepłymi krajami, małpami, plażą, wypoczynkiem... Banany, kokos i ananas zostały w tym dżemie połączone w jedną fantastyczną całość. Musicie koniecznie spróbować tego przepysznego, łatwego w wykonaniu dżemu, bo takiego smaku nie kupi się w sklepie! Przepis wg MadeFromPinterest.

       Monkey Butter

      1 szklanka wiórków kokosowych - rozdrobnionych w malakserze

      1 puszka ananasa - odsączonego z zalewy, rozdrobnionego w malakserze

      2-3 banany - obrane, pokrojone w plastry

      1 szklanka cukru

      2 łyżki soku z cytryny

       

      ew. żelfix lub inny środek do konfitur

       

      Wiórki, ananasy, banany, cukier i sok z cytryny umieszczamy w garnku.

      Monkey Butter - garnek

      Gotujemy, mieszając, aż cukier się rozpuści, a owoce przybiorą konsystencję dżemu.

      Na tym etapie możemy dodać żelfix (zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu).

      Gotowym dżemem napełniamy wyparzone słoiki i  szczelnie je zakręcamy. Studzimy postawione na zakrętkach. W przypadku robienia większej ilości, dżem można pasteryzować.

      Po otwarciu przechowujemy w lodowce.

      Monkey Butter

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 marca 2016 12:17
  • wtorek, 04 sierpnia 2015
    • Sweet Pickle Relish, czyli słodki relish ogórkowy

      "Relish" to nazwa rodzaju przetworów przygotowywanych z warzyw lub owoców. Relish podaje się jako dodatek do potraw, w celu wzmocnienia lub wydobycia ich smaku. Relish ogórkowy jest klasycznym dodatkiem do hamburgerów, hot-dogów, pieczonych mięs czy pieczonego kurczaka. Łączy ze sobą harmonijnie smaki octowy i słodki. Przyda się zatem nie tylko do wymienionych potraw, lecz również także np. do kanapek czy serów. Jego przygotowanie jest bardzo proste.  Przepis wg. Deep South Dish.



      8 dużych ogórków gruntowych
      1/2 papryki zielonej
      1/2 papryki czerwonej
      1 duża cebula
      2 łyżki soli kamiennej do przetworów (lub ew. niejodowanej soli morskiej)

      zalewa:
      1 szklanka białego octu 10%
      1/2 szklanki wody
      1 szklanka cukru
      2 łyżki obranego, posiekanego drobno czosnku
      2 łyżki nasion gorczycy
      1/4 łyżeczki kurkumy

      1. Ogórki obieramy i kroimy na pół. Za pomocą łyżeczki do herbaty wydrążamy nasionka wraz z miękkim miąższem, do którego są przyczepione. Następnie ogórki kroimy w bardzo drobną kostkę, 0,5 mm x 0,5 mm.

      W podobnej wielkości kostkę siekamy obraną cebulę oraz obie papryki. Warzywa mieszamy dokładnie w misce z solą, pozostawiamy na 30 minut.

      Po tym czasie, jeśli wytworzył się sok - odlewamy go. Nie będzie nam potrzebny.

      2. W międzyczasie przygotowujemy zalewę: w garnku zagotowujemy wodę z octem, cukrem, czosnkiem i gorczycą. Mieszamy, by cukier się rozpuścił.

      Wówczas do zalewy dodajemy posiekane warzywa. Gotujemy razem 10 minut, po czym przekładamy warzywa do słoika (dociskając), zalewając je zalewą.

      Słoiki studzimy postawione na zakrętkach.
      Z tej porcji otrzymamy ok. 2 słoików po 250 ml.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Sweet Pickle Relish, czyli słodki relish ogórkowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 sierpnia 2015 13:34
  • środa, 24 czerwca 2015
    • Domowy Lemon Curd

      "Curd" owocowy to rodzaj słodko - kwaskowego kremu, jaki wyrabia się najczęściej z owoców cytrusowych - choć spotyka się czasem również curd o smaku marakui czy mango. Z uwagi na bardzo dużą ilość soku owocowego, curd jest o wiele razy intensywniejszy w smaku od dżemu, konfitury czy powidła. Zatem, aby polubić lemon curd, musicie przede wszystkim lubić cytryny. A jeśli lubicie, jedząc lemon curd znajdziecie się w cytrynowym niebie, słonecznie żółtym i maksymalnie intensywnym w smaku. Historia curdu sięga XIX w., kiedy to w Anglii podawano lemon curd do tradycyjnego śniadania, oprócz dżemu. Lemon curd pasuje bowiem wspaniale do brytyjskich scones. Będzie również świetnym dodatkiem do tostów, pancakes'ow, placuszków, naleśników a nawet lodów! Tak naprawdę, granicę jego zastosowań określa jedynie Wasz smak i wyobraźnia. :)  Przepis na podstawie CupcakeJemma.



      5 żółtek* + 2 całe jajka
      sok z 3 cytryn + skorka otarta z jednej z nich (potrzeba ok. 110 ml soku)
      110 g cukru
      60 g masła

      1. Do miski ścieramy skórkę z cytryny, następnie wlewamy wyciśnięty z cytryn sok. Dodajemy jajka, cukier i dokładnie mieszamy całość.

