Passionfruit

pełnia smaku...

Wpisy otagowane „jak”

  • poniedziałek, 02 stycznia 2017
    • Jak szybciej zrumienić cebulę

      Cebula zrumieni się szybciej, gdy podczas smażenia dodamy do niej odrobinę (nie więcej niż 1/4 łyżeczki na całą patelnię) proszku do pieczenia. Ładnej barwy doda jej również odrobina masła. Jeśli zależy nam na cebuli karmelizowanej (jak na ostatnim zdjęciu), dodajmy 1/2 łyżeczki cukru. Cebulę solimy do smaku dopiero pod koniec smażenia.

      rumienienie cebuli

      Często przepisy zalecają różny stopień wysmażenia cebuli. Na pierwszym zdjęciu widać cebulę tuż po wrzuceniu na patelnię z niedużą ilością oleju- surową. Drugie zdjęcie to cebula szklista - po kilku chwilach smażenia cebula nabiera połyskliwego, białego, jakby szklanego koloru. Następnie robi się złota, a potem rumiana - gdy widać już mocniej wybarwione fragmenty. Ostatni stopień wysmażenia to cebula prażona lub karmelizowana (jeśli użyliśmy cukru), lekko chrupiąca. Dalsze smażenie będzie skutkowało już tylko spaleniem cebuli, do czego nigdy nie dopuszczamy. Spalona cebula ma gorzki smak, który zepsuje nam potrawę oraz jak każda spalona żywność, jest niezdrowa.

      Karmelizowana cebula świetnie nadaje się do okraszenia pierogów, kopytek, klusek śląskich, tłuczonych ziemniaków czy np. do szpecli.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Jak szybciej zrumienić cebulę”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 stycznia 2017 13:29
  • wtorek, 13 grudnia 2016
    • Jak zrobić puszysty omlet?

      Przyznam, że kiedyś, wiele lat temu, nie przepadałam za omletami. Suche, cienkie... nic ciekawego. Wina nie tkwiła jednak w omletach, lecz we mnie - po prostu nie wiedziałam, jak je prawidłowo przygotować. Z biegiem czasu udało mi się doprowadzić robienie omletów do perfekcji. Miękkie, puszyste, idealne - pyszne zarówno w wydaniu wytrawnym, jak i na słodko. Jak tu żyć bez omletu? :)

      Fluffy Omelette

      Tricków jest kilka, jednak przede wszystkim należy pamiętać, że nie należy używać zbyt dużej patelni w stosunku do ilości jajek. Wówczas, czego byśmy nie robili, omlet rozpłynie się po całej powierzchni i siłą rzeczy wyjdzie płaski. Robiąc omlet dla 1 osoby, wybierzmy małą patelnię, o średnicy ok. 20 cm. Dużą patelnię pozostawmy na sytuacje, gdy będziemy chcieli przygotować omlet dla kilku osób, z większej ilości jajek. Jest jednak haczyk - dużego omletu nie przewrócimy tak łatwo drugą stronę (jeśli byśmy chcieli to robić)*, oraz nie będzie miał tak ładnego kształtu, bo będziemy musieli go pokroić na porcje. Dlatego, jeśli ma być bardzo ładnie, smażymy pod rząd tyle omletów, ile nam potrzeba (smażą się szybko), lub dla przyspieszenia używamy kilku patelni (ja mam specjalnie dwie identyczne małe patelnie do omletów). Opis przygotowania wydawać się może długi, lecz w rzeczywistości wszystko dzieje się bardzo szybko, i w miarę nabierania wprawy robimy wszystkie czynności automatycznie i smażenie idzie na prawdę sprawnie.

       

      dla 1 osoby

      2-3 jajka + 1 łyżka mleka
      szczypta soli
      szczypta proszku do pieczenia

      masło do smażenia, ok. 1 łyżeczka

       

      Na małej patelni (ok.20 cm średnicy) rozpuszczamy masło.

      W miseczce mieszamy w międzyczasie jajka z 1 łyżką mleka, proszkiem i szczyptą soli. Wlewamy na patelnię. Omlet smażymy na bardzo małym ogniu. 

      Jajka mieszamy kilkakrotnie przez pierwszych kilka sekund. Dzięki temu omlet będzie bardziej puszysty. Kiedy jajka zaczną się ścinać, przerywamy mieszanie.  Omlet smażymy, aż jajka się zetną, a sam omlet zacznie się swobodnie poruszać na patelni przy potrząsaniu. Łopatką ostrożnie podważamy brzegi omletu. Przechylając delikatnie patelnię pozwalamy, by nadmiar nie usmażonego jajka spłynął pod spód omletu. Możemy powtarzać tę czynność, aż pozbędziemy się większości nadmiaru jajek z wierzchu omletu.

