Passionfruit

pełnia smaku...

Kluski, naleśniki, pierogi

  • poniedziałek, 12 czerwca 2017
    • Manti, czyli pierogi po turecku

      Pierogi to potrawa spotykana nie tylko w Polsce. Występują w różnych odmianach na całym świecie, zarówno gotowane, jak i pieczone. Swoje pierogi ma także Turcja. Nazywają się Manti, a ich farsz to mięso wołowe lub jagnięce. Naturalnie, spotykane są również odmiany wegetariańskie.  Swój wyjątkowy smak zawdzięczają dodanym do mięsu przyprawom oraz temu, że podawane są z niezwykle smacznymi, aromatycznymi smakami. Zazwyczaj manti to malutkie pierożki "na raz" do ust. Jeśli jednak nie macie cierpliwości, można naturalnie przygotować je w większym rozmiarze. Ja zdecydowałam się tym razem na kształt trójkąta. Spróbujcie ich koniecznie! Przepis na podstawie AhmetKocht.

      Manti - turkish dumplings, turkish pierogis

      na ciasto:
      430 g mąki

      2 jajka

      2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany

      1 łyżka oliwy z oliwek

      1 łyżeczka soli

      125 ml szklanki letniej wody

      na farsz:
      300 g mielonej wołowiny

      1 cebula – obrana, starta na tarce

      1 łyżeczka tymianku

      2/3 łyżeczki świeżo zmielonego, czarnego pieprzu

      ½ łyżeczki ostrej papryki

      Sól do smaku



      sos jogurtowy (składniki mieszamy):

      2/3 szklanki jogurtu greckiego lub bałkańskiego

      1-2 ząbki czosnku – obrane, przeciśnięte

       

      sos paprykowy:

      1 łyżka masła

      1 łyżka tureckiego koncentratu paprykowego (do nabycia w sklepach orientalnych, sklepach typu „kuchnie świata” lub przez Internet)*

      ½ łyżeczki ostrej papryki

      2-4 łyżki wody

       

      + siekana natka pietruszki do posypania



      1. Mąkę przesiać przez sito do miski ( ważne, by była dobrze napowietrzona). W środku mąki zrobić dołek, wbić jajka, dodać oliwę, sól i śmietanę. Na końcu wlać wodę i wyrabiać ciasto, aż będzie elastyczne. Jeśli się będzie kleić, podsypać więcej mąki.
      Dobrze wyrobione ciasto pozostawić na 20 min w misce przykrytej ściereczką, by odpoczęło.

      2. W międzyczasie przygotowujemy nadzienie, dobrze mieszając wszystkie składniki na spójną masę. Doprawiamy do smaku solą, by mięso było wyraziste w smaku.

      3. Ciasto dzielimy na 4 części. Każdą część rozwałkowujemy po kolei na placek grubości ok. 3 mm. Wycinamy nieduże kółka lub kwadraty ( foremką lub małą szklanką). Z farszu toczymy kuleczki wielkości wiśni.

      Manti

      Układamy farsz na środku każdego kawałka ciasta, po czym dokładnie sklejamy brzeg pieroga, by się nie rozpadł przy gotowaniu. Ja stosuję zawsze metodę mojej Babci, czyli dociskam brzegi ciasta widelcem.

      Manti

      Zagotować wodę z łyżką oleju. Pierogi wkładamy do garnka z gotująca się wodą partiami ( w zależności od wielkości garnka - ja gotuję po 10 szt. na raz). Od momentu wypłynięcia pierogów na powierzchnię i powtórnego zagotowania się wody, gotować ok. 10-12 min. (sprawdzamy miękkość ciasta widelcem).

      4. Gdy pierogi się gotują, przygotowujemy sosy. Mieszamy ze sobą składniki sosu jogurtowego. W małym rondelku rozgrzewamy masło z oliwą. Dodajemy koncentrat paprykowy i ostra paprykę. Mieszamy. Sos rozrzedzamy woda do takiej konsystencji, by dało się nim potem polewać pierogi. Zdejmujemy z ognia.

      Gorące pierogi wykładamy na półmisek, polewamy sosem jogurtowym, sosem paprykowym i posypujemy natka pietruszki.

      Pierogi można podać od razu, lub odgrzać je potem na parze bądź w kuchence mikrofalowej. Można ja także potem zrumienić na patelni. – naturalnie, mowa jest o tych pierogach, których nie polaliśmy sosem.


      *Można ewentualnie zastąpić koncentratem pomidorowym z 1 czubatą łyżeczką słodkiej papryki. Smak będzie naturalnie inny, ale też będzie smacznie i w granicach autentyczności.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Manti, czyli pierogi po turecku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 czerwca 2017 14:06
  • poniedziałek, 20 marca 2017
  • środa, 22 lutego 2017
    • Naleśniki z sosem pomarańczowym

      Naleśniki to wręcz magiczna potrawa: istnieje tyle sposobów ich podania, zarówno na słodko, jak i na słono, że praktycznie nie mogą się znudzić, bo za każdym razem otrzymujemy inne danie. Tym razem proponuję dodatek błyskawicznej, ciepłej „konfitury”, czy też sosu,  z pomarańczy.

      Pancakes with Warm Orange Sauce

      1 łyżka masła

      2 pomarańcze

      4 łyżki cukru

      1 łyżka soku z cytryny

      ½ szklanki soku pomarańczowego rozmieszanego z 1 łyżeczką mąki pszennej

      Cynamon do oprószenia

       

      1. Pomarańcze obieramy, by pozbyć się nie tylko samej skórki, ale i białej części pod nią (tzw. albedo), ponieważ jest ona lekko gorzka. Następnie kroimy je w plastry, a każdy plasterek na ćwiartki.

      2. Na patelni roztapiamy masło. Dodajemy pomarańcze i cukier. Smażymy razem chwilę, mieszając, aż owoce puszczą sok, a cukier zacznie się lekko karmelizować. Wówczas dodajemy sok pomarańczowy rozmieszany z mąką ziemniaczaną. Czekamy, aż sos się zagotuje i zgęstnieje. Doprawiamy w razie potrzeby do smaku cukrem (jeśli pomarańcze były kwaśne) i oprószamy delikatnie cynamonem.

      3. Smażymy naleśniki.

      Naleśniki podajemy z sosem pomarańczowym. Można również ułożyć pomarańcze  na wierzchu naleśników nadzianych serem białym, budyniem, nutellą czy czekoladą.

