Passionfruit

pełnia smaku...

Wpisy

  • piątek, 17 listopada 2017
    • Zupa serowa z brokułem

      Dzisiejsza propozycja to bardzo bardzo serowa zupa o ciepłym, domowym charakterze. Taka, jaką mamy ochotę zjeść, gdy wracamy zziębnięci w późnojesienne czy zimowe wieczory. Kremowa zupę uzupełnia całe mnóstwo zielonego, smacznego brokułu – duet idealny. Jeśli chcecie, dodajcie również odrobinkę chili, które dodatkowo podkręci jej smak. Do tego pasują chrupiące grzanki. Przepis na podstawie AverieCooks.

      Broccoli and Cheese Soup

      ok. 2 łyżki masła

      1 cebula – obrana, drobno posiekana

      2 ząbki czosnku – obrane, drobno posiekane

      2 płaskie łyżki mąki pszennej

      1 łyżeczka wędzonej papryki

      1,5 szklanki zimnej śmietanki UHT 12%

      1 szklanka mleka

      2,5 szklanki bulionu warzywnego

      1 łyżeczka mielonej gorczycy

      1 brokuł – bez łodygi, różyczki drobno posiekane

      1 marchewka – obrana, pokrojona w drobna kostkę

      200 g sera cheddar

      Sól, świeżo zmielony czarny pieprz, ew. dodatkowy czosnek – do smaku

       

      1. W garnku, w którym będziemy gotować zupę, podsmażamy na maśle cebule z czosnkiem. Gdy będzie lekko rumiana, dodajemy mąkę i paprykę. Mieszamy.

      Tak otrzymaną zasmażkę rozprowadzamy zimną śmietanką. Mieszamy, by nie było grudek. Wlewamy mleko i bulion.

      2. Dodajemy gorczycę, siekane różyczki brokułu i marchewkę. Gotujemy na małym ogniu, aż brokuł będzie prawie miękki. Pilnujemy, by zupa nie wykipiała, na co może mieć ochotę ze względu na dodatek mleka.

      3. Gdy warzywa będą gotowe, wyłączmy palnik i  dodajemy starty ser. Mieszamy, aż ser się roztopi. Doprawiamy zupę do smaku solą i/lub pieprzem. Jeśli zupa ma mieć bardziej czosnkowy charakter, dajemy także dodatkowy ząbek czosnku.

      Zupę możemy podać udekorowaną dodatkowym startym serem.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 17 listopada 2017 10:27
  • czwartek, 16 listopada 2017
    • Burgery z karmelizowaną cebulą i serem bleu

      Połączenie wołowiny z karmelizowaną cebulą i wyrazistym serem bleu to niezwykle smaczna kombinacja. Zapomnijcie o Fast foodach – o ile pyszniejszy i zdrowszy posiłek można bez żadnego wysiłku przygotować samemu!

      Blue Cheese and Brown Onions Burger

      Na 2 burgery

      Ok. 80-100 g mielonej wołowiny na 1 burgera, razem 200g

      1 łyżka sosu Worcester

      Świeżo mielony czarny pieprz

      Sól do smaku

      1-2 duże cebule

      Ser typu bleu (z niebieską pleśnią) – 2 plasterki

      2 bułki do burgerów

      2 cebule - obrane, pokrojone w pół plastry

      1-2 łyżki octu balsamicznego

      Mieszanka ulubionych sałat

      Keczup, majonez, sos chili


      1. Przygotowujemy rumianą cebulę: obraną cebulę kroimy w pół plastry. Podsmażamy na oleju z masłem (olej zapobiegnie przypalaniu się masła), aż cebula będzie rumiana (ale nie spalona!). Wówczas dodajemy ocet balsamiczny i czekamy, aż lekko odparuje. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

      2. Mieloną wołowinę mieszamy z sosem Worcester. Formujemy dwa płaskie, okrągłe burgery, które oprószamy z obu stron świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Burgery smażymy krótko z obu stron a niewielkiej ilości oleju, na rumiano. Oprószamy solą do smaku.

      3. Rozkrojone bułki opiekamy od wewnątrz w tosterze lub na suchej patelni, by wnętrze było złote.

      4. Jedną połówkę bułki smarujemy keczupem, drugą majonezem. Układamy porcję sałaty, burgera, kawałki sera bleu (tyle, by ser przykrył powierzchnię burgera). Na wierzchu układamy porcję karmelizowanej cebul. Przykrywamy druga połówką bułki.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 listopada 2017 09:25
  • wtorek, 14 listopada 2017
    • Kotlety z jajek na twardo

      Kotlety z jajek to bardzo smaczna propozycja obiadowa, łatwa i dość szybka w wykonaniu. Świetnie pasują do nich ziemniaczki oraz wyrazisty w smaku dodatek, jak kiszone ogórki, kiszona kapusta, pomidory z cebulka czy marynowane buraczki. Ich smak znakomicie podkreśli również sos chrzanowy (tak, jak na dolnym zdjęciu) lub musztardowy. Kotlety dobrze znoszą odgrzewanie. Kotlety z jajek znane są w Polsce od dawna; w latach 80. i 90. dzwudziestego wieku podawane były często jako przykład bardzo ekonomicznego posiłku. Ciekawostka dla czytelników w przyszłości: jest obecnie listopad 2017 - ceny jajek przewyższyły ceny drobiu - to nie żart. Mimo to nie załamujmy się i nie rezygnujmy z tej smacznej potrawy. ;)

      Egg

      8 jajek

      1 łyżeczka sody kuchennej (sody oczyszczonej)
      8 łyżek drobno startego parmezanu (ew. twardego sera żółtego)
      2 łyżki drobno siekanej natki pietruszki
      2 łyżki drobno siekanego koperku
      1-2 ząbki czosnku - przeciśnięte
      2 łyżeczki musztardy
      1 jajko surowe
      sól i świeżo mielony czarny pieprz do smaku
      bułka tarta

       

      Olej do smażenia + 1 łyżeczka masła

      8 jajek gotujemy na twardo, dodając do wody 1 łyżeczkę sody kuchennej, dzięki czemu jajka będzie łatwo obrać ze skorupek. Ugotowane jajka studzimy pod zimną wodą na tyle, by nie parzyły dłoni, po czym obieramy i ścieramy na drobnej tarce.

      Eggs

      Dodajemy drobno starty parmezan, obrany, przeciśnięty ząbek czosnku, drobno siekaną natkę pietruszki, koperek, musztardę oraz surowe jajko. Dokładnie mieszamy po czym doprawiamy masę do smaku solą i czarnym pieprzem, by nie była mdła (ważne!).

      Składniki

      Dodajemy ok. 2 łyżki bułki tartej (w zależności od gęstości masy), dokładnie całość wyrabiamy.


