Passionfruit

pełnia smaku...

Wpisy otagowane „vege”

  • poniedziałek, 31 października 2016
    • Klasyczna surówka obiadowa z białej kapusty

      W zasadzie, tytuł dzisiejszej potrawy mówi wszystko: to najbardziej klasyczna z klasycznych surówek obiadowych, bardzo łatwa w wykonaniu, a przy tym niezwykle smaczna i uniwersalna, pasuje bowiem do mnóstwa dań, zarówno mięsnych, rybnych, jak i wegetariańskich. Bez problemu przechowuje się ją w lodówce do kilku dni, zatem można przygotować ją również w większych ilościach.


      The Easiest White Cabbage Salad

       

      1/2 główki małej kapusty - ok. 1/2 kg - ścisłe proporcje wagowe nie są najistotniejsze - sałatkę doprawiamy wg. własnego smaku

      1 marchewka - obrana, starta na tarce


      dressing (składniki mieszamy):

      1/3 szklanki oleju

      3 łyżki białego octu winnego

      1 łyżka cukru

      1 łyżeczka soli

      1/4 łyżeczki pieprzu

      4 łyżki siekanego koperku

       


      Kapustę bardzo drobno siekamy. Najlepiej zrobić to przy pomocy malaksera, ponieważ ręcznie jest to dość trudne. Można również użyć szatkownicy. Jak najdrobniejsze pocięcie kapusty jest istotne, ponieważ to właśnie zapewni surówce właściwy smak.

      Rozdrobnioną kapustę przelewamy krótko na sicie 1 szklanką wrzątku. Dokładnie odsączamy i odciskamy wodę.

      Następnie dodajemy marchewkę i dressing. Surówkę dokładnie mieszamy, próbujemy, i ostatecznie doprawiamy do smaku solą, cukrem bądź octem, jeśli jest taka potrzeba. Odstawiamy na godzinę do lodówki, by surówka się schłodziła, a smaki się połączyły. 

      Surówka bez problemu wytrzyma w lodówce 3-4 dni.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 31 października 2016 12:54
  • środa, 19 października 2016
    • Vege Fajita

      Fajita (wym. fahita) to termin określający potrawę kuchni Tex-Mex z kawałków mięsa wołowego lub drobiowego, najczęściej podawanego z dodatkiem warzyw, takich, jak papryka i cebula. Któż jednak powiedział, że jeśli chcemy zjeść danie wyłącznie warzywne, musimy zrezygnować z wielu klasyków światowej kuchni? Nie musimy - wiele dań da się przygotować w wersji bezmięsnej bez utraty ich sensu czy smaku. Dziś proponuję Wam wykonanie fajity warzywnej. Dzięki przyprawom smaku w naszym daniu z pewnością nie zabraknie. Chrupiące, kolorowe warzywa zawinięte w tortillę to pyszny, zdrowy i łatwy do przygotowania posiłek.

       Vegetarian Fajita

      1 papryka czerwona - pokrojona w paski

      1 papryka zielona - pokrojona w paski

      1 – 2 cebule - obrane, pokrojone w pióra

      1 marchewka - obrana, pokrojona w cienkie słupki

      1/2 cukinii - pokrojona w pół plastry

      200 g pieczarek - pokrojonych w plastry

      Papryczka chili lub jalapeno – ilość do smaku, pokrojona w krążki

      1-2 ząbki czosnku - obrane, drobno posiekane

      ½ łyżeczki tymianku

      Ew. sól i czarny pieprz do smaku

       

      marynata:

      3 łyżki oleju

      3 łyżki passaty pomidorowej

      1 łyżeczka słodkiej papryki

      1/2 łyżeczki oregano

      1/2 łyżeczki tymianku

      1/2 łyżeczki wędzonej papryki

      1/2 łyżeczki kuminu (kmin rzymski, nie kminek)

      1/4 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu

      ew. chili lub ostra papryka - do smaku

       

      olej do smażenia

      tortille

      guacamole

      gęsta kwaśna śmietana lub jogurt typu greckiego, bałkańskiego

      siekana natka pietruszki lub kolendry

      ew. ser, np. cheddar

      

      1. Papryki pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w cienkie paski. Marchewkę obieramy i kroimy w słupki. Cebulę obieramy i kroimy w cienkie pióra. Pieczarki i cukinię kroimy w plastry. Obrany czosnek drobno siekamy. Warzywa mieszamy z marynatą. Odstawiamy na 15 minut (można naturalnie dłużej).

      2. Na rozgrzanym oleju podsmażamy warzywa wraz z całą marynatą. Kiedy cebula będzie szklista, dodajemy tymianek.  Smażymy, aż warzywa będą lekko rumiane, lecz nie całkowicie miękkie. Pod koniec doprawiamy do smaku solą, pieprzem, chili i ew. dodatkowym czosnkiem.

      Podajemy w tortillach, wraz z porcją guacamole, śmietany i ew. sera. Tortille zwijamy w rulony. Możemy je następnie podgrzać w piekarniku/opiekaczu bądź zrumienić na suchej patelni.

      W ten sposób przygotowane warzywa można też podać w chlebkach typu pita bądź z ryżem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Vege Fajita”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 19 października 2016 11:54
  • środa, 27 kwietnia 2016
  • wtorek, 01 marca 2016
    • Domowy jogurt kokosowy

      Zrobienie domowego jogurtu naturalnego jest bardzo łatwe. Równie łatwe jest zrobienie jogurtu kokosowego - w tym przypadku zamiast zwykłego mleka użyjemy mleka kokosowego. Mleko kokosowe, będąc mlekiem pochodzenia roślinnego, ze swej natury pozbawione jest kultur bakterii mlekowych, dzięki którym mleko zwierzęce zmienia się w jogurt czy śmietanę. Dlatego też musimy do niego te kultury dodać. Jeśli zależy Wam, by Wasz jogurt był całkowicie wolny od laktozy, musicie kupić (np. w sklepach internetowych) odpowiednie szczepy bakterii i je nimi zaszczepić. Będą  to bakterie Lactobacillus bulgaricus, Streprococcus thermophilus, Bifidobacterium lactis lub Lactobacillus acidophilus. Jeśli zaś - tak, jak dla mnie - nie jest to dla Was priorytetem, wystarczy użyć zwykłego jogurtu naturalnego. Cały proces jest bardzo prosty i nie wymaga od nas prawie żadnej pracy, a uzyskany w ten sposób jogurt jest kremowy i bardzo intensywnie kokosowy w smaku. Zatem - do dzieła! Przepis wg NotQuiteNigella.

      Jogurt kokosowy

      1 litr mleka kokosowego*

      3 łyżeczki mąki (inaczej: skrobi) ziemniaczanej

      2 łyżeczki cukru pudru

      8-10 łyżek jogurtu naturalnego (dobrej jakości, bez zagęstników takich jak żelatyna, mączka chleba świętojańskiego, mąka pszenna, guma guar etc.) - od tej ilości zależy gęstość produktu, jaki chcemy otrzymać

       

      1. Mąkę mieszamy z 1/3 szklanki mleka kokosowego.
      Resztę mleka przelewamy do garnka, dodajemy mleko z mąką i mieszamy. Zaczynamy gotować, obserwując, aż mleko osiągnie temperaturę 80 st. C.

      (Jeśli nie mamy termometru kuchennego - tuż przed momentem wrzenia)

      Wyłączamy palnik. Mleko przelewamy do naczynia, w którym będziemy robić jogurt, np. miski. Czekamy, aż wystygnie do temperatury 40 stopni C.
      (Jeśli nie mamy termometru kuchennego, odczekujemy ok. 20 minut.)