       

      Przykładowy przepis na naleśniki: 300 ml mleka, 2 jajka, 1 łyżka roztopionego masła, 1/2 łyżeczki cukru, szczypta soli, 125 g mąki pszennej. Najpierw miksujemy dokładnie początkowe składniki, na końcu dodajemy mąkę. Naleśniki smażymy na rozgrzanej patelni do naleśników, z obu stron na złoto.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Naleśniki z sosem pomarańczowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 22 lutego 2017 12:10
  • środa, 14 grudnia 2016
    • Käsespätzle, szpecle serowe, czyli szwajcarskie kluski z serem

      Spätzle [czyt. szpecle] to rodzaj klusek wywodzących się z kuchni Szwajcarskiej, Austriackiej , Niemieckiej i Węgierskiej (gdzie ich kuzynami są galuszki). We Francji możemy je również spotkać w rejonie Alzacji i Mozeli. Ich nazwa najprawdopodobniej wywodzi się od słowa "Spatzen", oznaczającego jaskółki - ręcznie przygotowywane kluseczki przypominały bowiem sylwetki jaskółek w locie.  Są one niezwykle mięciutkie, delikatne i smaczne, a ich przygotowanie jest niezwykle łatwe i trwa dosłownie kilka minut (samo gotowanie to sekundy!) - o wiele szybciej, niż jakiegokolwiek gotowego makaronu z paczki. Są wyśmienitym dodatkiem do wszelkiego rodzaju gulaszy i potraw z sosami. Mogą stanowić także samodzielne danie, ponieważ dobrze sprawdzą się w większości dań, do których użylibyśmy makaronu bądź kopytek. Ze szpecli mogą powstawać również konkretne, samodzielne dania, jak na przykład dzisiejsze Käsespätzle [czyt. kejze szpecle], czyli szpecle serowe, które uważane są za jedno z narodowych dań Szwajcarii. Szczególną popularnością cieszą się w rejonach górskich (Tyrol), w Szwabii, jak również w Liechtensteinie. Dziś podam przepis na serowe szpecle z rejonu Allgäu w Niemczech. Połączenie delikatnych kluseczek z ciągnącym się serem i chrupiącą cebulką jest na prawdę uzależniające. Nie ma możliwości, by w jednej chwili przenieść się na ośnieżone alpejskie stoki, ale przynajmniej można sobie zrobić szpecle, i stworzyć trochę alpejskiego klimatu w swojej kuchni dzięki temu pożywnemu, prostemu, ekonomicznemu, a jednocześnie jakże smacznemu daniu! Przepis na podstawie Mellimille.

      Kaesespaetzle

      Z tej porcji wychodzi na prawdę duża ilość szpecli - objętościowo jest ich dwa razy tyle, co surowego ciasta. Z połowy robię szpecle serowe, a drugą połowę pozostawiam na drugi dzień, jako dodatek do obiadu (np. do mięsa z sosem). Jeśli chcecie zrobić serowe szpecle z całości, zwiększcie ilość sera i dodajcie kolejne 1-2 cebule.

       

      5 jajek

      200-250 ml wody

      1 łyżeczka soli

      szczypta proszku do pieczenia

      500 g  mąki pszennej

       

      1 szklanka startego na tarce sera żółtego o wyrazistym smaku (w oryginale emmentaler)

      2-3 duże cebule - obrane, pokrojone w pół plastry

      sól i pieprz do smaku

      olej + masło do smażenia

       

      1. Przygotowujemy prażoną cebulę: obraną cebulę kroimy w pół plastry. Podsmażamy na oleju z masłem (olej zapobiegnie przypalaniu się masła), aż cebula będzie chrupiąca i rumiana (ale nie spalona!). Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

      2. W międzyczasie zaczynamy przygotowywać szpecle.

      Jajka rozmącamy wraz z wodą, solą i proszkiem do pieczenia. Mieszając trzepaczką/rózgą kuchenną, dodajemy stopniowo mąkę, aż do uzyskania gładkiego, jednolitego ciasta o konsystencji budyniu. Odstawiamy na 5 minut.

      W dużym garnku zagotowujemy osoloną wodę.

      Za pomocą maszynki do szpecli wpuszczamy kluseczki partiami na wrzącą wodę. Mieszamy i gotujemy kluseczki, aż wypłyną na powierzchnię (kilkanaście sekund). Wyławiamy łyżką cedzakową.

      Maszynka do robienia szpecli i galuszek:

      maszynka do galuszek

      Jeśli nie macie tego typu maszynki, żaden problem, często widywałam do kupienia tego rodzaju sitka:

      sitko do galuszek

      Można użyć również tarki z dużymi otworami, bądź też wykonać tego typu otworki w czymkolwiek, np. w twardym talerzu plastikowym /jednorazowym. Można też zsuwać paseczki ciasta nożem bezpośrednio z deski do krojenia do garnka.

      3. Trochę cebuli odkładamy do dekoracji. Resztę mieszamy z gorącymi szpeclami i serem. Danie można dodatkowo zapiec w piekarniku lub w ten sposób je potem odgrzać.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 14 grudnia 2016 15:05
  • wtorek, 13 września 2016
  • czwartek, 08 września 2016
    • Galuszki / haluszki, czyli kluski po węgiersku

      Galuszki to rodzaj klusek bardzo popularnych w kuchni węgierskiej. Są niezwykle mięciutkie, delikatne i smaczne, a ich przygotowanie jest niezwykle łatwe i trwa dosłownie kilka minut (samo gotowanie to sekundy!) - o wiele szybciej, niż jakiegokolwiek gotowego makaronu z paczki. Są wyśmienitym dodatkiem do wszelkiego rodzaju gulaszy i potraw z sosami. Mogą stanowić także samodzielne danie, ponieważ dobrze sprawdzą się w większości dań, do których użylibyśmy makaronu bądź kopytek. Przepis na podstawie książki "Hungarian Cookery Book", Karoly Gundel.

       galuszki

      4 jajka

      1/4 szklanki wody

      1/4 łyżeczki soli

      szczypta proszku do pieczenia

      1 szklanka mąki pszennej

       

      Jajka rozmącamy wraz z wodą, solą i proszkiem do pieczenia. Mieszając trzepaczką/rózgą kuchenną, dodajemy stopniowo mąkę, aż do uzyskania gładkiego, jednolitego ciasta o konsystencji budyniu. Odstawiamy na 5 minut.

      W dużym garnku zagotowujemy osoloną wodę.

      Za pomocą maszynki do galuszek wpuszczamy kluseczki partiami na wrzącą wodę. Mieszamy i gotujemy kluseczki, aż wypłyną na powierzchnię (kilkanaście sekund). Wyławiamy łyżką cedzakową.

      Maszynka do robienia galuszek:

      maszynka do galuszek

      Jeśli nie macie tego typu maszynki, żaden problem, często widywałam do kupienia tego rodzaju sitka:

      sitko do galuszek

      Można użyć również tarki z dużymi otworami, bądź też wykonać tego typu otworki w czymkolwiek, np. w twardym talerzu plastikowym /jednorazowym. Można też zsuwać paseczki ciasta nożem bezpośrednio z deski do krojenia do garnka.

      Galuszki z węgierskim paprykarzem wołowym:

      beef paprikash

      Galuszki z sosem mięsnym:

      galuszki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 września 2016 14:00
  • środa, 13 kwietnia 2016
    • Knedle na parze z powidłami i sosem waniliowym

      Knedle na parze z powidłami to potrawa wywodząca się z kuchni austriackiej i bawarskiej. Knedle te są zbliżone do polskich klusek na parze, lecz nadziewa się je dodatkowo powidłami śliwkowymi, dzięki czemu ich smak jest jeszcze ciekawszy. Tradycyjnie podaje się je posypane makiem i cukrem pudrem oraz polane masłem. Równie popularny jest dodatek sosu waniliowego - i tak podamy je właśnie dziś. Germknödel , czyli knedle, podaje się jako danie obiadowe lub deser, choć sądzę, że podwieczorek czy kolacja z nimi też by się świetnie udały. Knedle możemy przygotować wcześniej, a potem odgrzać (na parze lub w mikrofalówce) i podać polane gorącym sosem. Przepis bazowany na chefkoch.de.