      Z masy formujemy w dłoniach 8 kotletów. Obtaczamy je dokładnie w bułce tartej i smażymy na niedużej ilości rozgrzanego oleju z masłem ze wszystkich stron na złoto.

      Kotlety

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 listopada 2017 12:20
  • poniedziałek, 13 listopada 2017
    • Kukurydza w sosie serowym

      Jakiś czas temu zamieszczałam przepis na pyszną amerykańską kukurydzę w śmietanie. Tym razem jednak pomyślałam, że warto rozwinąć ten przepis. Tak powstała kukurydza w wyrazistym sosie serowym z nutą wędzonej papryki. W zależności od indywidualnych upodobań, może być łagodna lub pikantna. W każdej wersji będzie pysznym dodatkiem do mięs czy drobiu.

      Cheese Creamed Corn

      1 puszka kukurydzy odsączonej z zalewy

      1 łyżeczka masła

      1 łyżeczka mąki pszennej

      ½ łyżeczki wędzonej papryki

      chili do smaku (można użyć przyprawy w proszku lub sosu chili/. Jeśli używamy sosu, dodajemy go pod sam koniec)

      1 szklanka śmietanki UHT 12%

      100 g sera topionego

      4 łyżki startego sera cheddar

      Sól i świeżo mielony czarny pieprz – do smaku

       

      W rondlu roztapiamy masło. Dodajemy mąkę, paprykę oraz chili. Mieszamy. Otrzymaną w ten sposób zasmażkę rozprowadzamy zimną śmietanką. Dodajemy oba sery. Gotujemy na małym ogniu, mieszając, aż do roztopienia się serów. Dodajemy odsączoną kukurydzę.

      Jeśli całość wyszła za gęsta, rozrzedzamy mlekiem lub dodatkową śmietanką. Pod koniec doprawiamy do smaku solą i/lub pieprzem.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kukurydza w sosie serowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 listopada 2017 10:57
  • czwartek, 09 listopada 2017
    • Serowe ziemniaczki (lub frytki) z bekonem. Cheese Fries. Loaded Gravy Fries.

      Zazwyczaj gdy myślimy o frytkach lub ziemniaczanych łódeczkach, dodatkiem, który przychodzi nam na myśl jest keczup. Ewentualnie majonez, jeśli sięgniemy do skojarzeń z kuchnia belgijską. W USA natomiast mało kto ogranicza się do tak oczywistych dodatków, jak same sosy. Przede wszystkim pojawia się na nich ser lub sos serowy. Mogą być również kawałeczki boczku, smażona cebulka, papryczki jalapeno. Frytki mogą stanowić bazę dla całego posiłku, np. podje się na nich chili con carne lub carne asada i guacamole. Słowem, możliwości jest mnóstwo. Dzisiejszy przepis to drobna modyfikacja dania podawanego w popularnej sieciowej restauracji Popeye’s, które nazywa się tam Loaded Gravy Fries. Zamiast frytek użyłam tu pieczonych ziemniaczków, tzw. łódeczek, choć naturalnie z frytkami danie będzie równie smaczne. Ziemniaczki zostały zapieczone z rumianym bekonem i serem, a następnie polane pysznym sosem pieczeniowym.

      Loaded Gravy Fies / Potato Wedges

      Sos Cajun (porcja dla 3-4 osób, można przygotować z dużym wyprzedzeniem)

      1 łyżeczka masła

      2 łyżki drobniutko posiekanej łodygi selera naciowego

      2 łyżeczki przyprawy Cajun - klik - łatwy przepis na przyprawę

      1 łyżeczka mąki pszennej

      1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

      1 szklanka bulionu wołowego

       

      Pozostałe składniki (ilość dowolna, w zależności od apetytu i upodobań):

      Frytki lub ziemniaczane łódeczki

      Wędzony surowy boczek – pokrojony w paseczki

      Starty na tarce (duże oczka) ser cheddar

       

      1. Frytki lub ziemniaczki przygotowujemy zgodnie z instrukcja na opakowaniu (możemy je naturalnie zrobić także sami, od podstaw). Na małej patelni rumienimy pokrojony w paseczki boczek.

      2. W międzyczasie przygotowujemy sos: : małym rondelku podsmażamy na maśle siekany seler. Dodajemy przyprawę, obie mąki, mieszamy. Po uzyskaniu w ten sposób zasmażki, rozprowadzamy całość bulionem. Mieszamy, by nie było grudek. Gotujemy kilka minut, aż sos zgęstnieje.

      Cajun Gravy

      3. Danie można przygotować w 1 dużym naczyniu do zapiekania lub kilku mniejszych, które od razu będą stanowiły porcje dla jednej osoby. Dno naczynia (lub naczyń) smarujemy warstwą sosu Cajun. Na nim układamy ziemniaczki (bądź frytki). Układamy podrumieniony boczek i posypujemy całość serem. Podpiekamy w piekarniku (najlepiej w opcji grill lub górna grzałka) tylko tyle, by ser zaczął się roztapiać. Od razu podajemy, polane pozostałym sosem.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 listopada 2017 10:42
  • środa, 08 listopada 2017
    • Sos Cajun. Szybki i uniwersalny sos pieczeniowy.

      Kuchnia Cajun to kuchnia ludności zamieszkującej obszar środkowej Luizjany w USA - francuskojęzycznych Akadian, deportowanych przez Brytyjczyków z Kanady. Jest to prosta, "chłopska" kuchnia, opierająca się na ryżu, mięsie i owocach morza, łącząca pikantne smaki z wpływami kuchni francuskiej.  Sosu Cajun możemy używać nie tylko do dań tej właśnie kuchni. Świetnie sprawdzi się jako błyskawiczny sos pieczeniowy: do kopytek, klusek śląskich, do ziemniaków puree, mięs czy kotletów. Jeśli zależy Wam na wersji wegetariańskiej, użyjcie bulionu warzywnego. Jeśli jednak nie jest to dla Was priorytetem, warto podążać za przepisem, ponieważ bulion wołowy nadaje sosowi głębokiego smaku.