      2. Następnie do odmierzonej ilości jogurtu lub śmietany dodajemy trochę mleka i mieszamy. Chodzi o to, by temperatura jogurtu była mniej więcej podobna do temperatury mleka, do którego go wlejemy. Jogurt wlewamy do mleka, całość dokładnie mieszamy.

      Odstawiamy przykryte naczynie z mlekiem w ciepłe miejsce na 6-12 godzin. (W zimie np. koło kaloryfera, w lecie - po prostu nie w lodówce) Następnie naczynie wstawiamy do lodówki na kolejne 12 godzin. Po tym czasie jogurt jest już gotowy.

      Gotowy jogurt można bez problemu przechowywać w lodówce (przykryty) przez tydzień. Możemy jeść go w dowolny sposób: sam lub z dodatkiem konfitury, miodu, dżemu, owoców, płatków śniadaniowych czy muesli.

      Jogurt kokosowy

      * Kupując mleko kokosowe zwróćcie uwagę na jego skład, by było wolne od sztucznych dodatków i zagęstników.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Domowy jogurt kokosowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 marca 2016 12:15
  • środa, 17 lutego 2016
    • Banana Fritters - błyskawiczne pączki bananowe

      Fritters, czyli coś na kształt pączko - racuchów to jeden z najciekawszych, szybkich pomysłów, kiedy mamy ochotę na coś słodkiego. Mieszamy razem wszystkie składniki, smażymy i gotowe! Najlepsze na świeżo! Przepis na podstawie JoCooks.

      Banana Fritters

      3 banany

      1 łyżka soku z cytryny

      3 łyżki cukru

      szczypta soli

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      1/2 łyżeczka sody oczyszczonej

      1/4 szklanki mleka

      ok. 1 szklanka maki pszennej tortowej

      olej do smażenia

      cukier puder do posypania

      1. Banany obieramy o rozgniatamy dokładnie widelcem na puree. Od razu dodajemy sok z cytryny i mieszamy, by banany nie ciemniały.

      Dodajemy cukier, sól, proszek do pieczenia, sodę i mleko. mieszamy. Następnie, cały czas mieszając, dodajemy mąkę. Ilość mąki będzie ostatecznie zależała od wielkości bananów - ciasto powinno być bardzo gęste.

      2. Rozgrzewamy olej w rondlu. Wybieramy możliwie małe naczynie, oleju nalewamy na głębokość ok. 3-4 cm.

      Aby przekonać się, czy jest wystarczająco gorący, należy wrzucić do oleju mały kawałek ciasta. Kiedy zacznie się rumienić oznacza to, że olej ma właściwą temperaturę. Można również zanurzyć w oleju drewniany patyczek do szaszłyków. Bąbelki unoszące się od czubka patyczka wskazywać będą, że temperatura jest już odpowiednia.

      Łyżeczką nabieramy po  porcji ciasta, które następnie delikatnie zsuwamy (pomagając sobie drugą łyżeczką) na gorący olej. Nie robimy zbyt dużych  pączków, by się równomiernie smażyły.

      Pączki smażymy z obu stron na głębokim oleju, na złoto brązowy kolor. Odsączamy na ręczniku papierowym i posypujemy cukrem pudrem.

      Spróbujcie także Apple Fritters oraz Peach Fritters .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Banana Fritters - błyskawiczne pączki bananowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 17 lutego 2016 15:15
  • wtorek, 16 lutego 2016
    • Makaron penne z sosem serowym i brokułem

      Makarony stanowią podstawę do wykonania najszybszych i najłatwiejszych potraw - a przy tym pożywnych i pełnych smaku. Dziś proponuję Wam makaron w pysznym kremowym sosie serowym z brokułem Zależnie od upodobań, możecie danie wzbogacić dodatkiem kurczaka, lub zupełnie ten element pominąć. Szybki domowy obiad gotowy.

      Penne z sosem serowym i brokułem

       

      300 g makaronu typu penne (lub innego, jak fusilli czy farfalle)

      1 filet z piersi kurczaka, pokrojony w drobna kostkę +sól+ pieprz

      1 brokuł - podzielony na małe różyczki

      oliwa z oliwek / olej do smażenia

       

      sos:

      1- 2 łyżki masła

      1- 2 łyżki mąki pszennej

      1 ząbek czosnku - obrany, posiekany

      1,5 szklanki zimnej słodkiej śmietanki 10% lub zimnego mleka

      1/2 szklanki startego żółtego sera o wyrazistym smaku, jak np. cheddar

      1/3 szklanki drobno startego parmezanu

      sól i świeżo zmielony biały pieprz - do smaku

       

      1. Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Odcedzamy.

      2. W międzyczasie przygotowujemy resztę dania.

      - W garnku zagotowujemy wodę z 1 łyżką cukru i 1/2 łyżki soli. Gdy będzie się gotowała, wrzucamy różyczki brokuła i blanszujemy 2-3 minuty (by warzywo pozostało chrupkie). Odcedzamy.

      - Jeśli wybieramy wersję z kurczakiem, to podsmażamy na dużej patelni oprószone solą i pierzem kawałki mięsa, aż będą lekko rumiane. Zdejmujemy z patelni.

      Następnie (jeśli preferujecie wersję vege, zaczynacie od tego punktu), rozpuszczamy na tej samej patelni masło. Następnie dodajemy mąkę i mieszając robimy jasną zasmażkę. Dodajemy posiekany czosnek i mieszając wlewamy zimną śmietankę / mleko (użycie zimnego płynu zapobiega tworzeniu się grudek w sosie). Gotujemy kilka chwil, by sos zgęstniał. Następnie zdejmujemy z ognia i dodajemy oba sery. Mieszamy. Doprawiamy sos do smaku solą i pieprzem (białym - by nie było w sosie czarnych kropek z czarnego pieprzu). Jeśli sos będzie zbyt gęsty, zawsze można go rozrzedzić dodatkowym mlekiem.

      3. Do sosu na patelni dodajemy ugotowany makaron oraz kurczaka, mieszamy dokładnie. Na wierzch układamy różyczki brokuła.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Makaron penne z sosem serowym i brokułem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 lutego 2016 13:59
  • poniedziałek, 08 lutego 2016
    • Domowe mleko kokosowe

      Mleko kokosowe to nie tylko popularny składnik dań kuchni azjatyckiej i orientalnej - może ono stanowić zamiennik mleka krowiego dla osób, które nie chcą lub nie mogą spożywać laktozy. Można dodać do niego odrobinę miodu lub ekstraktu z wanilii i pić jako zdrowy napój, bądź przygotować z nim koktajl owocowy. I można je zrobić samemu w domu, co czasem jest zdrowszą opcją, niż mleko kupne (kupując mleko kokosowe zerknijcie koniecznie na jego skład - niektóre firmy dodają do swojego mleka składniki, których tam wcale nie chcemy mieć: konserwanty, polepszacze i zagęstniki).

      mleko koksowe

      Jeśli zatem:

      - nie macie gdzie kupić mleka kokosowego;

      - macie gdzie je kupić, ale się właśnie skończyło, a sklepy akurat są zamknięte/nie macie ochoty biec do sklepu po jeden składnik;

      - korzystnie wyjdzie Wam kalkulacja zakupu wiórków kokosowych w stosunku do zakupu mleka w puszce (w zależności od cen w Waszych sklepach);

      - po prostu lubicie żywność wytworzoną w domu i kochacie kuchenne eksperymenty (jak ja!)

      jest to propozycja zdecydowanie dla Was. Wykonanie mleka kokosowego w domu jest bardzo proste. Domowe mleko kokosowe wychodzi odrobinę rzadsze, niż z puszki (wszak nie ma zagęstników!), jest pełne smaku i cudownego koksowego zapachu.