      Germknodel

      knedle:

      500 g mąki pszennej
      1 opakowanie drożdży instant (7 g) lub 25 g świeżych drożdży
      250 ml mleka
      2 jajka
      50 g masła
      50 g cukru
      1/2 łyżeczki soli
      powidła śliwkowe
      olej

      sos:

      1 opakowanie budyniu waniliowego

      ok. podwójna ilość mleka

      2 łyżki maku

      dodatkowy cukier do smaku

      1. Drożdże rozpuścić w 1/2 ciepłego mleka wraz z łyżką cukru i taką ilością mąki, by ciasto miało konsystencję gęstej śmietany. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 20 minut, aż  drożdże "ruszą".

      Dodać jajka, pozostały cukier, sól oraz  masło rozpuszczone w pozostałej połowie ciepłego mleka. Mieszając, dodawać resztę mąki. Wyrobić na gładkie, elastyczne ciasto, w razie potrzeby podsypać więcej mąki, lecz nie za dużo, by ciasto nie wyszło twarde.

      2. Wyrobione ciasto dzielimy na 12 mniej więcej równych kawałków.
      (czyli - najpierw na pól, każdą z połówek na pół, po czym każdą z nich na trzy części)

      Z każdej kulki ciasta formujemy w dłoniach placuszek, który następnie nadziewamy łyżeczką powideł śliwkowych i zwijamy szczelnie w okrągłą bułeczkę. Bułeczki układamy złączeniami do dołu. Pozostawiamy do wyrośnięcia na 30 minut, przykryte wilgotną ściereczką.

      3. W garnku umieszczamy posmarowaną lekko olejem wkładkę do gotowania na parze. Wlewamy tyle wody, by nie sięgała ponad wkładkę (spód wkładki powinien być suchy, bułeczki, zgodnie ze swoją nazwą, gotują się wyłącznie na parze. W trakcie gotowania kolejnych partii, jeśli zajdzie taka potrzeba, uzupełniamy wodę).

      Gdy woda się zagotuje, umieszczamy knedle w garnku, po 3-4 sztuki na raz. gotujemy ok. 5-6 minut (w zależności od wielkości bułeczek).
      

      4. W międzyczasie przygotowujemy nasz waniliowo makowy sos. Jego bazą jest budyń, który przygotowujemy podobnie, jak w instrukcji na opakowaniu, używamy jednak do niego mniej więcej podwójnej ilości mleka, by sos był rzadszy (gęstość sosu możemy tutaj dowolnie regulować wg własnych upodobań). Do mleka dodajemy też od razu mak. Pod koniec dosładzamy sos do smaku cukrem, by był wyrazisty.

      Gorące knedle podajemy polane gorącym sosem.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Knedle na parze z powidłami i sosem waniliowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 13 kwietnia 2016 11:34
  • poniedziałek, 21 grudnia 2015
    • Krokiety z pieczarkami /Krokiety z kapustą i grzybami

      Dziś ma dla Was przepis, który tak naprawdę jest dwoma przepisami, ponieważ to Wy zdecydujecie, która wersję wolicie: pieczarkowa czy z kapustą. Za każdym razem będzie prosto, pysznie i szybko. Takie krokiety to świetny obiad (podany z surówką) lub idealna potrawa na stół świąteczny, zwłaszcza jako dodatek do czerwonego barszczu. To danie które bardzo dobrze znosi odgrzewanie, więc można przygotować je wcześniej. Można również zwinięte naleśniki przechować w lodówce, a panierować i smażyć dopiero przed samym podaniem.

      Krokiety z pieczarkami

      naleśniki*

      jajka + szczypta soli

      bułka tarta

      olej do smażenia

       

      A.

      1. Nadzienie pieczarkowe:

      500 g pieczarek
      1 duża cebula
      sól, pieprz do smaku
      2 ząbki czosnku

      Pieczarki zetrzeć na tarce wraz z cebulą. Podsmażyć je na niedużej ilości oleju. Dodać przeciśnięty czosnek, doprawić do smaku solą i pieprzem. Jeśli nadzienie jest za suche, podlać kilkoma łyżkami wody.

       

      2. Kapusta z grzybami

      4-5 suszonych prawdziwków
      30 dag kiszonej kapusty
      25 dag  pieczarek
      1 cebula
      1 listek laurowy
      2 ziarna ziela angielskiego
      sól
      pieprz
      kminek

      Suszone grzyby pokruszyć drobno i zalać 100ml wrzątku w małej miseczce. Zaparzać pod przykryciem 15 minut.

      Pieczarki zetrzeć na tarce i zrumienić na dużej patelni, na oleju wraz z posiekaną w kostkę cebulą. Dodać listek laurowy i ziele angielskie.   Kapustę pokroić drobno, dodać na patelnię, chwilę razem smażyć, aż kapusta zrobi się szklista. Dodać grzyby wraz z wodą, w której się zaparzały i dusić do miękkości (w razie potrzeby dodać jeszcze kilka łyżek wody). Doprawić solą, pieprzem i 1/2 łyżeczki kminku mielonego. Gdy woda odparuje a kapusta będzie miękka, usunąć listek i ziele.

       

      B. Porcję wybranego farszu układamy podłużnie na środku naleśnika. Zwijamy oba boki ku środkowi, a następnie zwijamy całość w rulon. Każdy naleśnik panierujemy kolejno w jajkach rozmąconych z solą i w bułce tartej.

      Krokiety smażymy na rozgrzanym oleju ze wszystkich stron na złoto.

       

      * Przykładowy przepis na naleśniki: 300 ml mleka, 2 jajka rozm. M, 1 łyżka roztopionego masła, 1/2 łyżeczki cukru, szczypta soli, 125 g mąki pszennej. Najpierw miksujemy dokładnie początkowe składniki, na końcu dodajemy mąkę. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Krokiety z pieczarkami /Krokiety z kapustą i grzybami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 grudnia 2015 13:43
  • czwartek, 15 października 2015
    • Orientalne, wytrawne naleśniki z nadzieniem ziemniaczanym wg Gordona Ramsaya

      Ten przepis posiadał wszystkie cechy niezbędne, bym chciała go wypróbować: 1. nietypowość, 2. orientalne i pikantne smaki, 3. prostota wykonania, 4. Ramsay! Bardzo Wam polecam: w aromatyczne naleśniki o orientalnej nucie smakowej zawinięte jest smakowite, pożywne nadzienie ziemniaczane w stylu indyjskim. To dobra propozycja dla wegetarian, jak również dobry sposób na wykorzystanie ugotowanych ziemniaków. Do tego znakomicie pasuje jogurt naturalny z czosnkiem, chutney mango lub sos chili. Przepis na podstawie Gordona Ramsaya.

       

      naleśniki:

      1 łyżeczka ziaren kuminu (kmin rzymski, nie kminek)

      1 mała papryczka chili - bez pestek, jak najdrobniej posiekana

      2 ząbki czosnku - obrane, jak najdrobniej posiekane

      2 cm świeżego imbiru, - obranego, jak najdrobniej posiekanego

      125 g mąki pszennej

      1 jajko

      ok. 250 ml mleka

      1/3 łyżeczki soli

      1/3 łyżeczki cukru

      1 łyżka oleju

       

      nadzienie:

      1 łyżeczka nasion czarnej gorczycy (ew. zwykłej jasnej)

      1 duża cebula - obrana, pokrojona w pióra

      3 pieczarek - pokrojonych w plastry

      1 łyżeczka curry

      1 ząbek czosnku - obrany, posiekany

      4-6 gotowanych ziemniaków - pokrojonych w mniejsze kawałki

      sól i ew. świeżo zmielony czarny pieprz

       

      oliwa z oliwek lub olej do smażenia

      masło

       

      1. Przygotowujemy nadzienie: na patelni, na niedużej ilości oliwy, podsmażamy nasionka gorczycy, aż usłyszymy, jak strzelają. Wówczas dodajemy curry, cebulę, czosnek i pieczarki. Smażymy mieszając, aż cebula będzie szklista, a pieczarki podsmażone. Dodajemy pokrojone w małe kawałki ziemniaki. Całość mieszamy i smażymy, aż ziemniaki będą lekko rumiane. Doprawiamy do smaku solą i ew. świeżo zmielonym czarnym pieprzem.