      Cajun Gravy

      1 łyżeczka masła

      2 łyżki drobniutko posiekanej łodygi selera naciowego

      2 łyżeczki przyprawy Cajun - klik - łatwy przepis na przyprawę

      1 łyżeczka mąki pszennej

      1 łyżeczka mąki ziemniaczanej (lub skrobi kukurydzianej)

      1 szklanka bulionu wołowego

       

      W małym rondelku podsmażamy na maśle siekany seler. Dodajemy przyprawę, obie mąki, mieszamy. Po uzyskaniu w ten sposób zasmażki, rozprowadzamy całość bulionem. Mieszamy, by nie było grudek. Gotujemy kilka minut, aż sos zgęstnieje.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 08 listopada 2017 12:19
  • wtorek, 07 listopada 2017
    • Burgery z tuńczyka z kolendrą

      Jeśli lubicie tuńczyka, skuście się na przygotowanie z niego burgerów. Robi się je szybko, a smakują świetnie. Do ryby dodajemy aromatyczną siekaną kolendrę, a do burgera mnóstwo świeżych warzyw. Jest pysznie. :)

      Tuna Burger

       

      2 puszki tuńczyka

      1 jajko

      2 łyżki majonezu

      3-4 łyżki bułki tartej

      3 łyżki siekanej natki kolendry

      1 mała, obrana, jak najdrobniej posiekana cebula

      1 papryczka chili – bez nasion, jak najdrobniej posiekana

      1/2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu (do smaku)


      dodatkowo:
      bułki do burgerów
      mieszanka ulubionych sałat

      Pomidor, świeży ogórek, siekany szczypiorek
      majonez
      keczup

      1. Tuńczyka dokładnie odsączamy z zalewy. Mieszamy z pozostałymi składnikami - dodajemy tyle bułki tartej, by masa była plastyczna, lecz nie sucha (ilość będzie zależeć od wilgotności tuńczyka i wielkości jajka).


      Tuna Burger Ingredients
      2. Z masy formujemy mokrymi dłońmi 6 kształtnych burgerów. Burgery smażymy na minimalnej ilości oleju (najlepiej na patelni z powłoką zapobiegającą przywieraniu) z obu storn na złoto.

      3. Spód bułki smarujemy majonezem, na to układamy mix sałat, szczypiorek, plastry ogórka, burgera i plaster pomidora. Przykrywamy górną częścią bułki, posmarowaną keczupem.

      Tuna burgers

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Burgery z tuńczyka z kolendrą”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 listopada 2017 12:21
  • poniedziałek, 06 listopada 2017
    • Zupa krem z kalafiora z groszkiem, kukurydzą i kiełbaskami

      Chłodna pogoda za oknami zawsze sprawia, że mamy ochotę na rozgrzewające zupy, zwłaszcza zaś na aksamitne zupy – kremy. Idealnie sprawdzi się tutaj krem z kalafiora z bardzo ciekawymi dodatkami: groszkiem, kukurydzą i kawałkami kiełbasek wiedeńskich. Zupa wygląda dzięki temu kolorowo i smakuje naprawdę wyśmienicie. Przepis na podstawie Chefkoch.de.

      Cream of Cauliflower Soup with Green Peas, Sweet Corn and Sausages

      1 łyżka masła + 2 łyżki oleju

      1 łodyga selera naciowego - pokrojonego w małe kawałki

      1 cebula -obrana, posiekana

      2 ząbki czosnku - obrane, posiekane

      1 łyżka mąki pszennej

      1/2 - 1 główka kalafiora (w zależności od jego wielkości) - oczyszczonego, pokrojonego na różyczki

      2 duże ziemniaki - obrane, pokrojone na kawałki (ilościowo powinno być ich mniej więcej tyle, co kalafiora)

      1 l bulionu warzywnego

      125 ml śmietany UHT 12% (tzw. "słodkiej" śmietanki, nie kwaśnej śmietany)

      100 g topionego sera

      1 szklanka mrożonego zielonego groszku

      1 mała puszka kukurydzy – odsączonej z zalewy

      6 kiełbasek wiedeńskich

      sól i świeżo zmielony czarny pieprz - do smaku

      2 łyżki świeżego, siekanego koperku

       

      1. W garnku, w którym będziemy gotować zupę, podsmażamy na łyżce oleju siekaną łodygę selera, cebulę i czosnek. Gdy cebula będzie szklista, dodajemy mąkę i robimy jasną zasmażkę. Następnie dodajemy kalafior i obrane ziemniaki. Zalewamy całość bulionem i gotujemy  do całkowitej miękkości, ok. 20 minut.

      Ponieważ robimy zupę krem, początkowo używamy mało płynu. Jeśli pod koniec uznacie, że wolicie rzadszą zupę, zawsze będzie można dolać więcej bulionu lub śmietanki.

      2. Gdy ziemniaki i kalafior będą już  miękkie,  ucieramy zupę na gładko blenderem. Dodajemy pokrojone w małe kawałki kiełbaski wiedeńskie, ser topiony, groszek i kukurydzę. Gotujemy ok. 3 minuty, mieszając do rozpuszczenia się sera,  po czym dodajemy koperek i doprawiamy zupę do smaku solą i ew. pieprzem.

      Jeśli uznamy, że zupa jest za gęsta, rozrzedzamy ją bulionem, śmietanką lub mlekiem.

      Cream of Cauliflower

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zupa krem z kalafiora z groszkiem, kukurydzą i kiełbaskami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 listopada 2017 14:31
  • czwartek, 02 listopada 2017
  • wtorek, 31 października 2017
    • Chili z Cincinnati. Cincinnati Chili

      Autorem przepisu na Cincinnati Chili był Nicholas Lambrinides, emigrant z Grecji, który w 1949 roku założył siec popularnych restauracji w Ohio.  W daniu wyraźnie widać wpływy dwóch kuchni – charakterystyczne dla USA chili z wołowiny zyskało typowo grecki zestaw przypraw. Połączenie to jest niezwykle udane, a potrawa jest ogromnie uniwersalna: można podawać chili jako sos do makaronu czy do ryżu. Można serwować je samo (z pieczywem), choć tak robi się w USA bardzo rzadko (częściej w ten sposób bowiem podaje się chili con carne. Popularne jest także używanie chili do hot dogów. I tutaj dochodzimy do drugiej wersji powstania potrawy: ponoć hot-dogi z chili sprzedawali już w 1922r. bracia Kiradjieff, migranci z rejonu Macedonii.  Zapewne nigdy się nie dowiemy, jak było naprawdę, i czy mamy do czynienia z dwoma podobnymi przepisami, czy jednym a zmodyfikowanym. Nie ulega jednak wątpliwości, że Cincinnati chili jest najpopularniejszym, sztandarowym daniem regionu.

      W najbardziej klasycznej wersji chili podaje się z serem cheddar. Dodatkiem może być siekana cebula, czerwona fasola – lub wszystko na raz. Przepis na podstawie TheChunkyChef.

      Cincinnati Chili

      300 g mielonej wołowiny

      2-3 ząbki czosnku – obrane, posiekane

      1 łyżeczka kuminu

      ½ łyżeczki cynamonu

      ½ łyżeczki tymianku

      1/4 łyżeczki mielonych goździków

      1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego

      ½ łyżeczki cukru

      Sól, mielony pieprz i chili – do smaku

      2 łyżki octu

      1 puszka pomidorów krojonych

      1 szklanka bulionu warzywnego lub wołowego

      4-6 kostek gorzkiej czekolady

      Olej do smażenia

       

      Dodatkowo:

      Makaron typu spaghetti

      Starty ser cheddar

      Drobno posiekana cebula

       

      Na niewielkiej ilości oleju podsmażamy mięso z posiekanym czosnkiem – tylko krótka chwilkę, absolutnie nie rumienimy. Dodajemy przyprawy, mieszamy. Następnie wlewamy pomidory oraz bulion i ocet, wrzucamy czekoladę. Dusimy na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż sos zgęstnieje, ok. 30-45 minut. Doprawiamy do smaku solą, pierzem i chili.