      Następnie ustawiamy miskę na garnku z gotującą się na małym ogniu wodą tak, by dno miski nie dotykało wody. (Czyli, stosujemy technikę kąpieli wodnej)
      Para wodna ma za zadanie pomału ogrzewać masę jajeczną i zapewnić, że z jajek nie zrobi się jajecznica. Gotujemy zatem w ten sposób nasz curd, mieszając za pomocą rózgi kuchennej, aż masa zrobi się soczyście żółta, puchata i gęsta, o konsystencji budyniu. Może to zająć 10-30 minut. 


      2. Gdy curd zgęstnieje, zestawiamy miskę z garnka. Dodajemy zimne, posiekane masło i dokładnie mieszamy, do jego całkowitego rozpuszczenia. Dzięki temu curd zyska smarowność i kremowy smak.  Następnie przecieramy curd przez sito, by pozbyć się wszelkich grudek i kawałków cytrynowej skórki, co zapewni nam kremowa konsystencję curdu.

      3. Przetarty curd przekładamy do słoika. Przechowujemy w lodówce do 2 tygodni.

      Z podanej porcji otrzymujemy 1 słoik ok. 250 ml. Z uwagi na ograniczony czas przechowywania, nie ma sensu robienie wielkich porcji, lepiej jest przygotowywać go na świeżo.

      * Pozostałe białka można wykorzystać do zrobienia pysznej, puchatej pomarańczowej babki na białkach (klik).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 24 czerwca 2015 15:57
  • poniedziałek, 22 czerwca 2015
    • Mango Chutney

      Chutney to rodzaj wywodzącego się z Indii gęstego sosu, przygotowywanego z warzyw, owoców i aromatycznych przypraw. Jego korzenie sięgają roku 500 p.n.e. Wraz z podbojami, metodę jego przygotowywania przejęli od Hindusów najpierw Rzymianie, a potem Brytyjczycy. Jego nazwa wywodzi się z Sanskrytu, od słowa 'caṭnī", oznaczającego "oblizywanie się" :) I rzeczywiście - są podstawy do oblizywania się. Słodko - pikantny chutnej stanowi znakomity dodatek do mięs, ryb, serów, warzyw czy ryżu. Można go również podać do kanapek z szynką. Dzięki ogromnej prostocie przygotowywania, jego słoiczek możemy mieć zawsze pod ręką. Warto! Przepis na podstawie SeriousEats.



      1-2 łyżki oleju
      1/2 łyżeczki czerwonej suszonej papryki chili w płatkach
      1/2 łyżeczki ziaren gorczycy

      1 łyżeczka przyprawy garam masala
      1 średnia cebula - obrana, drobno posiekana
      2 łyżki obranego, drobno posiekanego korzenia imbiru
      2 ząbki czosnku - obrane, posiekane
      1 duże, mocno dojrzałe mango - obrane, pokrojone w kostkę
      1 szklanka cukru
      1/2 szklanki wody
      1/2 szklanki octu (zwykłego)
      1/2 szklanki małych rodzynek
      1 łyżeczka soli


      1. Na oleju podsmażamy cebulę, imbir i czosnek wraz z garam masalą, płatkami chili i gorczycą przez ok. 3 minuty.

      2. Gdy cebula będzie szklista, dodajemy mango, wodę, ocet, cukier, rodzynki i sól. Gotujemy, mieszając co jakiś czas, aż chutnej odparuje i zgęstnieje, ok. 20 minut.

      Chutnej przekładamy do słoiczka i szczelnie zakręcamy. Studzimy postawiony na zakrętce.
      Po otwarciu przechowujemy w lodówce.
      1 mango = 1 słoik  ok. 250 ml.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mango Chutney”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 czerwca 2015 11:56
  • piątek, 20 lutego 2015
    • Bumbu - indonezyjska pasta przyprawowa

      "Indonezja. Godzina 7 rano. Bum,bum, bum.... Jak Indonezja długa i szeroka głuchy dźwięk bum, bum, bum... rozlega się po wsiach i w zaułkach miast i miasteczek. To indonezyjskie matki, żony i kochanki tłuką w drewnianych moździerzach pastę bumbu."*

      - muszę uwierzyć na słowo, ponieważ nigdy nie byłam w Indonezji. Mimo to, wizja ta ogromnie porusza moją wyobraźnię. Widzę piaszczyste plaże, błękitne morze, wysokie palmy kokosowe, soczysto zielone liście liście bananowca... przenieśmy się choć na chwilę w ten magiczny świat smaków i aromatów.

      Słowem  'Bumbu" określa się w Indonezji rożnego rodzaju mieszanki przyprawowe i pasty przyprawowe. Ich charakterystyczną cechą jest to, że składniki najpierw są mielone bądź ucierane, a następnie smażone w oleju celem uwolnienia wszystkich aromatów. Dopiero potem dodaje się pozostałe składniki dania: warzywa, rybę lub mięso. Istnieje wiele rodzajów Bumbu, właściwych dla danego regionu lub typu przygotowywanej potrawy, każdy dom szczyci się przeważnie również własną ulubioną mieszanką. Ich podstawą są popularne w Indonezji składniki, jak czosnek, cebula, imbir i galangal. Spróbujmy! Przepis na podstawie Balifoods.com .