      Nakrycie patelni pokrywką także pomoże w szybszym usmażeniu się góry omletu. Wierzch omletu powinien jednak pozostać lekko wilgotny, nie dopuszczamy do przesuszenia się omletu.

      Gdy omlet przestanie być już surowy, pomagając sobie łopatką do naleśników składamy omlet na pól. Delikatnie zsuwamy omlet z patelni na talerz.

      Podajemy od razu, gorący.

       

      * Na wszystko jest jednak metoda: patelnię nakrywamy pasującą rozmiarem pokrywką od garnka. Mocno dociskamy ją do patelni i odwracamy całość do góry nogami. Odstawiamy patelnię na palnik, a omlet leżący na pokrywce zsuwamy ponownie delikatnie na patelnię.

      Zapisz

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jak zrobić puszysty omlet?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 grudnia 2016 08:40
  • środa, 15 czerwca 2016
  • wtorek, 14 czerwca 2016
    • Kurczak aksamitny. Jak usmażyć filety kurczaka, by były soczyste.

      Kurczak aksamitny to nie przepis na konkretną potrawę, lecz metoda przygotowania mięsa. Marynowanie kurczaka w ten sposób (ang. "velveting", od słowa "velvet" czyli "aksamit") nie ma na celu nadania mu smaku żadnych konkretnych przypraw. Ta marynata poprawia samą strukturę mięsa. Jeśli zastanawialiście się czasami, jak to się dzieje, że kurczak  w chińskich restauracjach jest tak delikatny i soczysty, a w domu potrafi wyjść suchy, oto odpowiedź: jest on wcześniej marynowany. Połączenia białka i octu sprawia, że mięso staje się niezwykle miękkie, delikatne, soczyste i, po prostu - aksamitne, zgodnie ze swoją nazwą. To drobiazg, który robi naprawdę dużą różnicę, więc zdecydowanie warto wprowadzić ten mały trick do swojego repertuaru.

      velveting

      2 filety z piersi kurczaka

      1 białko jajka

      2 łyżeczki octu ryżowego (ew. octu jabłkowego)

      2 łyżki oleju

      1/2 łyżeczki soli

      1 łyżka mąki ziemniaczanej

       

       

      Białko mieszamy energicznie z olejem, octem, solą i mąką ziemniaczaną.

      Dodajemy pokrojone drobno filety kurczaka, mieszamy, by każdy kawałek mięsa był pokryty marynatą.

      Mięso marynujemy 15 minut (do 30 minut).

      Po tym czasie odlewamy nadmiar marynaty (lub odcedzamy kurczaka na sicie), oprószamy mięso odrobiną mąki ziemniaczanej, mieszamy i przystępujemy do przygotowania potrawy.

      Aksamitny kurczak* może być wykorzystany do dowolnej potrawy, nie koniecznie z kuchni chińskiej: smażony na patelni, w woku lub gotowany w zupie. Idealnie nadaje się do wszelkich potraw z sosami. Na przykład, do Kurczaka miodowo-pikantnego.

      Honey Sriracha Chicken

       

      * Kurczak po usmażeniu będzie biały. Jeśli zależy Wam na rumianym wyglądzie mięsa, można do marynaty dodać 1/2 łyżeczki słodkiej papryki, choć oczywiście nie jest to tradycyjnie chińskie rozwiązanie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 czerwca 2016 12:34
  • środa, 01 czerwca 2016
    • Jak przechowywać cytryny

      How to store lemons. Przechowywanie cytryn.

      Cytryny przechowywane poza lodówką szybko obsychają - ich skórka twardnieje, a miąższ staje się mniej soczysty. Cytryny przechowywane w lodówce przetrwają troszkę dłużej.

      Najskuteczniejszą metodą, by cytryny jak najdłużej pozostały świeże, jest przechowywanie ich w lodówce, w pojemniku z wodą.

      Potrzebny nam jest do tego np. duży słój lub inne naczynie szklane, ceramiczne lub kamionkowe. Wlewamy do niego czystą, zimną wodę (z kranu). Słój możemy ściśle wypełnić cytrynami, jednak ważne jest, by owoce nie wystawały ponad wodę. Dzięki temu cytryny zachowają świeżość przez kilka tygodni.