       

      W międzyczasie gotujemy makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu. Gdy będzie gotowy, odcedzamy. 1/3 chili mieszamy z makaronem, reszta polewamy każda porcję potrawy. Posypujemy cebulką i serem.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 października 2017 13:21
  • poniedziałek, 30 października 2017
    • Nuggetsy z kurczaka. Chrupiące kąski z kurczaka

      Od lat 50. dwudziestego wieku, kiedy to profesor Robert C. Baker opracował metodę, dzięki której mięsu kurczaka można było nadać każdy dowolny kształt, nuggetsy z kurczaka zawładnęły sercami zarówno dorosłych, jak i dzieci.  Warto jednak pamiętać, że przemysłowo wytwarzane nuggetsy, które sprzedawane są w postaci mrożonej czy chłodzonej, zazwyczaj niewiele mają wspólnego z kurczakiem. Produkuje się je bowiem przeważnie z tzw. Mięsa oddzielonego mechanicznie, czyli MOM oraz składników chemicznych, o których wolelibyście raczej nie wiedzieć (jeśli zaś chcecie wiedzieć, poszukajcie na ten temat materiałów, jak choćby ten program na youtube). Niestety, w przemyśle spożywczym nic się nie może zmarnować. To, czego nie da się sprzedać w „czystej” postaci, to znaczy jako udka, filety, skrzydełka, wątróbka, etc., wędruje w postaci różowej pasty na nuggetsy czy burgery. Nie oznacza to jednak, byśmy na zawsze musieli się pożegnać z tą formą przygotowywania mięsa – wystarczy, że zrobimy nuggetsy sami w domu. Nie wymaga to praktycznie żadnego wysiłku, a będziemy mieli pewność, co jemy.

       Chicken Nuggets

      Filety z piersi kurczaka

      Marynata:

      1 szklanka wody

      1 łyżka soli

      1 łyżeczka cukru

      1 łyżeczka ostrego sosu chili

       

      Pozostałe składniki:

      Mąka pszenna do panierowania

      Jajka rozmącone z solą, pierzem i słodką papryką – do panierowania

      Bułka tarta lub panierka panko (klik) – do panierowania

      Olej do smażenia

       

      1. Filety z piersi kroimy na wybrane kształty – mogą to być plastry, z których powstaną podłużne nuggetsy, lub kostka. Jeśli filet jest grubszy, możemy go najpierw przekroić na pół „po grubości”, a dopiero potem pokroić w mniejsze kawałki.

      Pokrojone mięso marynujemy przez 30 minut (można marynować do 1 godziny, wówczas przechowujemy mięso w lodówce).

      2. Dobrze odsączone z marynaty kawałki obtaczamy w mące, następnie w jajku oraz w panko. Smażymy na dobrze rozgrzanym oleju (nie musi to być wcale głęboki olej) z obu stron na złoto.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 października 2017 12:15
  • piątek, 27 października 2017
    • Omlet z kurkami

      Omlet kurkowy to pyszne śniadanie lub kolacja - warto wykorzystać w pełni sezon kurkowy. Poza sezonem można użyć pieczarek lub dowolnych innych grzybów.

      Pfefferling omelette

      garść kurek

      3 jajka + 1 łyżka mleka
      szczypta soli
      szczypta pieprzu

      masło do smażenia

      ser żółty starty na tarce (duże oczka)

       

       

      1. Na patelni, na maśle, podsmażamy kurki.

      W miseczce mieszamy w międzyczasie jajka z 1 łyżką mleka, pieprzem i szczyptą soli.

      Gdy kurki będą lekko rumiane, wlewamy jajka na patelnię. Omlet smażymy na bardzo małym ogniu.  Jajka mieszamy kilkakrotnie przez pierwszych kilka sekund, np. łopatką. Dzięki temu omlet będzie bardziej puszysty.


      Kiedy jajka zaczną się ścinać, przerywamy mieszanie.  Omlet smażymy, aż jajka się zetną, a sam omlet zacznie się swobodnie poruszać na patelni przy potrząsaniu. Łopatką ostrożnie podważamy brzegi omletu. Przechylając delikatnie patelnię pozwalamy, by nadmiar nie usmażonego jajka spłynął pod spód omletu. Możemy powtarzać tę czynność, aż pozbędziemy się większości nadmiaru jajek z wierzchu omletu. Wierzch omletu powinien jednak pozostać lekko wilgotny, nie dopuszczamy do przesuszenia się omletu.

      2. Na omlecie rozkładamy równomierną warstwą starty ser. Zmniejszamy płomień do minimum i przykrywamy patelnię pokrywką. Czekamy kilka chwil, by ser zaczął się roztapiać.

      3. składamy omlet na pół i zsuwamy omlet na talerz. Można posypać szczypiorkiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Omlet z kurkami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 27 października 2017 12:33
  • środa, 25 października 2017
    • Domowy ajvar

      Ajvar jest bardzo popularnym specjałem wywodzącym się z kuchni bałkańskiej, obecnym w takich krajach jak Chorwacja, Bułgaria, Serbia, Słowenia, Macedonia czy Albania. Jego nazwa wywodzi się od tureckiego słowa „havyar”, która oznacza „kawior”. Tradycyjnie ajvar przygotowuje się jesienią, gdy zbiory papryki są najbardziej obfite. Niegdyś całe rodziny zasiadały do wyrobu ajvaru, który przygotowywano w ogromnych kotłach z ogromnej ilości kilogramów produktów. Tak też jest i dziś, choć są to co raz rzadsze sytuacje. Przemysłowo produkowany ajvar jest co raz bardziej powszechny, wypierając pomału produkcję domową. Moim zdaniem jednak warto pokusić się o domowy wyrób, choćby w takich niewielkich ilościach, ponieważ jest on niezwykle smaczny i generalnie łatwy w przygotowaniu. Dodatkowo, używa się tu tradycyjnej metody, czyli pieczenia papryki. Wielkie fabryki poprzestają jedynie na jej ugotowaniu. Smak domowego ajvaru jest zatem intensywniejszy, pełniejszy – koniecznie spróbujcie : ) Źródła: 1, 2, 3.