      Do blendera:
      1 bardzo duża cebula, obrana
      1 czerwona papryczka chili (lub więcej, jeśli chcemy, by pasta była bardziej pikantna)
      1 pomidor
      2 duże ząbki czosnku
      1 łyżka natki pietruszki
      6 czubatych łyżeczek ciemnego cukru
      2 liście limonki kaffir
      1 łyżeczka ziaren kolendry
      1 łyżeczka czarnego pieprzu
      1/4 łyżeczki mielonego galangalu
      1/4 łyżeczki ziaren kopru
      1/8 łyżeczki kurkumy
      100 ml wody


      Do rondla:

      100 ml oleju kokosowego
      1 łyżka mleka kokosowego (lub 1 łyżka wiórków kokosowych)
      1 łyżka melasy
      1 łyżka soku z cytryny
      1 łyżeczka chutneyu (lub pasty) z tamaryndowca
      1/2 łyżeczki soli


      Składniki z kategorii "Do blendera" dokładnie mielemy w blenderze lub malakserze na pastę.

      W rondlu rozgrzewamy olej kokosowy. Gdy będzie gorący, ostrożnie (ruchem "od siebie", bo może pryskać) dodajemy składniki utarte w blenderze. Mieszamy, po czym dodajemy resztę składników z kategorii "Do rondla". Mieszamy.

      Gotujemy na bardzo małym ogniu przez 45-60 minut, od czasu do czasu mieszając, aż woda odparuje i całość przyjmie konsystencję pasty.

      Gotową pastę przekładamy do wyparzonych słoików, szczelnie zakręcamy. Można pasteryzować przez 5 minut. Otwarta pasta może stać w lodowce do 4 tygodni. Z tych proporcji otrzymujemy ok. 1 szklanki pasty. 


      *Cytat pochodzi z artykułu Witolda Gawlikowskiego "Bumbu, czyli co jadają Indonezyjczycy", opublikowanego na Styl.pl.
      Indonezja. Godzina 7 rano. Bum,bum, bum.... Jak Indonezja długa i szeroka głuchy dźwięk bum, bum, bum... rozlega się po wsiach i w zaułkach miast i miasteczek. To indonezyjskie matki, żony i kochanki tłuką w drewnianych moździerzach pastę bumbu.

      Czytaj więcej na http://www.styl.pl/kuchnia/kuchnie-swiata/news-bumbu-czyli-co-jadaja-indonezyjczycy,nId,339380#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
      Indonezja. Godzina 7 rano. Bum,bum, bum.... Jak Indonezja długa i szeroka głuchy dźwięk bum, bum, bum... rozlega się po wsiach i w zaułkach miast i miasteczek. To indonezyjskie matki, żony i kochanki tłuką w drewnianych moździerzach pastę bumbu.

      Czytaj więcej na http://www.styl.pl/kuchnia/kuchnie-swiata/news-bumbu-czyli-co-jadaja-indonezyjczycy,nId,339380#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
      Indonezja. Godzina 7 rano. Bum,bum, bum.... Jak Indonezja długa i szeroka głuchy dźwięk bum, bum, bum... rozlega się po wsiach i w zaułkach miast i miasteczek. To indonezyjskie matki, żony i kochanki tłuką w drewnianych moździerzach pastę bumbu.

      Czytaj więcej na http://www.styl.pl/kuchnia/kuchnie-swiata/news-bumbu-czyli-co-jadaja-indonezyjczycy,nId,339380#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
      Indonezja. Godzina 7 rano. Bum,bum, bum.... Jak Indonezja długa i szeroka głuchy dźwięk bum, bum, bum... rozlega się po wsiach i w zaułkach miast i miasteczek. To indonezyjskie matki, żony i kochanki tłuką w drewnianych moździerzach pastę bumbu.

      Czytaj więcej na http://www.styl.pl/kuchnia/kuchnie-swiata/news-bumbu-czyli-co-jadaja-indonezyjczycy,nId,339380#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 20 lutego 2015 10:13
  • piątek, 12 grudnia 2014
    • Zakwas na barszcz czerwony

      Wbrew producentom reklam, którzy próbują nam wmówić, że barszcz z proszku (!) jest tradycyjną polską potrawą, ja zdecydowanie wolę go zrobić sama. Nic nie równa się smakowi barszczu na prawdziwym zakwasie, oraz satysfakcji, że jemy prawdziwą, zdrową zupę. Bo zakwas jest naprawdę bardzo zdrowy, można go popijać dla wzmocnienia, zwłaszcza w okresie zimowym. Zrobienie zakwasu nie jest ani trudne, ani pracochłonne. Należy jedynie zaplanować sobie czas, który potrzebny jest, by buraki się ukisiły. Zazwyczaj jest to 6-10 dni. Zależy to w dużej mierze od temperatury w mieszkaniu. Wystarczy po prostu od szóstego dnia próbować po odrobinie barszczu - jeśli będzie już intensywnie, przyjemnie kwaskowy, to znaczy, że jest gotowy. Barszcz kiszony z użyciem skorki chleba ukisi się szybciej. Barszcz bez niej też się ukisi, jednak zajmie mu to więcej czasu. Należy użyć wyłącznie prawdziwego chleba na naturalnym zakwasie, bez sztucznych dodatków, ponieważ może to spowodować zepsucie się zakwasu. Zdecydowanie warto się "pobawić" w przygotowanie zakwasu, ponieważ  nagrodę za nasz (bardzo niewielki) wysiłek otrzymamy przepyszną zupę.