      Potrzebujemy:

      100 g wiórków kokosowych

      ok. 600 ml wrzącej wody

      czystą ściereczkę/tetrę, durszlak, miskę

      blender

       

      1. Wiorki kokosowe wsypujemy do blendera i zalewamy 1,5 szklanki wrzącej wody. Odstawiamy na ok.5-10 minut, po czym rozdrabniamy przez ok. 2-3 minuty.

      Na misce ustawiamy durszlak, wewnątrz którego umieszczamy ściereczkę lub kilkukrotnie złożoną tetrę. Wkładamy wiórki i trzymając brzegi ściereczki w dłoni, zaczynamy wyciskać z wiórków kokosowych mleko. Ten pierwszy "udój" to najbardziej esencjonalna "śmietanka".

      2. Solidnie wyciśnięte wiórki ponownie umieszczamy w blenderze i zalewamy 1,5 szklanki wrzątku. Procedurę powtarzamy. Tym razem otrzymamy trochę mniej esencjonalne mleko.

       

      (Możemy znowu powtórzyć zalewanie i wyciskanie, ale mleko będzie co raz bardziej wodniste i obniży nam jakość uzyskanego do tej pory produktu - ja poprzestaję na dwóch wyciskaniach).

      Mleko koksowe pijemy/zużywamy od razu lub przechowujemy w lodówce, w zamkniętym słoiku do 4 dni. Na skutek niskiej temperatury na górze naczynia zbierze się nam gęsta "śmietanka", a na dole będzie rzadkie mleko, jednak po podgrzaniu całość znów będzie jednolita.

      mleko

      Mleko po pobycie w lodówce, na górze widoczna warstwa "śmietanki"

      Wiórki pozostałe po naszej produkcji możemy rozsypać równą warstwą na wyłożonej papierem blasze do pieczenia i podprażyć w piekarniku, aż zrobią się złote (pilnujemy, by nie spalić!). Prażone worki można użyć jako posypkę do deserów i ciast.

      Tutaj znajdziecie przepis, jak z mleka kokosowego zrobić przepyszny syrop kokosowy do pancakes'ow, naleśników i lodów - klik.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Domowe mleko kokosowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 lutego 2016 15:15
  • piątek, 27 listopada 2015
    • Kremowa marchewka z groszkiem

      Marchewka z groszkiem to jeden ze sztandarowych dodatków obiadowych w Polsce. Pasuje do mięs, ryb, jak również do dań wegetariańskich. Dla większości osób, w tym także dla mnie, to jeden ze smaków dzieciństwa, nadal bardzo lubianych. Proporcje groszku do marchewki można dowolnie przesuwać; można dać dokładnie pól na pół, można zrobić marchewkę z groszkiem lub odwrotnie: groszek z marchewka, jak wolimy. Jeśli zaś któregoś składnika nam zabrakło, nic nie stoi na przeszkodzie, by przygotować sama marchewkę lub sam groszek. I tak będzie pysznie :)

      kremowa marchewka z groszkiem

      450 g marchewki

      200 g mrożonego zielonego groszku

      1 łyżka masła

      1 łyżka mąki pszennej

      100 ml 12% śmietany UHT ("słodkiej" śmietanki, nie kwaśnej śmietany)

      sól i świeżo mielony czarny pieprz - do smaku

       

      Marchew obieramy i kroimy w kostkę ok. 1 cm x 1 cm. Przekładamy do garnka i zalewamy taką ilością wody, by pokryła ona marchew. Lekko solimy.

      Gotujemy na niedużym ogniu, aż marchewka będzie tak miękka, jak lubimy.

      Wówczas dodajemy groszek i gotujemy całość jeszcze ok. 3-4 minuty.

      W międzyczasie na małej patelni rozpuszczamy masło. Dodajemy mąkę. Mieszając, przygotowujemy zasmażkę, którą następnie przekładamy do marchewki z groszkiem. Mieszamy. Dodajemy śmietankę i gotujemy, aż potrawa zgęstnieje (za gęstą marchewkę zawsze możemy rozrzedzić wodą, a za rzadką - zagęścić dodatkową mąką).

      Pod koniec próbujemy i doprawiamy potrawę do smaku dodatkową solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kremowa marchewka z groszkiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 27 listopada 2015 12:23
  • poniedziałek, 02 listopada 2015
    • Tradycyjna pizza neapolitańska. Pizza Margherita.

      Wszyscy wiedzą, że pizza wywodzi się z Włoch. Jeśli zaś chcecie wiedzieć, gdzie dokładnie powstała, to miejscem jej narodzin był Neapol. Oczywiście, w wielu krajach jadano różnego rodzaju placki i podpłomyki, ale w żadnym innym miejscu nie kładziono na ich wierzchu pomidorów. Pomidory przywieziono do Europy w XVI w., jednak w wielu krajach uważano je za trujące... aż do czasu, kiedy uboga neapolitańska ludność w XVIII w. nie zaczęła używać ich do pizzy. Jako pierwsza powstała pizza Marinara, nazwana tak, ponieważ przygotowywały ją żony marynarzy dla wracających z połowu ryb mężów. Była to pizza bez sera, z samymi pomidorami i ziołami. Gdy w 1889 roku król Umberto I i królowa Małgorzata przyjechali z wizytą do Neapolu, piekarz Rafaelle Esposito stworzył z tej okazji wyjątkową pizzę na cześć królowej: wyjątkową, ponieważ czerwienią pomidorów, bielą sera i zielenią bazylii odzwierciedlała kolory włoskiej flagi. Tak powstała Pizza Margherita. W 1989 roku założono Associazione Verace Pizza Napoletana (VPN), którego celem jest ochrona i podtrzymanie tradycji autentycznej pizzy neapolitańskiej. Stowarzyszenie spisało zasady (co do najdrobniejszego detalu!), których należy ściśle przestrzegać, by pizzę można było nazywać się tradycyjną i autentyczną. Tutaj możecie zobaczyć ten regulamin w wersji angielskiej, istnieje też oczywiście oryginalna wersja włoska. Przygotowanie tradycyjnej pizzy jest proste, potrzebujemy jedynie czasu, jakiego wymaga wyrastanie ciasta. Z punktu widzenia osoby pracującej zawodowo uważam, że najlepiej zaplanować sobie przygotowanie pizzy na weekend.

      pizza napoletana

      (Pizza Margherita)

      Przede wszystkim, za autentyczne uznawane są dwa rodzaje pizzy:

      Marinara - pomidory San Marzano z puszki (można użyć również określonych gatunków świeżych pomidorów), czosnek, oregano i oliwa extra virgin

      Margherita - pomidory, mozzarella/fior di latte, świeża bazylia, oliwa extra virgin.

       

      Jeśli chodzi o produkty, do pizzy używa się:

      1. Mąki pszennej typ OO (jest to mąka bardzo drobnego przemiału)

      2. Wody niegazowanej

      3. Soli morskiej

      4. Drożdży

      5. Pomidorów świeżych z gatunków:" S.Marzano dell’Agro Sarnese-nocerino D.O.P”., "Pomodorini di Corbara (Corbarino)”, “Pomodorino del piennolo del Vesuvio” D.O.P.”