      Ajvar

      2 kg papryki (ok. 6-8 niedużych papryk)

      1 mała czerwona papryczka chili (można pominąć, jeśli ajvar ma być łagodny, lub zwiększyć ilość, jeśli ma być bardziej pikantny)

      1-2 ząbki czosnku – obrane, przeciśnięte

      1 łyżeczka oregano

      ½ łyżeczki tymianku

      Sól i świeżo zmielony czarny pieprz – do smaku

      ½ szklanki oleju

       

      1. Umyte papryki pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C na wyłożonej papierem blasze, aż skórka zrobi się czarna. Przekładamy na drugą stronę i czekamy na ten sam efekt.

       papryki

      Upieczoną paprykę przekładamy od razu do garnka. Garnek przykrywamy pokrywką i czekamy ok. 20 minut, aż papryka przestygnie. Wówczas ostrożnie wyjmujemy z niej gniazdo nasienne i zdejmujemy skórkę. Dzięki temu, że papryka zaparowała się pod przykryciem, będzie to bardzo łatwe.

      Obrana papryka

      Papryki możemy teraz zemleć na pastę lub bardzo drobniutko posiekać. Jeśli chodzi o mnie, ja wolę wersję siekaną, dzięki czemu ajvar ma ciekawszą strukturę.

      Posiekana papryka

      2. Posiekaną lub zmieloną paprykę umieszczamy w garnku, wlewamy olej, dodajemy czosnek, oregano i majeranek. Dusimy całość na małym ogniu, mieszając, aż z papryki odparuje sok i masa stanie się gęsta, mniej więcej 30-45 minut.

      Gotowy ajvar umieszczamy w słoikach i szczelnie zakręcamy. Dla dłuższej przydatności można go także pasteryzować. Z tej ilości uzyskamy mniej więcej 2 szklanki gotowego produktu.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 25 października 2017 14:21
  • poniedziałek, 23 października 2017
  • piątek, 20 października 2017
    • Flan. Creme caramel.

      Flan jest jednym z najpopularniejszych deserów hiszpańskich. Wywodzi się już ze starożytnego Rzymu, gdzie nosił nazwę fladōn-em , oznaczającą coś płaskiego. Stamtąd przepis rozprzestrzenił się po całej Europie, urzekając prostota przygotowania (to zaledwie kilka składników, które zazwyczaj są w każdej kuchni pod ręką!) oraz delikatnym smakiem. W XX w. Flan stał się również bardzo popularnym deserem w eleganckich restauracjach. Oprócz bowiem smaku i delikatnej tekstury jego zaleta jest to, że może być on przygotowany z dużym wyprzedzeniem i podany wtedy, gdy będzie potrzebny.  Jego francuska nazwa to Crème caramel. Obecnie flan jest również ważną częścią kuchni meksykańskiej i Tex-Mex. Warto go przygotować w domu. Przepis według rodzinnej meksykańskiej receptury z bloga In Mama Maggie’s Kitchen.

      Flan

      6 jajek

      ½ szklanki cukru

      1,5 szklanki mleka

      1,5 szklanki śmietanki UHT 12%

      1 łyżka ekstraktu z wanilii (nie aromatu wanilinowego!)  lub 2 łyżeczki cukru waniliowego z prawdziwą wanilią

      Skórka starta z jednej, niedużej, pomarańczy

       

      ½ szklanki cukru na karmel

       

      Do rondelka wsypujemy cukier. Podgrzewamy na małym ogniu, bez mieszania, aż cukier się rozpuści i zmieni w karmel.  Przelewamy szybko (lecz ostrożnie, karmel jest bardzo gorący) nasz karmel do okrągłej formy do pieczenia o średnicy ok. 28cm*, tak, by pokrył całe dno (nie musi być super równo).

      Jajka miksujemy z cukrem. Wlewamy mleko i śmietankę, dodajemy wanilie i skórkę pomarańczową, mieszamy. Tak powstały krem wlewamy do formy z karmelem.

      Umieszczamy formę w kąpieli wodnej, tj. drugim większym naczyniu żaroodpornym (lub innej formie do pieczenia) i nalewamy tyle wody, by sięgała powyżej lub przynajmniej do połowy wysokości formy z mięsem.

      Pieczemy flan w piekarniku nagrzanym do 160 st. C przez 1 godzinę (lub do suchego noża). Studzimy, po czym odstawiamy do lodówki na minimum 3 godziny.

      By wyjąć flan, najpierw obkrawamy nożem brzegi. Przykrywamy formę dużym płaskim talerzem lub paterą, na której będziemy podawać nasz deser, po czym, mocno trzymając i dociskając do siebie oba naczynia, szybkim ruchem odwracamy całość do góry nogami. Flan wyskakuje ładnie na talerz, a my polewamy go resztą karmelu, która pozostała w formie do pieczenia.

      Przechowujemy w lodówce.

       

      *Nie używamy tortownicy, tj. formy z wyjmowanym dnem, ponieważ w czasie pieczenia zawartość może wyciec.

      Flan

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Flan. Creme caramel.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 20 października 2017 13:10
  • czwartek, 19 października 2017
    • Miska Taco

      Miska Taco to ciekawy pomysł na szybki, sycący i urozmaicony posiłek. Tak naprawdę, składa się z trzech składników: ryżu (gotuje się szybko i bez problemu), mięsa (przygotowanego w tym czasie, gdy gotuje się ryż), oraz dodatków (sami decydujemy, ile i jakich). Jest zatem i smacznie, i prosto.

      Taco Bowl

      1 szklanka ryżu

      250g mięsa mielonego wołowego

      1 duża cebula – obrana, posiekana

      1 ząbek czosnku – obrany, posiekany

      1 puszka czerwonej fasoli (odsączonej z zalewy)

      1 szklanka passaty pomidorowej

      1 łyżeczka kuminu (kmin rzymski, nie kminek)

      1 łyżeczka oregano

      1 łyżeczka wędzonej papryki

      1 łyżeczka słodkiej papryki

      ½ łyżeczki tymianku

      ½ łyżeczki bazylii

      Sól, pierz i chili - do smaku

      Olej do smażenia

       

      Dodatki:

      Starty na tarce ser cheddar (lub ew. inny ser o wyrazistym smaku)

      Mieszanka sałat, i/lub inne dowolne warzywa: ogórek, pomidor, kukurydza, oliwki

      Sos (3 łyżki majonezu, 2 łyżki mleka, 1 przeciśnięty ząbek czosnku, ½ łyżeczki wędzonej papryki, ¼ łyżeczki oregano)

      Salsa (przepis poniżej)

      Kwaśna śmietana

      Przyrumienione tortille pszenne

       

      Ryż gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu.

      W międzyczasie, gdy ryż się gotuje, na dużej patelni rozgrzewamy niewielka ilość oleju. Podsmażamy posiekana cebulę z czosnkiem, aż będzie szklista. Wówczas dodajemy wszystkie przyprawy, mieszamy, i od razu dodajemy mięso mielone. Smażymy, mieszając, aż mięso przestanie być różowe. Dodajemy fasolę z puszki oraz passatę. Zmniejszamy płomień i dusimy chwile, aż sos lekko odparuje i potrawa zgęstnieje. Doprawiamy solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i/lub chili do smaku.