      1 kg buraków
      1,5 litra wody
      1,5 łyżki soli (swobodnie nabrane) kamiennej (takiej, jakiej używa się do przetworów i ogórków kiszonych)
      2 listki laurowe
      4 ziarna ziela angielskiego
      1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
      2-4 ząbki czosnku
      1 łyżeczka ziaren kminku
      1 łyżeczka cukru
      skórka z kromki chleba żytniego na naturalnym zakwasie

      W zagotowanej wodzie rozpuszczamy sól i cukier. Odstawiamy do przestudzenia.

      Buraki bardzo dokładnie szorujemy i obieramy. Kroimy w plasterki. (Warto użyć rękawic, ponieważ buraki intensywnie barwią dłonie)

      Używamy dużego szklanego, kamionkowego lub porcelanowego naczynia (nie metalowego. U mnie - wielki szklany słój do kiszenia ogórków), które najpierw wyparzamy dokładnie wrzątkiem.
      Do naczynia wkładamy pokrojone buraki, zmiażdżone ząbki czosnku, skórkę od chleba i przyprawy. Zalewamy letnią wodą z solą i cukrem. Naczynie nakrywamy gazą lub tetrą (ewentualnie ręcznikiem papierowym), którą zabezpieczamy gumką lub sznureczkiem. Chodzi o to, by do zakwasu dochodziło swobodnie powietrze.
      Odstawiamy naczynie w ciepłe miejsce (ja stawiam koło kaloryfera) na 6-10 dni. Każdego dnia zakwas mieszamy czysta łyżką lub poprzez poruszenie/kręcenie naczyniem.

      Kiedy zakwas będzie przyjemnie kwaskowy, oznacza to, że jest gotowy.
      Gotowy zakwas przecedzamy na sicie i zlewamy do słoików. Przechowujemy w lodówce do czasu użycia.
      Można przygotować zakwas z podwójnej porcji, ponieważ w zamkniętych szczelnie słoikach może stać w lodówce do 4 tygodni.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 12 grudnia 2014 10:31
  • środa, 03 września 2014
    • Ogórki kanapkowe. Pikle. Bread and butter pickles.

      Póki trwa jeszcze sezon ogórkowy, spieszę, by podać przepis na smakołyk, do którego wykonania bardzo Was zachęcam.Te pełne smaku, chrupiące (bardzo chrupiące!) ogórki pasują nie tylko do kanapek. Można je również wykorzystać jako dodatek do obiadu lub składnik sałatek. Skąd zatem wzięła się ich nazwa? W oryginale "bread and butter pickles" to dosłownie pikle do chleba z masłem. W czasach Wielkiej Depresji często bywało, że jedynym, co można było położy co na kanapkę, były ogórki. Innych rzeczy po prostu nie było. Jak łatwo się domyślić, zimą, kiedy brakowało również świeżych warzyw, sytuacja stawała się jeszcze cięższa, dlatego starano się jak największe ilości ogórków zakonserwować, by starczyły na jak najdłużej. Bez względu jednak na ten smutny rodowód dania warto nadal cieszyć się piklami, ponieważ są smaczne i szybkie w przygotowaniu. Przepis na podstawie bloga Foodwishes.



      1 kg niedużych, jędrnych ogórków
      1/3 szklanki soli kamiennej  niejodowanej
      1 cebula
      1/2 papryki

      zalewa:
      2 szklanki octu 10%
      1/2 szklanki wody
      1 szklanka cukru
      1 łodyga selera naciowego
      1 łyżka ziaren gorczycy
      1 łyżka ziaren czarnego pieprzu
      1/2 łyżeczki kurkumy
      1/5 łyżeczki mielonych goździków (lub 1-2 całe goździki)
      2 ząbki czosnku
      ew. chili do smaku


      1. Ogórki kroimy na plastry grubości ok. 0,5 cm (nie powinny być zbyt cienkie). Cebulę obieramy i kroimy w pióra, paprykę w drobne paski lub kostkę. Wszystko to zasypujemy solą i dokładnie mieszamy. Odstawiamy pod przykryciem na 2 godzimy, bo warzywa puściły sok.

      Po tym czasie odcedzamy ogórki na sicie i dokładnie płuczemy pod bieżącą zimną wodą. Mówiąc "dokładnie", mam na myśli co najmniej ok. 2 minut aktywnego płukania (możemy w tym czasie także mieszać ogórki łyżką). Chodzi o to, by wypłukać sól z ogórków. Nie martwcie się - z ogórków nie wypłucze się smak, nie będą też nadmiernie słone. zostanie w nich dokładnie taka ilość soli, jaka powinna tam być. Z tego też powodu, jak widać, nie dodaje się już soli do zalewy.



      2. Przygotowujemy zalewę, umieszczając w garnku wszystkie wskazane wyżej składniki. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez 2 minuty. Wyłączamy palnik i dodajemy ogórki.
      Ponownie włączamy palnik. Mieszając, doprowadzamy zalewę do wrzenia, lecz tym razem nie pozwalamy się jej zagotować.

      Gorące ogórki przekładamy do słoików wraz z zalewą. Studzimy, stawiając słoiki na zakrętkach. Po tym czasie ogórki, które planujemy jeść, wstawiamy do lodówki. Nadają się do jedzenia, kiedy tylko się wychłodzą.

      Jeśli chcemy zrobić większą partię pikli i przechowywać je przez dłuższy czas, można poddać słoiki krótkiej, 2-minutowej pasteryzacji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Ogórki kanapkowe. Pikle. Bread and butter pickles.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 03 września 2014 15:27
  • piątek, 15 listopada 2013
    • Marynowane buraki z papryką

      Połączenie buraków z papryką jest niezwykle udane, bardzo przypadło nam do gustu. Tak przygotowane buraczki idealnie nadają się jako dodatek do obiadu. Są przy tym proste w przygotowaniu. Przepis z bloga Berniki.