      6. LUB pomidorów z puszki (łatwiejsze do osiągnięcia w Polsce), najlepiej “pomodoro pelato S.Marzano dell’Agro Sarnese-Nocerino D.O.P.” lub "Roma"

      7. Sera Mozzarella di buffala (mozzarella z mleka bawolego) lub fior di latte (ser typu mozzarella z mleka krowiego)

      8. Oliwy z oliwek extra virgin

      9. Oregano

      10. Świeżej bazylii

      11. Twardego sera, startego

       

      Skoro już wiemy tyle, przechodzimy do produkcji! Zrobiłam ciasto z 1/3 ilości oryginalnych składników, i takie ilości podaję. Wystarczają one na 3 pizze o średnicy ok. 26 cm (po 1 pizzy na 1 dorosłą osobę). Zrobiłam jedna pizzę Margherita oraz dwie z mniej tradycyjnymi dodatkami, starając się jednak wybierać produkty, które występują naturalnie we Włoszech. Należy pamiętać, że pizza to proste, ludowe (i - tak - historycznie rzecz biorąc - ubogie) jedzenie, więc nie obciążajmy jej nadmiernie dodatkami. Zwłaszcza pizzy na cienkim cieście, jak pizza naeapolitańska. Dobra pizza broni się smakiem ciasta i podstawowych składników dobrej jakości. Nie potrzebuje wymyślnych "ozdóbek" :)

       

      330 ml ciepłej wody

      17 g soli morskiej drobnoziarnistej (niepełne 3 łyżeczki)

      1 g drożdży instant

      550 g mąki pszennej do pizzy typ 00*

       

      dodatki:

      2 puszki pomidorów San Marzano (odcedzone na sicie, porwane dłońmi w mniejsze kawałki)

      3 kulki (każda po ok. 125 g) mozzarelli di buffala (takiej użyłam) lub fior di latte (sera typu mozzarella z mleka krowiego, bez problemu dostępnego w Polsce)

      garść świeżych listków bazylii

      twardy ser, starty drobno - użyłam grana padano, parmezan też by był ok

       

      dodatki do mojej drugiej pizzy (oprócz pomidorów, sera i bazylii):

      pizza z salami

      8 plastrów salami neapolitańskiego

      garść czarnych oliwek (pokrojonych w plastry)


      dodatki do mojej trzeciej pizzy (oprócz pomidorów i sera):

      pizza z bekonem

      1 cebula (obrana, pokrojona z pióra, skarmelizowana na patelni z dodatkiem oliwy z oliwek,  szczypty cukru i łyżeczki octu balsamicznego)

      plastry bekonu (podsmażone na suchej patelni, pokrojone w kawałki)

      kawałki pikantnej konserwowej papryczki

      suszone oregano (zamiast bazylii)

       

      1. W ciepłej (nie gorącej!) wodzie rozpuszczamy sól. Dodajemy drożdże. Następnie miksujemy za pomocą robota kuchennego z hakami, dodając stopniowo mąkę. Przerywamy w momencie, gdy ciasto jest już za gęste dla robota. Dodajemy resztę mąki i wyrabiany cisto ręcznie przez ok. 5 minut, aż będzie elastyczne i nie będzie się kleić do rąk. Z ciasta formujemy zgrabną kulę i odkładamy ją do lekko nasmarowanej oliwą miski. Miskę przykrywamy wilgotną ściereczką. Ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 2 godziny.

      2. Po tym czasie dzielimy ciasto na 3 równe części (każda po ok. 180 g) i pozostawiamy do wyrośnięcia na 4-6 godzin, przykryte wilgotną ściereczką.

      etapy wyrastania ciasta

      (etapy wyrastania ciasta)

      3. Po tym czasie mamy 6 godzin, w trakcie których nasze ciasto nadaje się do użycia i zachowa swe prawidłowe właściwości.

      Ja przystąpiłam od razu do pieczenia.

      Z każdego kawałka formujemy w miarę okrągły placek o grubości ok. 4 mm. Brzegi placka powinny być trochę wyższe i stanowić rant, ok. 1 cm. Placek formujemy w dłoniach, co jest proste nawet dla mało wprawnej osoby, ciasto jest bowiem elastycznie i nie rwie się.

      Na każdy placek (najwygodniej układać pizzę na desce do krojenia - łatwo ją wówczas przenosić) nakładamy kolistymi ruchami dodatki, zaczynając od środka:

      pomidory (odsączone, porwane na mniejsze kawałki), mozzarellę (porwaną ręcznie)i listki świeżej bazylii. Następnie całość posypujemy startym twardym serem i skrapiamy kolistym ruchem oliwą z oliwek.

      Czy przy takich staraniach udało by się nam uzyskać certyfikat Stowarzyszenia i móc nazwać naszą pizzę autentyczną? Niestety nie. Autentyczna pizza bowiem musi być wypiekana przez 60 do 90 sekund (tak!) w tradycyjnym, opalanym drzewem piecu, w temperaturze 485 st. C! Takiej temperatury nie osiągnie żaden domowy piekarnik, nie mówiąc już o opalaniu drewnem. Nie damy się jednak zdołować ani zrazić, robimy, co możemy. Wykorzystamy metodę Gordona Ramsaya, który radzi podpieczenie pizzy na gorącej patelni. Dzięki temu ciasto dostanie to, czego nie da mu piekarnik - dużą temperaturę i chrupkość od spodu.

      3 pizze

      (3 pizze na patelni)

      4. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 220 st. C. i rozgrzewamy również odpowiednią rozmiarem patelnię z kilkoma kroplami oliwy z oliwek.

      Przygotowaną pizzę zsuwamy na rozgrzaną patelnię. Smażymy, aż spód będzie złoto rumiany. Następnie z patelni zsuwamy ją na wyłożoną papierem do pieczenia blachę piekarnika**. Pieczemy 5-7 minut, aż ser się rozpuści i pizza będzie rumiana. Pomagając sobie dwiema łopatkami do naleśników, wyjmujemy pizzę.

      Kolejne pizze przygotowujemy tak samo, idzie to naprawdę bardzo szybko. W przypadku dwóch pozostałych pizz, dodatki układałam na nich, gdy leżały już na patelni.

       

      * Mąkę tę kupiłam w zwykłym supermarkecie, jest ona polskiej produkcji, jej znalezienie nie było nadmiernie trudne. Jeśli będziecie mieć z tym kłopoty - trudno, użyjcie jak najdrobniejszej mąki tortowej, typ 405.

      ** Możemy piec pizze bezpośrednio na patelni, jeśli ma ona rączkę odporną na wysoką temperaturę.

      Jeśli będziecie mieli okazję być w Neapolu, odwiedźcie najstarsza pizzernię - Brandi, która wypieka pizzę od 1780 roku. To tutaj właśnie powstała słynna Pizza Margherita. Jej smak jest naprawdę niezapomniany!

      brandi

       

       Jeśli lubicie pizzę na grubym puszystym cieście w stylu amerykańskim, spróbujcie

      Pizzy Kalifornijskiej.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Tradycyjna pizza neapolitańska. Pizza Margherita.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 listopada 2015 14:39
  • środa, 21 października 2015
    • Jabłka w cieście - racuszki

      Jabłka w cieście to jeden ze smaków dzieciństwa - w każdym razie - mojego :) to przysmak małych i dużych. Można je podać na śniadanie, na podwieczorek, na kolację... myślę, ze nawet na obiad, jeśli przygotujemy ich wystarczającą ilość, i jako pierwsze danie podamy zupę*.

       

      jabłka w cieście

       

      1 duże twarde jabłka

      3 jajka

      1 łyżeczka soku z cytryny

      3 łyżeczki cukru pudru

      szczypta soli

      1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

      ok. 1/2 szklanki mąki pszennej

       

      olej do smażenia

      cukier puder do posypania

       

      1. Żółtka oddzielamy od białek. Do bialek dodajemy sok z cytryny i ubijamy je na sztywną pianę.

      Do żółtek dodajemy cukier, sól, proszek do pieczenia i mąkę. Mieszamy. Dodajemy połowę piany z białek i mieszamy dokładnie. Następnie dodajemy drugą połowę piany i mieszamy ostrożnie, by nie zniszczyć piany.

       

      2. Jabłka obieramy. Usuwamy z nich gniazda nasienne, na wylot (wykrawaczem do jabłek). Następnie kroimy je w plastry o grubości ok. 1/2 cm. Wszystkie plastry jabłek od razu zanurzamy w cieście, by nie ciemniały.