      Wszystkie składniki umieszczamy w miseczkach, posypujemy serem i podajemy.

      Taco Bowl

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Miska Taco”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 października 2017 13:30
  • wtorek, 17 października 2017
    • Najprostsza i pyszna salsa

      Salsa to nie tylko gorący latynoski taniec. W języku hiszpańskim słowo „salsa” oznacza po prostu „sos”. Każdy sos jest zatem salsą, a dodatek innego określenia bądź nazwy własnej wskazuje, o który sos konkretnie chodzi (identycznie, jak w języku polskim). Samo zaś słowo wywodzi się z łaciny („sal” – sól). Sosy stanowią ważny element kuchni meksykańskiej i występują w różnych odmianach, i w większości bazują na warzywach. Salsa do tego stopnia zakorzeniła się także w kuchni amerykańskiej, że produkt ten jest sprzedawany w gotowej postaci w sklepach, podawany w restauracjach i w domach – nie tylko osób o pochodzeniu meksykańskim czy hiszpańskim. Dzisiejszy przepis to jedna z najpopularniejszych odmian salsy, często spotykana w restauracjach, składająca się z zaledwie kilku składników i bardzo prosta w wykonaniu. Salsę możemy podawać do wszelkiego rodzaju mięs, zwłaszcza pieczonych i z grilla, do ryb, ryżu czy nawet posmarować nią grzanki. Przepis na podstawie ThePioneerWomanCooks.

      Salsa

      1 puszka pomidorów w całości (odsączonych z soku)

      1 papryczka chili (czerwona lub – jeszcze lepiej – zielone jalapeno. W zależności od upodobań, można pozbawić ja pestek, by była łagodniejsza, lub je pozostawić. Zawsze można zwiększyć ostrość gotowego sosu, trudniej natomiast złagodzić zbyt ostry sos)

      1 mała cebula – obrana, przekrojona w ćwiartki

      2 ząbki czosnku – obrane

      ½ łyżeczki kuminu (kmin rzymski, nie kminek)

      1 łyżka siekanej kolendry

      3 łyżki siekanej natki pietruszki

      1-2 łyżki soku z limonki

      1/2 łyżeczki soli – do smaku

      1 łyżka oliwy z oliwek

      Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze (chodzi o przyrząd kuchenny z wirującymi ostrzami). Blendujemy pulsacyjnie – do osiągnięcia pożądanej konsystencji sosu. Ja osobiście lubię najpierw rozdrobnić same pomidory, a potem resztę składników, co daje lepsza kontrolę nad produktami. Salsa nie powinna przypominać sałatki z siekanych warzyw, ani też zamienić się po prostu w pomidorową wodę, należy więc znaleźć zloty punkt, w kutym konsystencja sosu najbardziej nam odpowiada. Na koniec doprawiamy sos d o smaku solą, by był wyrazisty w smaku. Przechowujemy w lodówce.

      Salsę można przygotować w większej ilości i pasteryzować w słoiku.

       Taco bowl

      Salsa jako dodatek do Miski Taco

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 października 2017 13:03
  • poniedziałek, 16 października 2017
    • Omlet Italia

      Jesienno - zimowe poranki nie muszą być szare i ponure. Mogą być pogodne niczym barwy słonecznej Italii. Gdy na nasz talerz zawita puszysty omlet z pesto, pomidorem i mozzarellą, choć przez chwilę możemy poczuć się jak na włoskich wakacjach.

      Omelette

      3 jajka + 1 łyżka mleka
      szczypta soli
      szczypta pieprzu

      masło do smażenia

      ser mozzarella, starty na tarce (duże oczka)

      pomidor – pokrojony w pół plastry

      pesto bazyliowe

      1-2 łyżki startego parmezanu lub grana padano

       

      1. Na patelni rozpuszczamy masło.

      W miseczce mieszamy w międzyczasie jajka z 1 łyżką mleka, pieprzem i szczyptą soli. Wlewamy na patelnię. Omlet smażymy na bardzo małym ogniu.  Jajka mieszamy kilkakrotnie przez pierwszych kilka sekund, np łopatką. Dzięki temu omlet będzie bardziej puszysty.


      Kiedy jajka zaczną się ścinać, przerywamy mieszanie.  Omlet smażymy, aż jajka się zetną, a sam omlet zacznie się swobodnie poruszać na patelni przy potrząsaniu. Łopatką ostrożnie podważamy brzegi omletu. Przechylając delikatnie patelnię pozwalamy, by nadmiar nie usmażonego jajka spłynął pod spód omletu. Możemy powtarzać tę czynność, aż pozbędziemy się większości nadmiaru jajek z wierzchu omletu.Wierzch omletu powinien jednak pozostać lekko wilgotny, nie dopuszczamy do przesuszenia się omletu.

      2. Na omlecie rozkładamy równomierna warstwą połowę startej mozzarelli. Zmniejszamy płomień do minimum i przykrywamy patelnie pokrywką. Czekamy kilka chwil, by ser zaczął się roztapiać.

      3. Zsuwamy omlet na talerz, smarujemy pesto i układamy kawałki pomidora. Posypujemy startym parmezanem. 

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 października 2017 14:43
  • czwartek, 12 października 2017
    • Zwiebelkuchen. Placek cebulowy

      Zwiebelkuchen to rodzaj wytrawnego wypieku, bardzo popularnego w kuchni niemieckiej, zwłaszcza w rejonach południowych, jak również w Szwajcarii. Na drożdżowym cieście znajduje się mnóstwo cebuli i kawałeczków bekonu. Placek jest pyszny zarówno na ciepło (można odgrzewać), jak i na zimno. Sami wybierzcie, czy zrobicie go na gotowym spodzie drożdżowym, czy tez sami przygotujecie ciasto. Ja zazwyczaj robię go na własnym cieście. 

      Zwiebelkuchen

      1 opakowanie chłodzonego nie słodkiego ciasta drożdżowego (spodu do pizzy) LUB

      150 ml ciepłego mleka

      ½ opakowania drożdży instant (opakowanie zawiera 7g)

      ½ łyżeczki cukru

      Ok. 250-300g mąki pszennej typ 650

      4 łyżki mąki żytniej*

      1 łyżeczka soli

       

      na wierzch:

      150 g wędzonego boczku – pokrojonego w drobną kostkę

      4-6 dużych cebul (w tym użyłam 1 czerwonej cebuli, do dekoracji na wierzchu. Cebuli służącej do dekoracji nie podsmażałam)

      150 g kwaśnej śmietany 12%

      2 łyżki mąki ziemniaczanej

      Sól i świeżo starty czarny pieprz – intensywnie do smaku

      olej do smażenia


      *Jeśli nie macie, można użyć samej mąki pszennej


      1. Jeśli używamy gotowego ciasta, poniższe kroki pomijamy.

      Jeśli wolicie sami wykonać spód do placka, rozpuszczamy drożdże w ciepłym (nie gorącym!)  mleku wraz z  cukrem i taką ilością mąki, by ciasto miało konsystencję gęstej śmietany. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 20 minut, aż  drożdże "ruszą".