      2. Przygotowujemy naleśniki: na patelni na niewielkiej ilości oliwy podsmażamy kumin wraz z czosnkiem, chili i imbirem, mieszając, przez kilka chwil, aż czosnek stanie się aromatyczny.

      W naczyniu mieszamy mąkę z jajkiem, stopniowo wlewając mleko, do uzyskania ciasta o konsystencji ciasta naleśnikowego (ostateczna ilość mleka będzie zależeć od chłonności mąki). Dodajemy podsmażony wcześniej kumin z czosnkiem, imbirem i papryka, oraz sól, cukier i łyżkę oleju. Dokładnie mieszamy.

      Na patelni do naleśników smażymy naleśniki z obu stron na lekko złoto. Przed wlaniem ciasta na patelnię każdorazowo je mieszamy, by przyprawy smakowe nie opadły na dno, tylko dostały się do każdego naleśnika.

      3. Na każdym naleśniku układamy z jednego brzegu  podłużnie nadzienie, naleśnik rolujemy.

      Gotowe naleśniki rumienimy krotko z obu storn na niedużej ilość masła.

       

      Podajemy z jogurtem typu greckiego/bałkańskiego wymieszanym z przeciśniętym ząbkiem czosnku i natką pietruszki, chutneyem mango, sosem chili lub innym ulubionym sosem.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Orientalne, wytrawne naleśniki z nadzieniem ziemniaczanym wg Gordona Ramsaya”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 października 2015 14:24
  • środa, 03 czerwca 2015
    • Parzaki, pampuchy, kluski na parze

      U nas zawsze znane były jako parzaki, choć mają mnóstwo innych nazw: pampuchy, parowańce, parowce, kluski na parze czy bułki na parze. Mistrzynią w ich robieniu była moja Babcia. Jako dziecko uwielbiałam przyglądać się, jak Babcia je robi, i zajadać świeżutkie, jeszcze gorące bułeczki. Pyszne bez jakiegokolwiek dodatku. Kiedy parzaki ostygną, można je bez problemu odgrzewać i odsmażać (najlepiej na maśle z odrobiną oleju, pyszne!), podając je zarówno na słodko (z owocami, ze słodkimi sosami) jak i na wytrawnie (z sosami, jako dodatek do mięs, zapiec z serem żółtym i warzywami). Parzaki przygotowujemy albo na wkładce do gotowania na parze, którą umieszczamy w garnku z wodą (jak na zdjęciu poniżej), lub na cienkiej ściereczce przymocowanej do garnka z wodą (zobacz zdjęcie - klik)



      500 g mąki pszennej
      1 opakowanie drożdży instant (7 g) lub 25 g świeżych drożdży
      250 ml mleka
      2 jajka
      50 g masła
      50 g cukru
      1/2 łyżeczki soli

      olej


      1. Drożdże rozpuścić w 1/2 ciepłego mleka wraz z łyżką cukru i taką ilością mąki, by ciasto miało konsystencję gęstej śmietany. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 20 minut, aż  drożdże "ruszą".

      Dodać jajka, pozostały cukier, sól oraz  masło rozpuszczone w pozostałej połowie ciepłego mleka. Mieszając, dodawać resztę mąki. Wyrobić na gładkie, elastyczne ciasto, w razie potrzeby podsypać więcej mąki, lecz nie za dużo, by ciasto nie wyszło twarde.

      2. Wyrobione ciasto dzielimy na 12 mniej więcej równych kawałków.
      (czyli - najpierw na pól, każdą z połówek na pół, po czym każdą z nich na trzy części)

      Z każdej kulki ciasta formujemy w dłoniach placuszek, który następnie zwijamy w okrągłą bułeczkę. Bułeczki układamy złączeniami do dołu. Pozostawiamy do wyrośnięcia na 30 minut, przykryte wilgotną ściereczką.

      3. W garnku umieszczamy posmarowaną lekko olejem wkładkę do gotowania na parze. Wlewamy tyle wody, by nie sięgała ponad wkładkę (spód wkładki powinien być suchy, bułeczki, zgodnie ze swoją nazwą, gotują się wyłącznie na parze. W trakcie gotowania kolejnych partii, jeśli zajdzie taka potrzeba, uzupełniamy wodę).

      Gdy woda się zagotuje, umieszczamy parzaki w garnku, po 3-4 sztuki na raz. gotujemy ok. 5-6 minut (w zależności od wielkości bułeczek).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Parzaki, pampuchy, kluski na parze”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 03 czerwca 2015 12:33
  • piątek, 22 maja 2015
    • Kopytka z sosem miodowym

      Jeśli do tej pory jadaliście kopytka wyłącznie z sosami mięsnymi, warto spróbować ich w słodkim wydaniu, ponieważ na słodko smakują równie wspaniale. Miodowo cynamonowy sos pasuje do nich idealnie, tworząc danie, do którego z pewnością będziecie chcieli częściej wracać. Jest to prosta w wykonaniu, pożywna i smaczna propozycja obiadowa, która przypadnie do gustów zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Inspiracja: Robert Makłowicz.



      500 g kopytek, domowej roboty (klik) lub kupnych
      masło + 1 łyżka oleju do smażenia (olej zapobiega przypalaniu się masła)

      sos:
      1 łyżka masła
      1 łyżka mąki
      250 ml słodkiej śmietanki 10% lub 12%
      3-4 łyżki miodu wielokwiatowego
      1/2 łyżeczki cynamonu


      1. Przygotowujemy kopytka (do tego dania świetnie nadają się również kopytka pozostałe z wcześniejszego obiadu) lub gotujemy gotowe kopytka zgodnie z opisem na opakowaniu. Następnie odcedzone kopytka smażymy na maśle z dodatkiem 1 łyżki oleju, aż będą lekko złote. Nie rumienimy ich za mocno, aby nie zrobiły się twarde.

      2. W międzyczasie przygotowujemy sos.
      W rondelku roztapiamy masło. Dodajemy łyżkę mąki i mieszamy, aby uzyskać jasną zasmażkę. Następnie, ciągle mieszając, wlewamy zimną śmietankę (wlanie zimnej śmietany zapobiega powstawaniu grudek w sosie). Dodajemy cynamon i miód do smaku. Gotujemy na małym ogniu ok.2-3 minuty, mieszając, aż sos zgęstnieje.