      Na patelni, na niewielkiej ilości dobrze rozgrzanego oleju, układamy pokryte ciastem jabłka; smażymy z obu stron na złoto.

      Podajemy posypane cukrem pudrem. Możemy podać również z kwaśną śmietaną lub z konfiturami.

      Z każdego jabłka uzyskałam po 8 plasterków, z całej porcji wyszły więc 24 racuszki.


      * Do obiadów, w których drugie danie jest na słodko, lubię zupy o kontrastowych, wyrazistych smakach, np. kapuśniak, czerwony barszcz , żurek, fasolowa (15 minutowa) (z kiełbasą i pomidorami) czy krupnik (z pieczarkami) (z mięsem). Ogólnie rzecz biorąc, do lekkiego drugiego dania pasują "cięższe" zupy, i na odwrót.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Jabłka w cieście - racuszki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 21 października 2015 11:16
  • piątek, 16 października 2015
  • czwartek, 15 października 2015
    • Orientalne, wytrawne naleśniki z nadzieniem ziemniaczanym wg Gordona Ramsaya

      Ten przepis posiadał wszystkie cechy niezbędne, bym chciała go wypróbować: 1. nietypowość, 2. orientalne i pikantne smaki, 3. prostota wykonania, 4. Ramsay! Bardzo Wam polecam: w aromatyczne naleśniki o orientalnej nucie smakowej zawinięte jest smakowite, pożywne nadzienie ziemniaczane w stylu indyjskim. To dobra propozycja dla wegetarian, jak również dobry sposób na wykorzystanie ugotowanych ziemniaków. Do tego znakomicie pasuje jogurt naturalny z czosnkiem, chutney mango lub sos chili. Przepis na podstawie Gordona Ramsaya.

       

      naleśniki:

      1 łyżeczka ziaren kuminu (kmin rzymski, nie kminek)

      1 mała papryczka chili - bez pestek, jak najdrobniej posiekana

      2 ząbki czosnku - obrane, jak najdrobniej posiekane

      2 cm świeżego imbiru, - obranego, jak najdrobniej posiekanego

      125 g mąki pszennej

      1 jajko

      ok. 250 ml mleka

      1/3 łyżeczki soli

      1/3 łyżeczki cukru

      1 łyżka oleju

       

      nadzienie:

      1 łyżeczka nasion czarnej gorczycy (ew. zwykłej jasnej)

      1 duża cebula - obrana, pokrojona w pióra

      3 pieczarek - pokrojonych w plastry

      1 łyżeczka curry

      1 ząbek czosnku - obrany, posiekany

      4-6 gotowanych ziemniaków - pokrojonych w mniejsze kawałki

      sól i ew. świeżo zmielony czarny pieprz

       

      oliwa z oliwek lub olej do smażenia

      masło

       

      1. Przygotowujemy nadzienie: na patelni, na niedużej ilości oliwy, podsmażamy nasionka gorczycy, aż usłyszymy, jak strzelają. Wówczas dodajemy curry, cebulę, czosnek i pieczarki. Smażymy mieszając, aż cebula będzie szklista, a pieczarki podsmażone. Dodajemy pokrojone w małe kawałki ziemniaki. Całość mieszamy i smażymy, aż ziemniaki będą lekko rumiane. Doprawiamy do smaku solą i ew. świeżo zmielonym czarnym pieprzem.


      2. Przygotowujemy naleśniki: na patelni na niewielkiej ilości oliwy podsmażamy kumin wraz z czosnkiem, chili i imbirem, mieszając, przez kilka chwil, aż czosnek stanie się aromatyczny.

      W naczyniu mieszamy mąkę z jajkiem, stopniowo wlewając mleko, do uzyskania ciasta o konsystencji ciasta naleśnikowego (ostateczna ilość mleka będzie zależeć od chłonności mąki). Dodajemy podsmażony wcześniej kumin z czosnkiem, imbirem i papryka, oraz sól, cukier i łyżkę oleju. Dokładnie mieszamy.

      Na patelni do naleśników smażymy naleśniki z obu stron na lekko złoto. Przed wlaniem ciasta na patelnię każdorazowo je mieszamy, by przyprawy smakowe nie opadły na dno, tylko dostały się do każdego naleśnika.

      3. Na każdym naleśniku układamy z jednego brzegu  podłużnie nadzienie, naleśnik rolujemy.

      Gotowe naleśniki rumienimy krotko z obu storn na niedużej ilość masła.

       

      Podajemy z jogurtem typu greckiego/bałkańskiego wymieszanym z przeciśniętym ząbkiem czosnku i natką pietruszki, chutneyem mango, sosem chili lub innym ulubionym sosem.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Orientalne, wytrawne naleśniki z nadzieniem ziemniaczanym wg Gordona Ramsaya”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 października 2015 14:24
  • czwartek, 17 września 2015
    • Ziemniaki po indyjsku z jajkiem sadzonym. Bombay Potatoes.

      Ziemniaki wcale nie muszą być nudne, a przygotowanie posiłku jak z indyjskiej restauracji nie jest ani czasochłonne, ani pracochłonne. Gdy dodamy ziemniaków aromatyczne, orientalne przyprawy, przekształcają się w pyszne danie, które możemy podać np. z jajkiem sadzonym (bardzo popularne rozwiązanie w Indiach, stosowane przez osoby nie jedzące mięsa) lub jako dodatek do dowolnych potraw mięsnych, rybnych, drobiowych czy warzywnych.Przepis na podst. książki "Anjum's Indian Vegetariam Feast' aut. Anjum Anad.



      ok. 1 kg obranych, ugotowanych ziemniaków

      1 duża cebula - obrana, pokrojona w pióra
      2-3 ząbki czosnku - obrane, przeciśnięte
      1 cm korzenia imbiru - obranego, posiekanego
      1 łyżeczka nasion czarnej gorczycy (ew. zwykłej białej gorczycy)
      1 łyżeczka nasion kuminu (kmin rzymski, nie kminek)
      1/2 mielonego kuminu (kmin rzymski, nie kminek)
      1/2 łyżeczki mielonej kolendry
      1/3 łyżeczki kurkumy
      1 łyżeczka przyprawy curry lub garam masala
      chili - do smaku, u mnie 1/2 łyżeczki
      ew. siekana natka pietruszki lub kolendry

      oliwa z oliwek lub olej do smażenia

      jajka - dowolna ilość
      słodka papryka
      masło do smażenia jajek
      gesty jogurt typu greckiego lub bałkańskiego
      ew. ostry sos chili

      1. Ziemniaki w duże kawałki i gotujemy w posolonej wodzie, aż będą prawie miękkie. Odcedzamy dokładnie.

      2. Na dużej patelni rozgrzewamy olej. dodajemy cebule, czosnek, imbir i wszystkie przyprawy. Smażymy chwile, mieszając, aż przyprawy zaczną być aromatyczne. wówczas dodajemy ziemniaki. Smażymy na niedużym ogniu, mieszając co jakiś czas, aż ziemniaki będą rumiane.

      3. W międzyczasie, na oddzielnej patelni, na maśle, smażymy jajka sadzone. Każde jajko oprószamy słodką papryką.

      4. Gotowe ziemniaki możemy wymieszać z natką pietruszki. Podajemy je z jajkiem, jogurtem i ew. ostrym sosem chili.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Ziemniaki po indyjsku z jajkiem sadzonym. Bombay Potatoes.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 września 2015 14:34
  • czwartek, 03 września 2015
    • Ziemniaki Hasselback

      Wywodzące się ze Szwecji ziemniaki Hasselback to jeden z bardziej dekoracyjnych sposobów podania ziemniaka. Dzięki pokrojeniu na cienkie plasterki, w górnej części uzyskujemy smak i chrupkość przypominające frytki, natomiast w dolnej części mamy miękkiego, pieczonego ziemniaka. Pasują do wszystkich dań, które zazwyczaj podawalibyśmy z ziemniakami. Z dodatkiem sałatki mogą stanowić także smaczne danie kolacyjne.