      1 kg buraków
      2 duże czerwone papryki
      2 duże cebule

      1 szklanka wody
      3/4 szklanki octu
      150 g cukru
      1/2 łyżeczki soli
      1/2 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu


      Buraki dokładnie myjemy i gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie. Studzimy, obieramy ze skórki i trzemy na tarce (duże oczka). Cebulę obieramy i drobno siekamy, paprykę pozbawiamy gniazd nasiennych i bardzo drobno kroimy w kostkę.

      Zagotować zalewę z podanych składników. Ewentualnie doprawiamy do smaku, ja lubię intensywny słodko-octowy smak. Do zalewy dodajemy warzywa, mieszamy, gotujemy 10 minut.  Gorące buraki przekładamy do słoików, studzimy postawione na zakrętkach.

      Jeśli chcemy przygotować większą ilość, pasteryzujemy słoiki przez 15-20 minut.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 15 listopada 2013 12:43
  • piątek, 25 października 2013
    • Konfitura nektarynkowa z wanilią

      Robienie domowych przetworów nie jest wcale tak pracochłonne ani czasochłonne, jak się wydaje. Jeśli nie jesteśmy szczęśliwymi właścicielami sadu i nie przeżywamy klęski urodzaju owoców :) , nie musimy robić przetworów w męczących hurtowych ilościach. Ja wolę robić mniejsze partie owoców, za to postawić na różnorodność smaków. Domowe przetwory mają nad kupnymi te przewagę, że dostajemy owoce najwyższej jakości (wszak sami je wybieramy), bez przemysłowych konserwantów, z ilością cukru dodaną według naszych upodobań. I co równie ważne: możemy przygotować smaki niedostępne w sklepach.



      1 kg dojrzałych nektarynek
      3 cm laski wanilii
      250 g cukru (lub więcej, wg. gustu)
      150-200 ml wody (staramy się dawać mało wody, by w konfiturze przeważały owoce, nie woda)
      3 łyżeczki żelfixu 3:1 (wole rzadszą konfiturę. Jeśli lubicie gęściejsze, dodajcie całe opakowanie 40g)

      Nektarynki myjemy i obieramy. Usuwamy pestki, owoce kroimy w drobna kostkę. Umieszczamy w garnku o grubym dnie wraz z wodą, cukrem oraz przekrojoną wzdłuż wanilią (tak, by ziarenka mogły się wydostać). Gotujemy do uzyskania pożądanej miękkości owoców.
      Dodajemy żelfix, gotujemy razem jeszcze 2 minuty, mieszając.

      Gorącą konfiturę przekładamy do wyparzonych słoiczków, zakręcamy. Słoiki studzimy postawione na zakrętkach.
      Można pasteryzować.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Konfitura nektarynkowa z wanilią”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 25 października 2013 12:22
  • piątek, 26 lipca 2013
    • Dżem agrestowy

      Zrobienie domowych konfitur i dżemów nie wymaga dużej pracy, a zimą taki słoiczek własnoręcznie przygotowanej konfitury wyjątkowo cieszy i pozwala na przypomnienie sobie smaków lata. Dżem agrestowy jest naprawdę wyjątkowy, słodki, z lekko kwaskową nutą. Dzięki temu wspaniale sprawdza się zarówno do kanapek, jak i do serów czy mięs, na podobieństwo żurawiny. Ilość cukru dostosowujemy do tego, jak kwaśny jest agrest i jak kwaskowy dżem lubimy.


      1,5 kg agrestu
      250 g cukru
      250 g cukru żelującego 3:1

      Agrest umyć. Ostrym nożem obciąć delikatnie ogonki z obu końców.
      Agrest przełożyć do garnka, wlać 150 ml wody i dodać cukier. Gotować 10 minut, aż owoce będą miękkie.

      Dodać cukier żelujący, ponownie doprowadzić do wrzenia i gotować 3 minuty, mieszając.

      Dżem przekładać od razu do wyparzonych słoików, szczelnie zakręcić. Słoiki studzić postawione na zakrętkach.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Dżem agrestowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 26 lipca 2013 11:09
  • środa, 24 lipca 2013
    • Ogórki kiszone po gruzińsku

      Ogórki kiszone po gruzińsku nie różnią się tak naprawdę znacząco od tych, które robi się w Polsce. Jednak dwie rzeczy mnie w nich zainteresowały: metoda, by przed ukiszeniem namoczyć ogórki w lodowatej wodzie, dzięki czemu zachowują chrupkość, oraz dodatek tymianku, dzięki czemu są bardzo aromatyczne. Przepis na podstawie książki "Tradycyjna kuchnia gruzińska" Jeleny Kiładze.




      ogórki gruntowe
      - wybieramy zgrabne, proste sztuki


      Zalewa, proporcje na 1 litr wody, można dowolnie zwielokrotnić:
      1 litr wody
      2 łyżki soli niejodowanej
      1 łyżeczka cukru
      4 ząbki czosnku
      2 łyżki estragonu lub tymianku

      1/2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
      koper do kiszenia ogórków

      1. Ogórki myjemy i moczymy przez 3 godziny w lodowatej wodzie. Wodę wymieniamy kilka razy, w zależności  od potrzeb, by była zimna.