      Podsmażone kopytka podajemy polane sosem. Danie dla dekoracji można oprószyć na talerzu cynamonem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kopytka z sosem miodowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 22 maja 2015 12:03
  • środa, 11 marca 2015
    • Gnocchi lub kopytka z cukinią, pomidorem i fetą

      Pysznie, i jak prosto. Wystarczy kilka składników, by wyczarować smaczny, zdrowy, kolorowy obiad. Jeśli nie macie gnocchi, użyjcie kopytek ziemniaczanych. Będzie równie smacznie. Ten przepis nadaje się także świetnie do wykorzystania kopytek, które pozostały z obiadu. Raz-dwa-trzy! Choć za oknem nie ma jeszcze wiosny, możemy ją mieć na talerzu! :) Przepis na podstawie Lecker.de.



      500 g gnocchi lub kopytek
      1 duża cukinia
      1 duża cebula
      12 pomidorków koktajlowych / cherry
      2 ząbki czosnku
      1 łyżeczka tymianku
      1/2 łyżeczki oregano
      1/2 łyżeczki świeżo zmielonego, czarnego pieprzu
      sól do smaku
      ew. chili
      6-8 listków świeżej bazylii

      2-4 łyżki octu balsamicznego

      sos:
      ok. 120 g sera feta
      1/2 szklanki kwaśnej śmietany 12 %
      1-2 łyżki siekanego koperku
      mleko

      olej do smażenia

      1. Przygotowujemy sos: fetę ucieramy ze śmietaną i koperkiem. Dodajemy mleko aż do uzyskania pożądanej konsystencji sosu.

      2. Ugotowane gnocchi lub kopytka lekko rumienimy na niewielkiej ilości oleju. Zdejmujemy z patelni.

      Następnie rumienimy cukinię pokrojoną w pół plastry, dodając tymianek, oregano i pieprz. Jeśli danie ma być bardziej pikantne, możemy dodać również chili.
      Dodajemy obraną, pokrojoną w grube pióra cebulę. Gdy cebula będzie szklista, dodajemy pokrojone na pół pomidorki koktajlowe i podsmażone wcześniej gnocchi / kopytka. Chwilę razem smażymy.

      Na samym końcu dodajemy porwane listki bazylii, skrapiamy całość octem balsamicznym i solimy danie do smaku (pamiętajmy, że sos z fetą będzie także słony).

      Porcje wykładamy na talerze, polewamy sosem, podajemy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Gnocchi lub kopytka z cukinią, pomidorem i fetą”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 11 marca 2015 14:09
  • piątek, 23 stycznia 2015
    • Smażone kluseczki naleśnikowe z serkiem waniliowym

      Z jednej strony, przepis ten jest pomysłem na wykorzystanie naleśników, które pozostały nam z wcześniej przygotowywanego dania. Z drugiej - danie to jest samo w sobie na tyle fajne, że warto poświęcić kilka chwil i usmażyć do niego kilka naleśników. Znakomicie sprawdzi się jako kolacja lub lekki obiad.*



      naleśniki** - ilość dowolna, np. 6
      serek homogenizowany waniliowy
      1 łyżka cukru
      masło do smażenia + łyżeczka oleju, który zapobiegnie paleniu się masła

      Naleśniki zwijamy w rulony i kroimy na paski (kluski) o grubości ok. 0,5 cm. Rozwijamy je, by nie były posklejane.

      Na patelni (z powłoką zapobiegającą przywieraniu) rozgrzewamy niedużą ilość masła z 1 łyżeczką oleju.
      Kluski z naleśników wykładamy na patelnię i posypujemy łyżką cukru. Smażymy, mieszając, aż cukier się skarmelizuje, a kluski się przyrumienią na złoto.

      Wykładamy na talerze, na każdej porcji układamy serek homogenizowany (dowolna ilość). Podajemy od razu, gorące.



      * Do słodkiego drugiego dania jako zupę warto wybrać coś o kontrastującym smaku, jak np. cebulowa, pomidorowa czy kapuśniak, by obiad nie był monotonny.

      ** Przykładowy przepis na naleśniki: 300 ml mleka, 2 jajka rozm. M, 1 łyżka roztopionego masła, 1/2 łyżeczki cukru, szczypta soli, 125 g mąki pszennej. Najpierw miksujemy dokładnie początkowe składniki, na końcu dodajemy mąkę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 23 stycznia 2015 12:39
  • piątek, 01 sierpnia 2014
    • Naleśniki z bananami

      Jeśli lubicie banany, ten przepis jest zdecydowanie dla Was. Banany mogą być nadzieniem do naleśników lub też mogą zostać ułożone na wierzchu naleśników o innym nadzieniu, np. naleśników z serem, z budyniem bądź z czekoladą.



      2-3 duże banany
      200 ml gęstej kwaśnej śmietany 12%
      4 łyżki cukru
      łyżeczka masła
      cynamon

      1. W rondlu lub ew. na głębokiej patelni roztapiamy masło. Dodajemy cukier oraz śmietanę i szczyptę cynamonu, zmniejszamy płomień. Mieszając, gotujemy śmietanę aż zacznie gęstnieć i zmieni barwę na lekko karmelową. Wówczas dodajemy obrane, pokrojone w plastry banany. Gotujemy całość mieszając delikatnie, aż banany zrobią się ciepłe. Pilnujemy, by ich nie rozgotować całkowicie.


      2. Smażymy naleśniki.

      Przykładowy przepis na naleśniki: 300 ml mleka, 2 jajka rozm. M, 1 łyżka roztopionego masła, 1/2 łyżeczki cukru, szczypta soli, 125 g mąki pszennej. Najpierw miksujemy dokładnie początkowe składniki, na końcu dodajemy mąkę.

      3. Naleśniki nadziewamy bananami. Można również ułożyć banany na wierzchu naleśników nadzianych serem białym, budyniem, nutellą czy czekoladą.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Naleśniki z bananami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 01 sierpnia 2014 15:40
  • środa, 23 lipca 2014
  • piątek, 11 lipca 2014
    • Naleśniki z serem i musem jagodowym

      Naleśniki z serem to jedna z moich ulubionych potraw, a zarazem danie z dzieciństwa. Z niezmiennym apetytem wracam do nich raz na jakiś czas. Zazwyczaj podaję je z kwaśną śmietaną, jednak ponieważ zostałam ostatnio obdarowana przez M. pięknymi jagodami, powstały naleśniki z przepysznym musem jagodowym, który doskonale uzupełnia ich smak. Aby przywołać smaki lata poza sezonem można użyć jagód mrożonych.



      300 g białego sera / twarogu
      3 łyżki cukru
      ok. 100 ml mleka

      200 g jagód
      2 łyżki cukru

      kwaśna gęsta śmietana

      1 łyżka masła do smażenia

      1. Ser biały (twaróg) dokładnie ucieramy wraz z cukrem, dodając po trochu tyle mleka, by ser zaczął tworzyć spójną, nie kruszącą się masę, lecz nie stał się za rzadki. Ilość mleka może się różnić w zależności od tego, jak suchy jest nasz biały ser, dlatego najlepiej dolewać po trochu.

      2. Jagody utrzeć wraz z cukrem za pomocą blendera ręcznego lub miksera. Ja zrobiłam to "do połowy", tzn. nie utarłam jagód całkowicie, ponieważ chciałam, by trochę owoców pozostało w całości.

      3. Smażymy naleśniki.

      Przykładowy przepis na naleśniki: 300 ml mleka, 2 jajka rozm. M, 1 łyżka roztopionego masła, 1/2 łyżeczki cukru, szczypta soli, 125 g mąki pszennej. Najpierw miksujemy dokładnie początkowe składniki, na końcu dodajemy mąkę.