      4 ziemniaki do pieczenia (w zasadzie, ilość dowolna)
      oliwa z oliwek
      sól

      ew. świeżo zmielony czarny pieprz, czosnek, dowolne zioła

      1. Ziemniaki bardzo dokładnie szorujemy. Możemy obrać je lub pozostawić w skórkach - jak wolimy.

      Ziemniaki tniemy w jak najcieńsze plasterki, ale nie docinamy do końca - zatrzymujemy się mniej więcej po niecięciu 2/3 ziemniaka tak, by ziemniak nie rozpadł się.
      By sobie to ułatwić, można ułożyć ziemniak we wgłębieniu drewnianej łyżki, i nacinać, aż nóż zatrzyma się na jej brzegu.

      2. Ziemniaki układamy na wyłożonym aluminiową folią lub papierem do pieczenia naczyniu/blasze.

      Smarujemy oliwą z oliwek i oprószamy solą. Możemy również powkładać miedzy plastry ziemniaka plasterki czosnku lub użyć do posypania dowolnych ziół, np. oregano czy tymianku.

      Ziemniaki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 st. C przez 30 minut.
      Wówczas, gdy plasterki ziemniaków będą już rozchylone, ponownie skrapiamy je oliwą.
      Pieczemy jeszcze 30-40 minut, aż ziemniaki będą miękkie.
      Czas pieczenia zależy od wielkości ziemniaków.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ziemniaki Hasselback”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 września 2015 11:11
  • czwartek, 23 lipca 2015
    • Domowe lody limonkowe. Bez maszyny.

      Aby zrobić pyszne, kremowe, domowe lody, wcale nie jest konieczne posiadanie maszyny do lodów. Zaletą domowych lodów jest zarówno jakość używanych składników (wszak sami je dobieramy) oraz fakt, że sami komponujemy sobie ulubiony smak. Dziś orzeźwiające lody o smaku limonki.


      500 ml śmietany słodkiej tortowej 30%
      1/2 szklanki cukru pudru - do smaku
      150 g mleka skondensowanego (1 tubka)

      3 limonki, skórka + sok*
      2 łyżki rumu lub wódki**
      2 łyżki łagodnej w smaku oliwy z oliwek lub oleju słonecznikowego***
      ew. kilka kropel zielonego barwnika spożywczego



      1. Dobrze schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywno wraz z cukrem pudrem. Dodajemy skórkę otartą z limonek oraz wyciśnięty z nich sok, mleko skondensowane i barwnik. Dokładnie mieszamy i próbujemy - jeśli uznamy, że masa jest nie dostatecznie słodka, możemy dosłodzić ją dodatkowym cukrem pudrem. Ja osobiście wolę mniej słodkie lody od tych, które są w sklepach.

      2. Lody przekładamy do nadającego się do zamrażania szczelnego pojemnika z pokrywką. Wstawiamy do zamrażarki. Po ok. 1,5 - 2 godzinach mieszamy masę lodową (najwygodniej widelcem), po czym odstawiamy ponownie do całkowitego zamrożenia. Po 2-3 godzinach lody będą gotowe (w zależności od intensywności mrożenia naszej zamrażarki) Lody wyjmujemy na ok.10-15 minut przed podaniem, by trochę odtajały.

      * Można użyć 2 limonek i 1 cytryny. Limonki nadają lodom zdecydowanie intensywniejszy smak, niż same cytryny.
      ** Alkohol dodany do lodów zapobiega tworzeniu się kryształów lodu podczas zamarzania masy. Nie trzeba się obawiać, 2 łyżki na całą porcję nie spowodują upojenia alkoholowego :)
      *** Dzięki temu konsystencja lodów będzie bardziej kremowa. Prosty trick producentów lodów.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Domowe lody limonkowe. Bez maszyny.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 lipca 2015 11:33
  • wtorek, 21 lipca 2015
  • poniedziałek, 20 lipca 2015
    • Domowa pasta tahini / pasta sezamowa

      Tahini to pasta sezamowa, wywodząca się z krajów arabskich. Ten przepis był dla mnie olśnieniem - okazuje się, że często trudno dostępna i dość kosztowną pastą tahini można zrobić samemu. I to nie dość, ze banalnie łatwo, a jeszcze dosłownie w kilka minut! Szybko, prosto i zdrowo. Pasty tahini nie je się samej, lecz jest ona koniecznym dodatkiem do zrobienia hummusu, baba ghanoush czy też innego rodzaju dipów i sosów. Pasty sezamowej używa się także w kuchni chińskiej, koreańskiej i japońskiej. Warto mieć ją w swoim repertuarze przepisów, tym bardziej, że jest niezwykle trwała - w lodówce możemy ją przechowywać nawet kilka miesięcy. Przepis wg. Jessica in the Kitchen.





      1 szklanka ziaren sezamu
      1/4 łyżeczki soli
      kilka łyżek oliwy z oliwek lub oleju o delikatnym smaku, np. słonecznikowego

      1. Nasiona sezamu prażymy na suchej patelni, mieszając, aż będą złote. Uważamy, by się nie przypaliły, ponieważ staną się gorzkie.

      2. Gorący sezam przesypujemy do pojemnika blendera.

      - Ucieramy przez 1 minutę.  Zsuwamy łyżką sezam ze ścianek w dół blendera.


      - Ucieramy 1 minutę. Zsuwamy łyżką sezam ze ścianek w dół blendera.
      Dodajemy sól i 2-3 łyżki oleju, ucieramy do gładkości. Na tym etapie sezam ma już konsystencję pasty. (oczywiście, może to zależeć od mocy użytego blendera, więc jeśli konsystencja ma być gładsza, ucieramy jeszcze przez chwilę.) Jeśli pasta ma być rzadsza, dolewamy więcej oleju, do uzyskania pożądanej konsystencji.

      3.  Przekładamy pastę do słoiczka, przechowujemy w lodówce.

      Przepis na domowy hummus znajdziecie tu (klik).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Domowa pasta tahini / pasta sezamowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 lipca 2015 14:45
  • czwartek, 16 lipca 2015
  • wtorek, 14 lipca 2015
    • Domowe masło orzechowe

      Jeśli lubicie masło orzechowe, mam dla Was dobra wiadomość: z łatwością i przy praktycznie zerowym wysiłku możecie przygotować pyszne, zdrowe masło samodzielnie, w domu. Kilka chwil i smakołyk gotowy! Przepis na podstawie TheKitchn.



      150 g niesolonych orzeszków ziemnych
      1/4 łyżeczki soli
      2 łyżki miodu (do smaku)
      1 łyżka oleju z orzeszków ziemnych lub słonecznikowego

      1. Orzeszki ziemne prażymy na suchej patelni, mieszając, aż będą złote. Uważamy, by się nie przypaliły, ponieważ staną się gorzkie.

      2. Gorące orzeszki przesypujemy do pojemnika blendera.
      - Ucieramy przez 1 minutę. Na tym etapie orzeszki przypominają kuskus. Zsuwamy łyżką orzeszki ze ścianek w dół blendera.

      - Ucieramy 1 minutę. Na tym etapie orzeszki przypominają piasek. Zsuwamy łyżką orzeszki ze ścianek w dół blendera.

      - Ucieramy 1 minutę. Na tym etapie orzeszki mają już konsystencje pasty/masła orzechowego. (oczywiście, może to zależeć od mocy użytego blendera, więc jeśli konsystencja ma być gładsza, ucieramy jeszcze przez chwilę. Jeśli jednak konsystencja jest już ładna i kremowa, nie ucieramy dalej, b masa ponownie zrobi się grudkowata. Wówczas trzeba będzie dodać więcej oleju, by wróciła do gładkości).