      2. Wodę na zalewę zagotowujemy. W odmierzonej ilości wody rozpuszczamy sól i cukier.

      Ogórki układamy w słoikach lub w naczyniu do kiszenia. Wsypujemy pieprz, obrany, przekrojony na połówki czosnek i estragon lub tymianek. Wkładamy koper (najwięcej aromatu jest w gałązkach, nie w kwiatostanach, więc gałązek nie żałujemy :) )

      Ogórki zalewamy gorącą zalewą i odstawiamy. Ważne , by nie stały w pełnym słońcu, lecz w jakimś chłodniejszym miejscu (ale nie w lodówce).

      Po 2-4 dniach otrzymujemy ogórki małosolne. Potem mamy ogórki kiszone.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ogórki kiszone po gruzińsku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 24 lipca 2013 11:54
  • środa, 19 grudnia 2012
  • piątek, 19 października 2012
    • Ogórki konserwowe z chili po żydowsku

      Póki jeszcze są dostępne ogórki gruntowe, spieszę podać Wam przepis na pyszne ogórki "po żydowsku". Dodatek papryczek chili jest tu naprawdę dobrym pomysłem. Urozmaica to bowiem smak ogórków, dodając im interesującej pikanterii. Przepis pochodzi z książki "Kuchnia żydowska" Elisabeth Wolf-Cohen.


      2 kg ogórków gruntowych -  wybieramy nie za duże, zgrabne, twarde sztuki

      750 ml wody
      375 ml octu
      2/3 szklanki cukru
      1 łyżeczka soli
      2 czerwone papryczki chili (lub więcej, ale wyjdzie mega-ostre!)
      kawałek imbiru wielkości orzecha włoskiego
      gorczyca

      Ogórki umyć, przekroić wzdłuż na pół, włożyć do dużej miski.

      Wodę zagotować z octem, rozpuścić w niej cukier z solą.
      Dodać pokrojone w plasterki papryczki chili i obrany, pokrojony w kawałki imbir. Ostrożnie sprawdzić smak pod kątem słoności/słodkości i doprawić wg uznania. Jedni wolą bardziej słone, inni mniej.

      Ogórki w misce zalać ciepłą zalewą. Całość dokładnie wymieszać i odstawić na 2 godziny.


      Po tym czasie ogórki układać w słoikach. Do każdego słoika wsypać po pół łyżeczki gorczycy. Rozdzielić pomiędzy słoiki także paprykę chili i kawałki imbiru. Ogórki zalać zalewą , w której się marynowały.

      Słoiki zakręcać i pasteryzować 5 minut. Studzić postawione na zakrętkach.

      Z tej ilości wychodzą 2-3 słoiki litrowe (w zależności od wielkości ogórków)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Ogórki konserwowe z chili po żydowsku ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 19 października 2012 12:10
  • środa, 19 września 2012
    • Papryka konserwowa

      Póki sezon trwa, i można nabyć świeże warzywa w przyzwoitej cenie, staram się to wykorzystać. Poniżej przedstawiam przepis na pyszną, chrupiącą paprykę konserwową, bardzo łatwą w wykonaniu.




      proporcje zalewy:
      1 szklanka octu

      1 szklanka wody
      1/4 szklanki oleju
      1,5 szklanki wody
      1 szklanka cukru
      1 płaska łyżeczka soli

      proporcje papryki:
      6-7 papryk
      1 cebula

      dodatkowo:
      listek laurowy
      ziele angielskie
      gorczyca

      Składniki zalewy wlać do garnka, wsypać cukier i sól. Zagotować, mieszając, tak, by cukier się rozpuścił.

      Paprykę umyć, przekroić na 4 części, usunąć gniazdo nasienne. Następnie paprykę pokroić w paski.

      Cebulę obrać i pokroić w pół plastry.

      Paprykę dobrze wymieszać z cebulą i układać ściśle w słoikach.
      Do każdego słoika włożyć 2 ziarna ziela angielskiego, kawałek listka laurowego i wsypać pół łyżeczki ziaren gorczycy.

      Paprykę zalewać gorącą zalewą i dokładnie zakręcać słoiki.

      Pasteryzować 5 minut, po czym studzić postawione na zakrętkach.

      Podane proporcje starczają na 2 słoiki o pojemności 0,9 litra. Można je oczywiście dowolnie zwielokrotnić.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Papryka konserwowa”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 19 września 2012 08:50
  • środa, 05 września 2012
    • Sałatka naddunajska

      Sałatka naddunajska to obok sałatki szwedzkiej  jeden z moich najbardziej ulubionych sposobów na zamykanie warzyw w słoikach. Czy warto? Oczywiście, że warto :) Przepis nie jest pracochłonny, za to zimą możemy cieszyć się własnoręcznie przygotowaną sałatką. Możemy przygotować jej więcej lub mniej, w zależności od potrzeb.


      Proporcje zalewy:

      1 szklanka octu
      1 szklanka wody
      1/3 szklanki oleju
      1 szklanka cukru
      3-4 łyżeczki soli
      1 łyżeczka pieprzu
      ziarna ziele angielskiego
      gorczyca
      listek

      Warzywa - każdego składnika na oko po równo:
      papryka czerwona
      papryka zielona
      ogórki gruntowe
      cebula
      marchew

      Paprykę kroimy w paski. Ogórki wraz ze skórką szatkujemy w nie za grube plastry. Marchewkę kroimy w słupki a cebulę w pół plastry. Wszystkie warzywa mieszamy w dużej misce. Wizualnie każdego składnika powinno być po równo.