      4.  Nadziewamy naleśniki serem i składamy w trójkąty. Gotowe naleśniki obsmażamy na patelni na niewielkiej ilości masła z obu stron, by były złote. W zależności od wielkości naleśników i tego, jak dużo nadzienia damy, jest to porcja na 4-6 naleśników Przygotowane w ten sposób naleśniki są nie tylko smaczniejsze i bardziej aromatyczne, lecz także bardziej sycące i porcja 2 sztuk zazwyczaj wystarcza dla dorosłej osoby. Ja osobiście wystarczająco najadam się jednym :)

      Naleśniki podajemy gorące, z kleksem kwaśnej śmietany, polane musem jagodowym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Naleśniki z serem i musem jagodowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 11 lipca 2014 13:30
  • wtorek, 26 listopada 2013
    • Kluski śląskie

      Kluski śląskie to sztandarowe danie tej kuchni, uwielbiane także w innych regionach. Idealnie pasują jako dodatek do mięs. Można podawać je także samodzielnie z sosami (np. grzybowym) i surówką. Przepis z książki "Śląska kucharka doskonała" Elżbiety Łabońskiej, wyd. Fundacja dla Śląskiego Instytutu Naukowego, 1989. Kluski śląskie wpisane są na listę produktów tradycyjnych województwa opolskiego oraz osobno śląskiego.


      1 kg ziemniaków
      mąka ziemniaczana
      sól do smaku
      ew. 1 jajko*

      Ziemniaki umyć, obrać, pokroić na kawałki. Ugotować w osolonej wodzie do miękkości. Odcedzić, przecisnąć przez praskę. Przeciśnięte ziemniaki ułożyć w misce, powierzchnię wyrównać. Podzielić na 4 części, jedną część wyjąć. W powstałe miejsce wsypać tyle samo mąki ziemniaczanej plus jedną łyżkę więcej. Dodać ponownie wyjęte ziemniaki. Masę posolić do smaku i wyrobić. Z masy formować jednakowej wielkości kulki (wielkości małej mandarynki), tocząc je w dłoniach. Za pomocą małego palca lub trzonka drewnianej łyżki zrobić w każdej wgłębienie. Kluski układać na desce wysypanej mąką ziemniaczaną.


      Kluski wykładać na wrzącą osoloną wodę. Po włożeniu delikatnie zamieszać od dna łyżką, by się nie przykleiły. Gotować do wypłynięcia, miękkość sprawdzić na 1 sztuce - czas gotowania zależny od wielkości klusek.

      * można do masy dodać 1 jajko, choć Łabońska tego nie robi.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kluski śląskie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 listopada 2013 11:34
  • czwartek, 21 listopada 2013
  • wtorek, 12 listopada 2013
    • Kartacze /cepeliny z mięsem wg Makłowicza

      Kartacze są jednym z najbardziej popularnych produktów tradycyjnych w województwie podlaskim, popularne są również na Litwie (wówczas pojawiają się jako cepeliny). Niekiedy są one faszerowane nie tylko mięsem, lecz też kiszoną kapustą lub grzybami. Niektóre gospodynie nadziewają kartacze również makiem lub serem. W 2005 roku ostały wpisane na listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Przepis z książki Robert Makłowicza "Smaki łowi Makłowicz przez cztery pory roku". Podobny przepis do tego w książce znajduje się na stronie Tesco. Ja podaję z książki, robiłam z połowy porcji.



      1,5 kg ziemniaków
      100 g mąki pszennej
      1 łyżka mąki ziemniaczanej
      2 jajka
      sól

      500g mielonej wieprzowiny (użyłam z łopatki)
      1 cebula
      6 ząbków czosnku
      1 jajko
      1 łyżka majeranku
      sól i świeżo mielony czarny pieprz do smaku

      okrasa: boczek, cebula

      Połowę ziemniaków obrać i ugotować do miękkości w osolonej wodzie, odcedzić, przestudzić, przecisnąć przez praskę.
      Drugą połowę ziemniaków obrać, zetrzeć na drobnej tarce. Odcisnąć sok. Ziemniaki surowe od razu wymieszać z jajkami i ugotowanymi ziemniakami - wówczas masa nie ściemnieje.

      Wyciśnięty sok odstawić na kilka minut i odczekać, aż na dnie zbierze się krochmal. Sok zlać, krochmal dodać do masy ziemniaczanej wraz z mąką pszenną i mąką ziemniaczaną. Doprawiamy masę do smaku solą, by nie była mdła, i wyrabiamy, podsypując wg. potrzeb mąką, aż przestanie się kleić do dłoni.

      Mięso mieszamy z obraną, bardzo drobno posiekaną cebulą, obranym przeciśniętym czosnkiem, jajkiem i majerankiem. doprawiamy do smaku solą i czarnym pieprzem - masa powinna być wyrazista w smaku, by po ugotowaniu nie pozostała mdła.

      Z ciasta odrywamy kulkę wielkości mandarynki, formujemy z niej placuszek. Nadziewamy mięsem i zlepiamy brzegi, formując w dłoniach podłużną kluskę o zwężających się brzegach.

      Kartacze wkładać na wrzącą, osoloną wodę po kilka sztuk, tak, by się nie sklejały.
      Od momentu wypłynięcia na wierzch gotować ok. 10 minut.

      Podawać okraszone obraną, drobno posiekaną cebulą, podsmażoną wraz z pokrojonym w kostkę boczkiem.

      Z połowy podanej tu porcji wyszło mi 9 sztuk.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Kartacze /cepeliny z mięsem wg Makłowicza”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 listopada 2013 11:59
  • poniedziałek, 04 listopada 2013
    • Szwajcarskie kopytka serowe z boczkiem i cebulą

      Pyszne, sycące, łatwe w wykonaniu danie, przywodzące na myśl domowe ciepło. Wiadomo, że nic nie pokona smaku domowych kopytek. Te z przepisu poniżej, szwajcarskie, dzięki dodatkowi sera białego, stanową interesującą krzyżówkę smaku polskich kopytek z pierogami (kluskami) leniwymi.  Przepis z książki Alfreda Haefeli "Die besten Schweizer Rezepte".



      kopytka:
      240 g sera białego twarogowego
      4 jajka rozm. M
      1 łyżeczka soli
      szczypta startej gałki muszkatołowej
      250 g maki pszennej

      dodatki:
      1-2 duże cebule

      ok. 20 dag chudego boczku (ilość można zwiększyć lub zmniejszyć. W wersji wegetariańskiej świetnie smakuje także z samą cebulą)
      czarny świeżo mielony pieprz do smaku

      tarty parmezan i siekana natka pietruszki do posypania

      1. Kopytka
      W dużej misce mieszamy przeciśnięty przez praskę twaróg z jajkami, solą i szczyptą gałki muszkatołowej. Dodajemy mąkę i krótko wyrabiamy, aż do uzyskania sprężystego ciasta, odchodzącego dłoni. W razie potrzeby podsypujemy trochę mąki, lecz nie za dużo, by kopytka nie wyszły twarde. I tak jeszcze ciasto "złapie" mąkę ze stolnicy podczas formowania kopytek. Odstawiamy ciasto na 30 min do lodówki.

      Z ciasta odrywamy po kawałku. Na wysypanej mąką stolnicy formujemy wałek, z którego odcinamy ukośne kluski.
      Kopytka gotujemy partiami w osolonej wodzie, aż wypłyną i będą miękkie (robimy próbę 1 sztuki).