      3. Dodajemy sól, miód (ilość do smaku) i olej. Dokładnie mieszamy. Przekładamy do słoiczka, przechowujemy w lodówce.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Domowe masło orzechowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 lipca 2015 15:07
  • czwartek, 09 lipca 2015
    • English Muffins, czyli angielskie bułeczki z patelni

      English muffins to bułeczki drożdżowe, które przygotowujemy nie w piekarniku, lecz na patelni. I to nie w głębokim oleju - bułeczki wypiekają się od samej wysokiej temperatury. Są niezwykle smaczne, puszyste i miękkie, świetnie pasują zarówno do słodkich, jaki i do wytrawnych dodatków. Można je odgrzewać w całości na patelni lub po przekrojeniu - w opiekaczu lub tosterze. Odgrzewanie znoszą bardzo dobrze, nie tracąc smaku ani struktury, zatem przepis ten daje okazję, by cieszyć się ciepłymi bułeczkami na śniadanie przez kilka dni z rzędu. Bardzo polecam, ponieważ przygotowanie ich jest niezwykle proste. Przepis na podstawie Budget Bytes.



      1/2 szklanki mleka + 2 łyżki masła
      1 opakowanie drożdży instant (suszonych, opakowanie 7g)
      1 łyżka cukru
      1/2 szklanki ciepłej wody
      3 szklanki mąki pszennej
      1 łyżeczka soli
      1/4 szklanki mąki kukurydzianej lub semoliny (mąka z pszenicy durum)

      2-3 łyżki oleju

      1. Mleko podgrzać, rozpuszczając w nim jednocześnie masło. Odstawić, by przestygło.

      Drożdże rozmieszać z ciepłą wodą i cukrem, dodając 1/2 szklanki maki. Odstawić, by drożdże "ruszyły" (czyli, by na cieście zaczęły pojawiać się bąbelki) na 20 minut.

      2. Dodać do ciasta mleko z masłem, sól oraz - partiami- dodawać pozostałą przesianą mąkę. Wyrobić spójne, elastyczne lecz dość luźne ciasto. W razie potrzeby podsypać więcej mąki, lecz nie dużo - po dodaniu zbyt dużej ilości mąki muffiny wyjdą twarde, zamiast puszyste. Z ciasta uformować kulę. Odstawić do wyrastania, przykryte ściereczką, na 1 godzinę.

      3. Po tym czasie ciasto przekłuć palcem i wyrobić. Odstawić do wyrastania, przykryte ściereczką, na 1 godzinę.

      4. Po tym czasie ciasto przekłuć palcem i wyrobić. Rozwałkować ciasto na grubość ok. 2 cm. Za pomocą okrągłej foremki (moja ma średnicę 8 cm. Można też użyć szklanki. ) wycinać bułeczki. Po wycięciu bułeczek ścinki ciasta ponownie rozwałkować i znowu wyciąć bułeczki - aż do skończenia się ciasta. Każdą bułeczkę obtoczyć z obu stron w mące kukurydzianej lub semolinie. Odstawić do wyrastania, przykryte ściereczką, na 45 minut.

       5. Dużą, plaską patelnię (najlepiej ciężką, z powłoką zapobiegającą przywieraniu) posmarować cienko 1 łyżką oleju za pomocą pędzla kuchennego lub kawałka papierowego ręcznika. Patelnię rozgrzać, po czym zmniejszyć płomień. Na patelni układać partiami bułeczki. Bułeczki powinny się "piec" na małym ogniu, aż będą lekko - złoto - brązowe z obu stron. Czas pieczenia każdej ze stron to ok. 7 minut.
      Przed smażeniem kolejnej partii bułeczek znowu smarujemy patelnię 1 łyżką oleju.

      Z tej porcji otrzymujemy 10 bułeczek o średnicy 8-9 cm. Na dużej patelni wchodziło mi po 5 na raz, zatem smażenie ich nie było długie.


      Na patelni

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „English Muffins, czyli angielskie bułeczki z patelni”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 lipca 2015 13:20
  • wtorek, 07 lipca 2015
    • Pancakes jak bułeczki cynamonowe

      Pancakes, czy też placuszki, są świetnym pomysłem na śniadanie czy kolację. Są smaczne w każdej wersji, lecz te, które przedstawiam poniżej, są wyjątkowe. Podczas smażenia ozdabiamy je bowiem "spiralą" cukrowo-cynamonową, dzięki czemu przypominają smak cynamonowych bułeczek. Rzecz bardzo prosta w wykonaniu i pyszna. Jeden duży pancake wystarczy dla jednej osoby. Przepis na podstawie Recipegirl.


      porcja na 3 pancakes/3 osoby:
      1 szklanka mleka
      1 duże jajko
      1/2 łyżeczki soli
      1 szklanka maki pszennej
      2 łyżeczki proszku do pieczenia

      nadzienie cynamonowe:
      4 łyżki masła
      4 łyżki cukru
      1 czubata łyżeczka cynamonu

      polewa śmietanowa:
      4 łyżki gęstej śmietany 12%
      4 łyżeczki cukru pudru

      olej do smażenia

      1. Przy gotujemy nadzienie cynamonowe: masło rozpuszczamy na patelni lub w rondelku. Nie smażymy. do rozpuszczonego masła dodajemy cynamon i cukier, mieszamy. Nadzienie powinno mieć dość gęstą konsystencję.

      2. Mieszamy składniki polewy.

      3. Przygotowujemy pancakes:
      mleko miksujemy z jajkiem i solą, dodajemy stopniowo przesianą mąkę i proszek do pieczenia. Miksujemy, do uzyskania jednolitej konsystencji. Ciasto powinno być gęste jak kwaśna śmietana.

      4. Na patelni o średnicy 16 cm rozgrzewamy łyżkę oleju. Wlewamy 1/3 przygotowanego ciasta.  Na powierzchni placuszka robimy spiralę cynamonową.


      Smażymy na małym ogniu, aż spód będzie rumiany a na wierzchu zaczną się tworzyć małe bąbelki. Wówczas, za pomocą łopatki do naleśników, przewracamy zdecydowanym ruchem pancake na drugą stronę. Smażymy, aż druga strona będzie złota.
      Pozdajemy strona z cynamonem do góry, polane słodka śmietaną.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Pancakes jak bułeczki cynamonowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 lipca 2015 12:58
  • poniedziałek, 06 lipca 2015
    • Zupa truskawkowa z jogurtem

      Lekka, smaczna, idealna na lato zupa z truskawek. Oczywiście, poza sezonem możemy użyć mrożonych owoców i cieszyć się atmosfera lata przez cały rok. Możemy podać ją z makaronem lub kluseczkami z naleśników.



      1 kg truskawek
      1 szklanka wody + 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
      1 łyżka soku z cytryny
      cukier do smaku
      200 g gęstego jogurtu typu greckiego lub bałkańskiego

      200 g makaronu "kokardki'

      1. Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu.

      2. Truskawki pozbawiamy listków i dokładnie myjemy. Ucieramy w malakserze lub za pomocą blendera na gładkie puree.

      Puree truskawkowe przelewamy do garnka (trochę puree można odłożyć do dekoracji zupy na talerzach), dodajemy sok z cytryny, wodę z mąką ziemniaczaną (można dodać więcej wody, jeśli zupa ma być rzadsza) i cukier (do smaku, w zależności od słodkości truskawek). Zagotowujemy, gotujemy ok. 5 minut.

      Zdejmujemy garnek z palnika.

      Do jogurtu wlewamy najpierw kilka łyżek ciepłej zupy, mieszamy, następnie wlewamy jogurt do zupy i całość mieszamy.