      Następnie dodajemy sól, mąkę żytnią oraz resztę mąki pszennej. Wyrabiamy na gładkie, elastyczne ciasto, w razie potrzeby podsypując więcej mąki, lecz nie za dużo, by ciasto nie wyszło twarde. Ostateczna ilość mąki zależy od rodzaju użytej mąki i jej wilgotności. Ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę w ciepłym miejscu, przykryte ściereczką, by nie obeschło.

      2. Na patelni podsmażamy pokrojony drobno boczek (jeśli jest chudy, można użyć odrobiny oleju). Chodzi o to, by zrobił się zaledwie lekko złoty, lecz by nie wysechł i nie stwardniał. Zdejmujemy go z patelni.

      Następnie, na tej samej patelni, podsmażamy na niewielkiej ilości oleju obrane i pokrojone w nie za cienkie pół plastry cebule. Gdy będą szkliste, zdejmujemy je z patelni, mieszamy wraz z boczkiem, mąką ziemniaczaną i śmietaną, po czym doprawiamy intensywnie do smaku solą i pieprzem.

      3. Dno formy o wymiarach ok. 20 x 28 cm wykładamy papierem do pieczenia. Na tym rozkładamy równomierną warstwą ciasto.

      Na ciasto wykładamy przygotowane nadzienie cebulowe. Wyrównujemy. Na wierzchu układamy dekoracyjnie krążki lub pół krążki cebuli.

      Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st.C. przez ok. 30-40 minut.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zwiebelkuchen. Placek cebulowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 października 2017 13:23
  • wtorek, 10 października 2017
    • Southern Beans. Fasola z wołowiną na sposób południowy

      Dzisiejszy przepis to pyszna fasola z wołowiną  w słodko-pikantnym sosie. Danie to wywodzi się z kuchni południowych Stanów Zjednoczonych. Przepis na podstawie LayersOfHappiness.

      Sweet and Spicy Southern Beans

      100 g wędzonego bekonu/boczku – pokrojonego w kostkę

      1 papryka zielona – pokrojona w kostkę

      250 g mielonego mięsa wołowego

      1 łyżeczka tymianku

      2 ząbki czosnku – obrane, posiekane

      1 puszka białej fasoli

      1 szklanka passaty pomidorowej

      ½ łyżeczki chili (lub więcej, do smaku)

      Sól i świeżo zmielony czarny pieprz – do smaku


      sos barbecue wg Gordona Ramsaya:

      1 duża cebula – obrana, posiekana
      2-4 duże ząbki czosnku
      1,5  łyżki brązowego cukru
      1 łyżeczka wędzonej papryki
      1 łyżka octu winnego
      1/3 szklanki dobrej jakości keczupu*
      2 łyżki sosu Worcester
      1/2 łyżeczki soli (do smaku)

      oliwa z oliwek lub olej do smażenia

       

      1. Przygotowujemy sos: Na niedużej patelni podsmażamy obraną, drobno posiekaną cebulę z obranym, drobno posiekanym czosnkiem, aż będzie złota. Dodajemy brązowy cukier i smażymy, aż cukier zacznie się karmelizować. Następnie dodajemy wędzoną paprykę i smażymy jeszcze kilka chwil, mieszając. Pilnujemy, by nie przypalić karmelu. Wlewamy ocet, keczup i sos Worcester. Gotujemy, mieszając od czasu do czasu, aż sos zgęstnieje (do pożądanej przez nas gęstości).

      2. W garnku, na niewielkiej ilości oleju, podsmażamy posiekaną paprykę i boczek. Po chwili, gdy boczek będzie lekko rumiany, dodajemy mielone mięso. Smażymy, mieszając, by przestało być surowe. Dodajemy czosnek i tymianek, mieszamy.

      Następnie dodajemy sos bbq, fasolę z puszki wraz z zalewą oraz passatę. Zmniejszamy płomień i dusimy całość, as potrawa zgęstnieje. Doprawiamy ostatecznie do smaku chili, solą i pieprzem.

      Podajemy ze świeżym pieczywem.

      * Ponieważ keczup nadaje sosowi smak, użyjmy produktu dobrej jakości - takiego, który nam smakuje.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Southern Beans. Fasola z wołowiną na sposób południowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 października 2017 15:14
  • piątek, 06 października 2017
    • Olej chili

      Olej chili to pyszny specjał kuchni chińskiej, związany mocno z kuchnią regionów Syczuan, Hunan i Shaanxi. Jest on do tego stopnia popularny i lubiany, że w restauracjach, tak, zawsze stoi na stoliku buteleczka takiego oleju. Tym czym dla innych krajów są to sól i pieprz, tym w Chinach są olej chili i sos sojowy. Podobny olej znajdziemy w Japonii (z odrobinę innymi dodatkami smakowymi, przede wszystkim bez przyprawy 5 smaków) oraz … we Włoszech, gdzie wykorzystuje się oliwę z oliwek. Olej chili ma piękną rubinową barwę i jest niezwykle uniwersalny: można nim skrapiać ryż, makaron, warzywa, dowolne mięso, drób czy rybę, jak również używać jako przyprawy do dowolnych dań i zup. Co ciekawe, wbrew pozorom nie jest wcale piekielnie pikantny, bowiem po ugotowaniu w gorącym oleju chili traci sporo swej ostrości. Bardzo lubię obserwować, jak chili zaczyna się gotować i skwierczeć po wlaniu do niego wrzącego oleju : ). Przepis na podstawie Omnivore’sCookbook.

       Chili Oil

      1,5 łyżki sezamu

      2 łyżki chili w płatkach

      1 łyżeczka przyprawy 5 smaków

      ½ łyżeczki utłuczonego pieprzu syczuańskiego (można ew. zastąpić czarnym pieprzem)

      Kawałek imbiru wielkości wiśni – obrany, pokrojony w cieniutkie plasterki

      1 ząbek czosnku – obrany, pokrojony w cieniutkie plasterki

      1 listek laurowy

      Szczypta soli

      ½ szklanki oleju o neutralnym smaku, np. słonecznikowego, z pestek winogron, ryżowego

       

      1. Sezam prażymy na suchej patelni, mieszając, aż będzie złoty. Nie dopuszczamy, by zaczął brązowieć i się palić, bo zrobi się gorzki. Pamiętajmy, ze sezam prazy się jeszcze chwile pod wpływem własnego ciepła już po zdjęciu z patelni, więc lepiej zdjąć go wcześniej, niż za późno. Uwaga: prażony sezam jest niezwykle gorący, nie dotykamy go palcami, nie próbujemy jeść!