      2. Na dużej patelni smażymy obraną, pokrojoną w grube pióra cebulę wraz z pokrojonym w plastry boczkiem. Kiedy boczek będzie rumiany, doprawiamy pieprzem do smaku. Jeśli boczek jest bardzo chudy i są problemy z jego wystarczającym wytopieniem, możemy podlać 1 łyżkę oleju.

      3. Ugotowane kopytka mieszamy z boczkiem i cebulą, posypujemy natką pietruszki i startym parmezanem. Podajemy gorące.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Szwajcarskie kopytka serowe z boczkiem i cebulą”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 listopada 2013 12:07
  • środa, 23 października 2013
    • Kaiserschmarren mit Zwetschkenröster, austriacki omlet cesarski z konfiturą śliwkową

      Omlet cesarski to klasyka kuchni wiedeńskiej. Kaiser (cesarz) schmarren (porwany omlet) kojarzone są z austriackim cesarzem Franciszkiem Józefem I, aczkolwiek - jak w przypadku większości potraw - kulinarni historycy do dziś się spierają, czy cesarskie oczy faktycznie oglądały kiedykolwiek to danie. Możliwe, że mimo wszystko - tak. W ludowej kuchni regionu austriackich Alp znane są podobne dania (np. z użyciem ziemniaków czy jabłek). Kaiserschmarren jest bardziej elegancką i bogatą wersją tych prostych potraw. "Smarren" ma też drugie znaczenie - "kaprys". Bez względu na obecność potrawy wśród koronowanych głów, warto ten "cesarski kaprys" przygotować we własnym domu. Znakomicie nadaje się na śniadanie lub kolację. Idealnie pasuje do niego Zwetschkenröster, czyli szybka konfitura śliwkowa. Przepis z książki Renate & Christoph Wagner "Die Küche der österreichischen Regionen".



      dla 2 osób:

      5 jajek M
      50 g cukru
      250 ml mleka
      200 g mąki tortowej
      szczypta soli
      40 g rodzynek

      masło do smażenia

      na konfiturę śliwkową Zwetschkenröster:
      1/2 kg śliwek
      100 ml wody
      1 łyżka soku z cytryny
      1/2 łyżeczki cynamonu
      2 goździki
      100 g cukru (lub do smaku)

      1. Najpierw przygotować konfiturę śliwkową: śliwki umyć, pokroić na pół, pestki usunąć. Przełożyć śliwki do rondla, dodać cukier, wodę, sok z cytryny, cynamon i goździki. Gotować na wolnym ogniu ok. 20 minut, aż woda odparuje a śliwki zamienią się w gęstą konfiturę.

      2. Omlet.
      Żółtka oddzielić od białek.

      Żółtka utrzeć dokładnie z cukrem, dodać mleko, mąkę i rodzynki.
      Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli.
      Do masy żółtkowej delikatnie dodać ubita piane, wymieszać starając się, by piana nie opadła.

      Na dużej patelni (26-28 cm) teflonowej rozpuścić ok. 2 łyżek masła.
      Wyłożyć przygotowane ciasto równą warstwą. Smażyć na bardzo małym ogniu, aż spód będzie rumiany. Wówczas przeciąć omlet za pomocą łopatki do naleśników na 4 części, każdą ćwiartkę odwrócić ostrożnie na drugą stronę.

      Gdy druga strona będzie rumiana, porwać omlet (podzielić go łopatką lub dwoma widelcami) na małe kawałki. Smażyć jeszcze chwilę, mieszając, aż ciasto w miejscach przecięć nie będzie wyglądało na surowe.

      Podawać gorące, oprószone cukrem pudrem i/lub polane konfiturą śliwkową lub inną ulubioną.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kaiserschmarren mit Zwetschkenröster, austriacki omlet cesarski z konfiturą śliwkową”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 23 października 2013 12:55
  • czwartek, 12 września 2013
    • Kopytka z sosem szpinakowym

      Pyszna i łatwa do przygotowania potrawa, która może stanowić samodzielny posiłek lub zostać podana jako dodatek do innych dań. Polecam wszystkim wielbicielom szpinaku. :)




      ok. 600 g ugotowanych kopytek -
      można użyć gotowych lub zrobić je samodzielnie

      150 g mrożonego szpinaku (1/3 opakowania)

      1 dużą cebula
      2 ząbki czosnku
      6 pieczarek

      50 g sera typu feta
      czarny świeżo zmielony pieprz do smaku

      olej do smażenia

      Cebulę obrać i posiekać, podsmażyć wraz z obranym i drobno posiekanym czosnkiem oraz pokrojonymi w plastry pieczarkami na patelni na niewielkiej ilości oleju. Kiedy cebula będzie szklista a pieczarki podsmażone, przesunąć je na bok, wyłożyć na patelnię zamrożony szpinak. Zmniejszyć płomień, poczekać, aż się szpinak rozmrozi. Następnie wymieszać cebulę z pieczarkami z rozmrożonym szpinakiem, dodać pokruszony ser feta. Wymieszać całość dokładnie i chwilę razem dusić. Doprawić do smaku czarnym pieprzem i ew. solą. Szpinak powinien być dość wyrazisty w smaku, ponieważ kopytka są raczej neutralne i mało słone. 

      Ugotowane kopytka mieszamy z gorącym szpinakiem i podajemy.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kopytka z sosem szpinakowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 września 2013 10:55
  • poniedziałek, 15 lipca 2013
    • Tureckie placki z cukinii z fetą. Mücver .

      Jeden z ogromnie przyjemnych pomysłów na letni obiad: placki z cukinii. Ta lekka i optymistycznie złoto - zielona propozycja wspaniale będzie smakować podana z pomidorami, gęstym jogurtem w stylu greckim lub tzatziki. Może także towarzyszyć mięsom z grilla. Przepis na podstawie bloga Delicious Istambul.



      2 duże cukinie
      1 łyżeczka soli
      2 jajka rozm. M
      4 łyżki siekanej natki pietruszki
      4 łyżki siekanego koperku
      ew. 4 łyżki siekanego szczypiorku*
      ok. 1/2 łyżeczki ostrej papryki w płatkach (lub w proszku, do smaku)
      200 g sera typu feta
      ok. 1 szklanki mąki pszennej

      olej do smażenia


      * połowę zrobiłam ze szczypiorkiem, połowę bez. Naszym faworytem była wersja bez szczypiorku, delikatniejsza, z lepiej wyczuwalną nutą pietruszki i koperku.

      1. Cukinie umyć, nie obierać. Zetrzeć na tarce (duże oczka). Wymieszać z solą i pozostawić na sicie na 10 minut.

      2. W międzyczasie czasie posiekać pietruszkę i koperek.

      3. Cukinię dobrze odcisnąć, aby pozbyć się wytworzonego soku. Przełożyć do miski. Dodać koperek i pietruszkę, pokruszony drobno ser feta, jajka i ostrą paprykę. Można dosolić do smaku, pamiętajmy jednak, że feta jest dość słona. Wymieszać.
      Dodać tyle mąki, by uzyskać gęste ciasto (jak na placki ziemniaczane.