      Ocet zagotowujemy. W gorącym occie rozpuszczamy cukier. Dodajemy olej, sól oraz pieprz. Mieszamy.

      Mieszankę warzywną przekładamy dość ściśle do słoików i zalewamy ciepłą zalewą. Do każdego słoika wrzucamy po 1 ziarnku ziela angielskiego, 1/2 łyżeczki gorczycy i kawałku listka laurowego.

      Słoiki starannie zakręcamy i pasteryzujemy 10 minut.
      Studzimy postawione na zakrętkach.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Sałatka naddunajska”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 05 września 2012 12:37
  • środa, 29 sierpnia 2012
    • Sałatka szwedzka / ogórki konserwowe po szwedzku

       

      Nikogo chyba nie trzeba przekonywać do polubienia domowych przetworów. Ja oprócz wspaniałego smaku cenię sobie te, które są dodatkowo szybkie w wykonaniu. Sałatka szwedzka nie przysporzy Wam dużo pracy ani nie zabierze wiele czasu, za to satysfakcja potem, jesienno-zimowymi wieczorami, będzie ogromna. Zachęcam do spróbowania, to jedna z moich ulubionych sałatek, bardzo lubię ten słodko-octowy smak :)


      ogórki gruntowe

      1 cebula

      650 ml wody

      350 ml octu

      500 ml cukru

      2 i 1/2 łyżeczki soli

      1/2 łyżeczki curry

      koper

      gorczyca

      Wodę doprowadzamy do wrzenia, rozpuszczając w niej cukier, sól i curry. Dodajemy ocet, czekamy, aż się zagotuje.  Zalewę zdejmujemy z ognia, odstawiamy.

      Ogórki dokładnie myjemy i kroimy w nie za cienkie plastry, bez obierania. Aby były falowane, używam do krojenia specjalnego dekoratora, lecz równie dobrze smakują proste. :) Cebulę obieramy i kroimy w pół plastry. Jak dla mnie, cebula ma nadać jedynie nutę smakową, dlatego daję jej naprawdę niewiele. choć lubię cebulę, nie chcę, by zdominowała akurat tę sałatkę.

      Ogórki wraz z cebulą przekładamy do dużej miski i zalewamy zalewą. Pozostawiamy je na 30 minut.

      Następnie ogórki wyjmujemy łyżką cedzakową i przekładamy do słoików. Kiedy słoiki będą już wypełnione ogórkami, wlewamy zalewę, do każdego słoika wsypując po 1/2 łyżeczki gorczycy i wkładając po kawałku gałązki kopru.

      Słoiki starannie zakręcamy i pasteryzujemy 5 minut. Studzimy postawione na zakrętkach.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Sałatka szwedzka / ogórki konserwowe po szwedzku”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 29 sierpnia 2012 14:36
  • czwartek, 23 sierpnia 2012
    • Konserwowe papryczki chili / jalapeno

       

      Konserwowe papryczki chili lub jalapeño (jalapeño jest jedną z odmian papryki chili) to świetny dodatek do wielu dań, nie tylko tych o meksykańskim rodowodzie. Dodają potrawom pikanterii i ciekawego smaku. Ja osobiście lubię niewielki ich dodatek np. w spaghetti. Zamiast kupowania gotowych, często dość kosztownych papryczek w słoiku, można bardzo prosto i szybko wykonać je samodzielnie. Ponieważ nie używa się ich w dużej ilości, wystarczają na długo.


      1 szklanka wody

      2/3  szklanki octu

      2 łyżki soli

      4 łyżki cukru

      500 g zielonych papryczek chili lub jalapeño

      Papryczki umyć i pokroić w plastry. Najwięcej ostrego smaku, za który odpowiada zawarta w papryczkach kapsaicyna, znajduje się w pestkach, stąd sami możemy zdecydować, czy dodajemy je do zalewy, czy nie. Ja dodaję pestki z połowy papryczek. Należy pamiętać, by podczas krojenia pod żadnym pozorem nie dotykać oczu, a potem dokładnie umyć ręce. Nie polecam także próbowania smaku surowych papryczek. Jeśli Wam się to jednak mimo wszystko zdarzyło, uczucie palenia w ustach gaście mlekiem, a nie wodą. Kapsaicyna bowiem rozpuszcza się w tłuszczach, natomiast woda działa odwrotnie: wspomaga rozprowadzenie piekącego smaku w całych ustach, i uczucie palenia jest jeszcze intensywniejsze.