      2. Sezam umieszczamy w misce wraz z pozostałymi suchymi składnikami. Wybierzmy taką miskę, która jest odporna na wysoka temperaturę i nie pęknie.

      3. W rondelku lub garnku podgrzewamy olej do temperatury 100 st. C. Powinien być wrzący, jednak uważamy, by się nie zaczął przypalać.

      4. Gorący olej przelewamy pomału do miski z suchymi składnikami. Mieszamy i pozostawiamy do wystygnięcia.

      Następnie przekładamy do wybranego pojemniczka. Olej jest gotowy do użycia.

      Olej możemy przecedzić lub nie – wg uznania. Obie metody są stosowane w chinach i są autentyczne. Ja nie przecedzam, bo prażony sezam i kawałeczki chili są naprawdę smaczne.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Olej chili”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 06 października 2017 12:11
  • środa, 04 października 2017
    • Domowa konserwa tyrolska

      Mielonkę jako pierwsza wprowadziła do produkcji amerykańska forma Hormel w 1937 roku pod nazwą SPAM (skrót od słów Shoulder of Pork and hAM, bądź też SPiced hAM). Podczas II wojny światowej mielonka była podstawowym zaopatrzeniem dla wojska oraz ludności cywilnej, ponieważ zdobycie świeżego mięsa było bardzo trudne, a mielonkę zamkniętą w puszce można było długo przechowywać, nawet bez lodówki. Ponadto, była tania. W związku z ogromną popularnością mielonki bazowało na niej wiele potraw, m.in. zupa z mielonką, jajecznica z mielonką, mielonka smażona, mielonka panierowana jak kotlet, etc. Oryginalny SPAM nie dotarł wówczas do Polski (choć było obecny w wielkiej Brytanii i krajach Pacyfiku!), lecz na półkach polskich sklepów można było znaleźć przeróżne produkty bazujące na jego recepturze: konserwy śniadaniowe, biwakowe, turystyczne, tyrolskie, familijne, mielonki wieprzowe i tak dalej. Obecnie mielonka nadal jest popularna na różnego rodzaju wycieczkach, kampingach i biwakach, głownie ze względu na łatwość przechowywania. Czy jednak wiemy do końca, co tak naprawdę kupujemy? W 1996 r. skończyły się w Polsce obowiązujące wszystkich producentów normy mówiące, ile mięsa ma być w konserwie. Firmy mogą zatem stosować dowolna recepturę produktu i dowolnie go nazwać. Szczęśliwie, dzięki wymogowi podawania składu na opakowaniu, możemy się dowiedzieć, co on zawiera. Niestety, z uwagi na brak wymogów co do składu, jakość konserw mięsnych się znacznie pogorszyła. Ich składnikiem głównym często jest… woda, a oprócz wieprzowiny zawierają dużą ilość mięsa oddzielonego mechanicznie z kurcząt (MOM) oraz innych mało atrakcyjnych dodatków. Jeśli więc przykładacie wagę do jakości spożywanych produktów, a jednocześnie na myśl o konserwie tyrolskiej ogarnia Was nostalgia, proponuję przygotowanie takiej konserwy samodzielnie, w domu. Dodam, że jest to jeden z najłatwiejszych wyrobów domowych, nie wymagający ani szczególnych umiejętności, ani żadnego skomplikowanego sprzętu. Mielonka jest niezwykle łatwa w wykonaniu, ponieważ robi się generalnie sama, wystarczy wymieszać składniki i wstawić ją do piekarnika, by móc cieszyć się smacznym, domowym produktem.Przepis na podstawie TheWolfePit.

      SPAM

      1 kg mielonej łopatki wieprzowej (można także użyć 800 g mielonej łopatki i 200g mielonej szynki)

      2 łyżeczki (10g) soli peklującej

      2 łyżeczki soli morskiej (10g) - do smaku*

      3 łyżeczki cukru

      3 łyżeczki mąki ziemniaczanej

      1 łyżeczka mielonej  (ucieram w moździerzu całe ziarna)

      1/2 łyżeczki czosnku granulowanego (nie soli czosnkowej)

      ½ szklanki zimnej wody

       

      1. Mieszamy dokładnie mielone mięso ze wszystkimi pozostałymi składnikami, wlewając zimną wodę.

      2. Mięso przekładamy do formy do pieczenia o wymiarach ok. 10 cm x 22 cm. Wyrównujemy wierzch mokra dłonią, dociskając, by pozbyć się ewentualnych pęcherzyków powietrza w masie. Oprószamy chili.

      Formę okręcamy dokładnie folią aluminiową – raz wzdłuż, raz wszerz, by nie dostała się do środka woda.

      Umieszczamy formę w kąpieli wodnej, tj. drugim większym naczyniu żaroodpornym (lub innej formie do pieczenia) i nalewamy tyle wody, by sięgała powyżej lub przynajmniej do połowy wysokości formy z mięsem.

      Mięso pieczemy przez 3,5 godzimy w piekarniku rozgrzanym do 125 st. C. Temperatura wewnętrzna mięsa powinna wynieść po tym czasie 80 st. C – sprawdzamy przy użyciu termometru kuchennego.

      Wyjmujemy z piekarnika. Na foremce z mięsem układamy coś ciężkiego, by mięso się sprasowało (u mnie: druga foremka do pieczenia, dociśnięta górą ciężkich książek). Pozostawiamy tak nasza konserwę do wystudzenia, po czym odstawiamy do całkowitego wychłodzenia na klika godzin do lodówki.

      By wyjąć mięso, obkrawamy je dookoła formy nożem.  Jeśli nie chce wyjść po odwróceniu formy do góry nogami, podstawiamy formę z obu boków na chwile pod ciepłą wodę.

       SPAM

      SPAM

      * Edit 06.10.2017r. : Jak słusznie zauważyła w komentarzu Zuza, kupna mielonka zawsze była przesolona. Robiąc ją w domu mamy możliwość dostosowania ilości soli do naszego gustu. Mielonka z podanych przeze mnie proporcji nie będzie przesolona. Jeśli jednak zależy komuś na takim efekcie, powinien w dowolny sposób zwiększyć sobie ilość soli - do smaku. :) 

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Domowa konserwa tyrolska”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 04 października 2017 15:32
  • czwartek, 28 września 2017
  • wtorek, 26 września 2017
  • środa, 20 września 2017

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Lista Blogów Kulinarnych Obserwuj tablicę Passionfruit Blog Recipies należącą do użytkownika Passionfruit. free counters

Zobacz moją gastroprzygodę na Zomato!