      4. Na patelni do naleśników rozgrzać niewielką ilość oleju. Nakładać łyżką porcje ciasta, formując okrągłe placki. Smażyć z obu stron, na złoto.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Tureckie placki z cukinii z fetą. Mücver .”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 lipca 2013 13:54
  • środa, 15 maja 2013
    • Pierogi z mięsem

      Jeśli chodzi o pierogi z mięsem, to domowym z całą pewnością nie dorównuje żaden kupny, gotowy produkt. Tutaj jakość ma podstawowe znaczenie. Nie jest to może obiad, jaki przygotujemy, wracając zmęczeni do domu o 20.00, ale w mniej zajęte dni zdecydowanie warto samodzielnie zrobić pierogi - smak wynagrodzi naszą pracę. Warto też ułatwić sobie zadanie, rozkładając przygotowanie pierogów na 2 dni - jeśli pierwszego dnia wieczorem ugotujemy mięso, robienie pierogów drugiego dnia idzie już naprawdę szybko. Bonusem jest także pyszny rosół. :)



      na nadzienie:
      500 g karkówki wieprzowej lub łopatki
      1 cebula
      1 ząbek czosnku
      20 g masła
      sól
      pieprz

      na ciasto:
      1/2 kg mąki
      2 jajka
      4 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
      1 łyżeczka soli
      1/2 szklanki ciepłej wody

      do gotowania mięsa:
      1 cebula
      1 mała marchewka
      kawałek pietruszki
      sól, pieprz, listek laurowy, ziele angielskie


      1. Mięso pokroić w kawałki, ugotować do miękkości wraz z obraną, przekrojoną cebulą, obraną, przekrojoną marchewką, obranym kawałkiem pietruszki i przyprawami do smaku. (około 2 godziny). Mięso wyjąć z rosołu, ostudzić.
      Rosół można wykorzystać do obiadu, doprawiając go do smaku i podając  z makaronem.

      2. Obraną, posiekaną cebulę podsmażyć na niewielkiej ilości masła, aż będzie szklista. Zemleć razem z ugotowanym mięsem i ząbkiem czosnku (w maszynce do mięsa lub malakserze). Następnie do masy dodać rozpuszczone masło, wymieszać. Doprawić mięso do smaku solą i pieprzem, by było wyraziste.


      3. Mąkę przesiać przez sito do miski ( ważne, by była dobrze napowietrzona). W środku mąki zrobić dołek, wbić jajka, dodać sól i śmietanę. Na końcu wlać wodę i wyrabiać ciasto, aż będzie elastyczne. Jeśli się będzie kleić, podsypać więcej mąki.
      Dobrze wyrobione ciasto pozostawić na 15 min w misce przykrytej ściereczką, by odpoczęło.

      Następnie podzielić ciasto na 3 części. Każdą część rozwałkowywać po kolei na placek grubości ok 3 mm. Wycinać kółka ( foremką lub szklanką). Nakładać po łyżeczce farszu po czym dokładnie sklejać brzeg pieroga, by się nie rozpadł przy gotowaniu. Ja zawsze stosuję metodę mojej Babci, tzn. dociskam brzegi każdego pieroga widelcem.
      dociskanie widelcem
      Zagotować wodę z łyżką oleju. Pierogi wkładać do garnka z gotująca się wodą partiami ( w zależności od wielkości garnka - ja gotuję po 10 szt. na raz). Od momentu wypłynięcia pierogów na powierzchnię i powtórnego zagotowania się wody, gotować ok. 10 min.

      Pierogi można podać od razu, lub odgrzać je potem na parze bądź w kuchence mikrofalowej. Można ja także potem zrumienić na patelni.

      Okrasa:
      - kilka plastrów boczku zrumienionego z dodatkiem masła
      - zrumienione masło
      - zrumienione masło z przeciśniętym ząbkiem czosnku

      Ilość na ok. 40 pierogów.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierogi z mięsem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 15 maja 2013 10:08
  • środa, 23 stycznia 2013
    • Omuraisu, Omurice, Omlet z ryżem po japońsku

      Omuraisu (オムライス, Omu-raisu) to danie yōshoku, czyli nowoczesnej kuchni japońskiej, której cechą charakterystyczną są dania wywodzące się z kuchni zachodniej, podane w zjaponizowanej formie. Pojawiły się one w Japonii pod koniec XIX w.  Nazwa dania jest przykładem wasei-eigo , czyli tworzenia słów japońskich od nazw angielskich. W tym przypadku "omu" od "omlet" i "raisu" od "ryż". Omuraisu jest bardzo popularnym i lubianym daniem, chętnie jedzonym na śniadanie. Podaje się je zarówno w domach, w szkolnych stołówkach, jak i w restauracjach.  Jest naprawdę bardzo smaczne i pożywne, całkowicie podbiło moje europejskie serce :) . Wykonanie wg.  restauracji Manpuku Japanese Gourmet Town oraz Eat-Japan.

      Omuraisu - kształt wrzeciona

      100 g ryżu
      1 pierś kurczaka
      1 cebula
      4 większe pieczarki
      ok. 4 łyżek sosu  sojowego
      4-6 łyżek keczupu

      olej do smażenia (lub olej + masło)
      masło do smażenia
      po 2-3 jajka na każdy omlet


      1. Najpierw przygotowujemy nadzienie - można to zrobić nawet z dużym wyprzedzeniem.

      Ryż gotujemy do miękkości, odcedzamy dokładnie.

      Na patelni rozgrzewamy olej, podsmażamy pokrojonego w drobną kostkę kurczaka. Kiedy będzie rumiany, podsmażamy posiekaną cebulę wraz z pokrojonymi pieczarkami. Odsuwamy grzyby z cebulą i kurczakiem na bok patelni, po czym wsypujemy ugotowany ryż. Smażymy go chwilę, mieszając, aż ziarenka się od siebie oddzielą. Całość mieszamy. Wlewamy sos sojowy oraz keczup i mieszamy dokładnie. Na koniec doprawiamy pieprzem i ew. solą, by całość miała wyrazisty smak.

      2. Teraz robimy omlet: na małej patelni ( max.20 cm) rozgrzewamy masło.

      Dodajemy dokładnie rozmieszane w miseczce jajka ze szczyptą soli. Na małym ogniu smażymy omlet, mieszając go kilkakrotnie przez pierwszych kilka sekund. Dzięki temu omlet będzie bardziej puszysty. Kiedy jajka zaczną się ścinać, przerywamy mieszanie. Podważamy delikatnie brzegi omletu i przechylając ostrożnie patelnię w tę stronę, pozwalamy jajkom spłynąć w tym kierunku. Powtarzamy tę czynność dookoła omletu, by płynne jajka z wierzchu miały szansę znaleźć sie na spodzie omletu. Mimo to wierzch omletu powinien pozostać lekko wilgotny, nie dopuszczamy do przesuszenia się omletu.

      Następnie na wierzch omletu wykładamy gorące nadzienie, rozkładając je równą warstwą. Za pomocą pałeczek, widelca lub łopatki zwijamy omlet. Teoretycznie dąży się do uzyskania ładnego kształtu wrzeciona, jednak równie dobrze wystarczy złożenie go na pół. Omlet przekładamy na talerz i dekorujemy keczupem. Jemy gorący.


      A tutaj złożone po prostu na pół, by pokazać nadzienie

      Omuraisu występuje nawet w piosenkach :) :
      Erina Kudou - OmuRice
      Tete - Omuraisu

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Omuraisu, Omurice, Omlet z ryżem po japońsku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 23 stycznia 2013 12:29

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Lista Blogów Kulinarnych Obserwuj tablicę Passionfruit Blog Recipies należącą do użytkownika Passionfruit. free counters