      Przygotowujemy zalewę: Podgrzewamy wodę, w której rozpuszczamy cukier i sól. Pokrojone papryczki układamy w słoikach i zalewamy zalewą. Zakręcamy dokładnie i pasteryzujemy 5 minut. Studzimy postawione na zakrętkach.
      Z podanej ilości wychodzą 2 słoiki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „Konserwowe papryczki chili / jalapeno”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 sierpnia 2012 09:10
  • poniedziałek, 16 lipca 2012
    • Ogórki małosolne / kiszone

      Ogórki małosolne różnią się od kiszonych tylko czasem kiszenia. Im dłużej je kisimy, tym będą kwaśniejsze. W pełni sezonu ogórkowego warto skorzystać z dostępu do świeżych warzyw. Oczywiście, że przez cały rok można nabyć w sklepie bez żadnego problemu słoik ogórków, ale zrobienie własnych daje o wiele większą satysfakcję. Dlatego zachęcam do prób, nawet na niewielką skalę, zwłaszcza, że ich przygotowanie jest bardzo proste i nie wymaga prawie żadnej pracy.


      ogórki gruntowe

      Zalewa, proporcje na 1 litr wody, można dowolnie zwielokrotnić:
      1 litr wody
      1 i 1/2 łyżki soli niejodowanej
      1 łyżeczka cukru
      3 ząbki czosnku
      1/2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
      1/2 łyżeczki gorczycy
      zestaw do kiszenia ogórków, czyli pęczek zawierający koper i chrzan

      dodatkowo: pół łyżeczki nasion czarnuszki, które zapewniają chrupkość. Można użyć także liści wiśni lub porzeczki.

      Wodę zagotowujemy. W odmierzonej ilości wody rozpuszczamy sól i cukier.

      Ogórki dokładnie myjemy pozostawiamy w misce z lodowatą wodą na 30 minut. Następnie każdy ogórek nakłuwamy w 2-3 miejscach na wylot wykałaczką lub patyczkiem do szaszłyka. Zapobiegnie to tworzeniu się gazu wewnątrz ogórka i w następstwie ogórkom pustym w środku.

      Ogórki układamy w słoikach lub w naczyniu do kiszenia. Wsypujemy pieprz, gorczycę, ew. czarnuszkę. Wkładamy czosnek, chrzan, i koper (najwięcej aromatu jest w gałązkach, nie w kwiatostanach, więc gałązek nie żałujemy :) )


      Ogórki zalewamy ciepłą zalewą wodą i odstawiamy. Ważne, by nie stały w pełnym słońcu, lecz w jakimś chłodniejszym miejscu (ale nie w lodówce).

      Po 3-5 dniach otrzymujemy ogórki małosolne (choć niektórzy lubią je już na drugi dzień). Potem mamy ogórki kiszone.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Ogórki małosolne / kiszone”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 lipca 2012 10:04
  • piątek, 29 czerwca 2012
    • Syrop kokosowy do kawy

      Po syropie cynamonowym i imbirowym przyszedł czas na kolejny smak: syrop kokosowy. Robi się go szybko i prosto, a w zamian otrzymujemy produkt naturalny, bez sztucznych substancji smakowych, aromatów i barwników.



      100 g wiórków kokosowych
      400 g cukru (ok. 1 i 1/2 szklanki)
      2 łyżki fruktozy (zapobiega scukrzaniu się syropu)
      1 cukier waniliowy
      1 łyżka soku z cytryny

      400 + 400 ml wody

      Wiórki kokosowe gotować w 400 ml wody przez 5 minut. Przez ten czas woda prawie całkiem wyparuje oraz wchłoną ją wiórki. Kiedy tak się stanie, wlać kolejne 400 ml wody, wsypać cukier, cukier waniliowy i fruktozę, oraz wlać sok z cytryny.
      Gotować ok. 15 min, co jakiś czas mieszając, by cukier się rozpuścił.

      Syrop przecedzamy przez gęste sito, mocno dociskając wiórki łyżką, by dobrze odciekły. Powtarzamy przecedzanie powtórnie (oczywiście przez sitko bez wiórek).
      Syrop przelać do butelki lub słoika. Studzić postawiony na zakrętce.

      Wychodzą 3 takie butelki, jak na zdjęciu, czyli ok. 600 ml.

      Na pozostałych wiórkach można np. ugotować smaczny budyń, użyć do ciasta lub zrobić z nich kokosanki lub trufle.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Syrop kokosowy do kawy”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 29 czerwca 2012 19:41
  • czwartek, 17 maja 2012
    • Dżem ananasowy

      Dżem ananasowy zawsze był jednym z moich ulubionych. Ostatnio, jedząc kanapkę, doznałam olśnienia: przecież mogę z łatwością zrobić taki samodzielnie! Droga od myśli do czynu była bardzo szybka, a efekt dokładnie taki, jakiego oczekiwałam. Polecam :)



      1 puszka ananasów w lekkim syropie (waga puszki 565 g)
      200 ml wody
      100 g cukru
      1 opakowanie cukru waniliowego - 16 g
      cukier żelujący

      Ananasy odsączyć z zalewy i drobno pokroić.  Zalewę wlać do garnka (u mnie było jej 200 ml), dodać pokrojowego ananasa, wodę, cukier  i cukier waniliowy. Ilość cukru możemy regulować w zależności od naszych upodobań. Następnie dodajemy zgodną z zaleceniami na opakowaniu ilość cukru żelującego. Ja użyłam cukru żelującego 3:1*. Gotować wg. zaleceń producenta cukru żelującego. 

      Dżem przełożyć do wyparzonych słoików, które natychmiast zamykać. Studzić postawione na zakrętkach. Z tej ilości wychodzą 2 słoiczki.

      * Do słodszych konfitur używa się zazwyczaj cukrów żelujących 2:1, a do nisko słodzonych cukrów 3:1. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Dżem ananasowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 maja 2012 11:57

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Lista Blogów Kulinarnych Obserwuj tablicę Passionfruit Blog Recipies należącą do użytkownika Passionfruit. free counters

Zobacz moją gastroprzygodę na Zomato!