      Zupę podajemy na ciepło lub na zimno, z makaronem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 lipca 2015 12:26
  • piątek, 03 lipca 2015
    • Migas, czyli jajecznica po meksykańsku

      ¡Hola! Zaczynamy dziś poranek po meksykańsku! Są dwa rodzaje potrawy nazywanej "migas". Jeden z nich to potrawa kuchni hiszpańskiej i portugalskiej, której głównym składnikiem jest chleb lub ziemniaki. Natomiast migas, którym dziś się zajmujemy należy do kuchni Tex-Mex, czyli właściwej dla południowych stanów USA oraz Meksyku. To pyszna jajecznica z paskami tortilli i mnóstwem kolorowych warzyw. Przepis na podstawie The Pioneer Woman.



      2 tortille
      1 papryczka jalapeno, posiekana (ilość - do smaku, w zależności od lubianego stopnia ostrości)
      2 pomidory, pokrojone w spore kawałki
      1 zielona papryka, pokrojona w podobnej wielkości kawałki
      1 cebula, grubo posiekana (użyłam czerwonej cebuli, lecz może być zwykła biała)
      6 jajek + 6 łyżek mleka
      starty żółty ser o wyrazistym smaku, np. cheddar
      siekana natka kolendry lub pietruszki
      masło i olej/oliwa do smażenia
      sól i świeżo mielony czarny pieprz do smaku

      1. Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju i usmażyć tortille na złoto z obu stron, by były chrupiące. Odłożyć, by przestygły i pokroić w paski.

      2. Na większej patelni rozgrzewamy niewielką ilość oliwy/oleju z dodatkiem łyżeczki masła. Smażymy cebulę z zieloną papryką i papryczką jalapeno (ilość jalapeno - do smaku), aż cebula będzie lekko złota.  Dodajemy pokrojone pomidory i paski tortilli. Smażymy chwilę razem, mieszając, aż pomidory się podgrzeją.

      3. Wówczas odsuwamy warzywa na jeden bok patelni i w utworzone w ten sposób wolne miejsce wlewamy jajka, rozmącone z mlekiem i doprawione do smaku solą i/lub pieprzem. Smażymy, mieszając, aż jajka zaczną się ścinać. Mieszamy jajecznicę z warzywami. Podajemy na gorąco, posypaną startym serem i pietruszką.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Migas, czyli jajecznica po meksykańsku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 03 lipca 2015 12:32
  • środa, 24 czerwca 2015
    • Domowy Lemon Curd

      "Curd" owocowy to rodzaj słodko - kwaskowego kremu, jaki wyrabia się najczęściej z owoców cytrusowych - choć spotyka się czasem również curd o smaku marakui czy mango. Z uwagi na bardzo dużą ilość soku owocowego, curd jest o wiele razy intensywniejszy w smaku od dżemu, konfitury czy powidła. Zatem, aby polubić lemon curd, musicie przede wszystkim lubić cytryny. A jeśli lubicie, jedząc lemon curd znajdziecie się w cytrynowym niebie, słonecznie żółtym i maksymalnie intensywnym w smaku. Historia curdu sięga XIX w., kiedy to w Anglii podawano lemon curd do tradycyjnego śniadania, oprócz dżemu. Lemon curd pasuje bowiem wspaniale do brytyjskich scones. Będzie również świetnym dodatkiem do tostów, pancakes'ow, placuszków, naleśników a nawet lodów! Tak naprawdę, granicę jego zastosowań określa jedynie Wasz smak i wyobraźnia. :)  Przepis na podstawie CupcakeJemma.



      5 żółtek* + 2 całe jajka
      sok z 3 cytryn + skorka otarta z jednej z nich (potrzeba ok. 110 ml soku)
      110 g cukru
      60 g masła

      1. Do miski ścieramy skórkę z cytryny, następnie wlewamy wyciśnięty z cytryn sok. Dodajemy jajka, cukier i dokładnie mieszamy całość.

      Następnie ustawiamy miskę na garnku z gotującą się na małym ogniu wodą tak, by dno miski nie dotykało wody. (Czyli, stosujemy technikę kąpieli wodnej)
      Para wodna ma za zadanie pomału ogrzewać masę jajeczną i zapewnić, że z jajek nie zrobi się jajecznica. Gotujemy zatem w ten sposób nasz curd, mieszając za pomocą rózgi kuchennej, aż masa zrobi się soczyście żółta, puchata i gęsta, o konsystencji budyniu. Może to zająć 10-30 minut. 


      2. Gdy curd zgęstnieje, zestawiamy miskę z garnka. Dodajemy zimne, posiekane masło i dokładnie mieszamy, do jego całkowitego rozpuszczenia. Dzięki temu curd zyska smarowność i kremowy smak.  Następnie przecieramy curd przez sito, by pozbyć się wszelkich grudek i kawałków cytrynowej skórki, co zapewni nam kremowa konsystencję curdu.

      3. Przetarty curd przekładamy do słoika. Przechowujemy w lodówce do 2 tygodni.

      Z podanej porcji otrzymujemy 1 słoik ok. 250 ml. Z uwagi na ograniczony czas przechowywania, nie ma sensu robienie wielkich porcji, lepiej jest przygotowywać go na świeżo.

      * Pozostałe białka można wykorzystać do zrobienia pysznej, puchatej pomarańczowej babki na białkach (klik).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 24 czerwca 2015 15:57
  • poniedziałek, 22 czerwca 2015
    • Mango Chutney

      Chutney to rodzaj wywodzącego się z Indii gęstego sosu, przygotowywanego z warzyw, owoców i aromatycznych przypraw. Jego korzenie sięgają roku 500 p.n.e. Wraz z podbojami, metodę jego przygotowywania przejęli od Hindusów najpierw Rzymianie, a potem Brytyjczycy. Jego nazwa wywodzi się z Sanskrytu, od słowa 'caṭnī", oznaczającego "oblizywanie się" :) I rzeczywiście - są podstawy do oblizywania się. Słodko - pikantny chutnej stanowi znakomity dodatek do mięs, ryb, serów, warzyw czy ryżu. Można go również podać do kanapek z szynką. Dzięki ogromnej prostocie przygotowywania, jego słoiczek możemy mieć zawsze pod ręką. Warto! Przepis na podstawie SeriousEats.



      1-2 łyżki oleju
      1/2 łyżeczki czerwonej suszonej papryki chili w płatkach
      1/2 łyżeczki ziaren gorczycy

      1 łyżeczka przyprawy garam masala
      1 średnia cebula - obrana, drobno posiekana
      2 łyżki obranego, drobno posiekanego korzenia imbiru
      2 ząbki czosnku - obrane, posiekane
      1 duże, mocno dojrzałe mango - obrane, pokrojone w kostkę
      1 szklanka cukru
      1/2 szklanki wody
      1/2 szklanki octu (zwykłego)
      1/2 szklanki małych rodzynek
      1 łyżeczka soli


      1. Na oleju podsmażamy cebulę, imbir i czosnek wraz z garam masalą, płatkami chili i gorczycą przez ok. 3 minuty.

      2. Gdy cebula będzie szklista, dodajemy mango, wodę, ocet, cukier, rodzynki i sól. Gotujemy, mieszając co jakiś czas, aż chutnej odparuje i zgęstnieje, ok. 20 minut.

      Chutnej przekładamy do słoiczka i szczelnie zakręcamy. Studzimy postawiony na zakrętce.
      Po otwarciu przechowujemy w lodówce.
      1 mango = 1 słoik  ok. 250 ml.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mango Chutney”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 czerwca 2015 11:56

Kalendarz

Kwiecień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Lista Blogów Kulinarnych Obserwuj tablicę Passionfruit Blog Recipies należącą do użytkownika Passionfruit. free counters