      Naturalnie, metoda ta ma zastosowanie wyłącznie do całych cytryn. Gdy owoc jest nam potrzebny, wyjmujemy go, kroimy, po czym pozostałą część przechowujemy w lodówce luzem i w miarę szybko zużywamy do końca.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Jak przechowywać cytryny”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 01 czerwca 2016 09:59
  • wtorek, 19 kwietnia 2016
  • środa, 06 kwietnia 2016
    • Jak przechowywać sałatę

      Świeża sałata jest bardzo nietrwałym produktem - nie raz z irytacją i zawodem wyjmowałam zwiędłą sałatę z lodówki, która była kupiona zaledwie dzień czy dwa wcześniej. Próbowałam różnych sposobów, jednak najbardziej skuteczne okazało się przechowywanie sałaty w słoju. Oczywiście, nadal jest to świeże warzywo, więc terminu do spożycia nie da się przeciągać w nieskończoność, lecz dzięki tej metodzie sałata zdecydowanie o wiele dłużej pozostaje świeża, tak, że mamy szansę zdążyć  ją wykorzystać w całości, i nic się nie marnuje.

       Sałata

      Tym, czego potrzebujemy, jest duży szklany słój z pokrywką, dopasowany rozmiarem do naszej lodówki - ja przechowuję mój na półce na drzwiach lodówki.

      Jeśli kupujemy gotową mieszankę salat, po prostu od razu po przyniesieniu zakupów do domu przekładamy ją do słoika i chowamy do lodówki.

      Sałatę kupioną w całości myjemy, rwiemy w kawałki i pozostawiamy, by woda obeschła.

      Następnie, w miarę luźno, przekładamy do słoja i wstawiamy do lodówki.

      Świeżość, uzależniona od gatunku użytej sałaty (zwykła sałata masłowa jest najmniej trwała) wynosi do ok. 7 dni.

      ... i nigdy więcej takich sytuacji:

      nigdy więcej marnowania

      Źródło: repostuj.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jak przechowywać sałatę”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 06 kwietnia 2016 15:47
  • wtorek, 22 marca 2016
    • Jak z łatwością obrać jajka na twardo

      Czasami wyjątkowo nam zależy, by jajka na twardo obrały się ładnie - kiedy chcemy podać je z majonezem lub dodać do zupy - np. żurku czy szczawiowej. Jeśli robimy pastę do pieczywa, "uroda" jajka nie ma tak dużego znaczenia, ale przecież nawet wtedy nie chcemy się namęczyć z obieraniem opornej skorupki, która wcale nie chce odejść. Jest jednak na to prosty sposób. Odkąd go stosuję, nie mam problemu z obieraniem jajek - obierają się szybko, łatwo i są gładkie.

       jajka

      Generalnie, jeśli jajko jest bardzo świeże (niedawno zniesione, kupione np. na targu), będzie obierało się ciężej.

      W przypadku jajek, które kupuje się w sklepie, problem ten będzie występował jednak bardzo rzadko, ponieważ zazwyczaj mija więcej czasu, zanim jajko trafi do klienta.

      Przejdźmy zatem do gotowania:

       

      6 jajek

      1/3 łyżeczki sody oczyszczonej

       

      Jajka umieszczamy w rondlu/garnku i zalewamy zimną wodą. Dodajemy 1/3 łyżeczki sody oczyszczonej.

      Od chwili, gdy woda zacznie wrzeć, gotujemy jajka:

      - 3 minuty - dla jajek na miękko;

      - 6 minut - dla "średnich" jajek;

      - 8 minut - dla jajek na twardo.

      Następnie odlewamy gorącą wodę i zalewamy jajka zimną wodą (z kranu), by przerwać proces gotowania.

      Gdy jajka będą na tyle chłodne, że nie będą parzyły dłoni - obieramy je.

      Ja osobiście nadtłukuję jajko jedynie 2-3 razy, by skorupka odchodziła jak największymi kawałkami, a nie drobniutkimi okruszkami.

      Opłukujemy pod bieżącą wodą, by pozbyć się ewentualnych okruszków skorupki.

      Gotowe!

      Jajka obrane

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 marca 2016 11:35
  • środa, 09 marca 2016
    • Jak upiec kurczaka w całości - kurczak pieczony na płasko

      Kurczak pieczony na płasko

       

      W zasadzie pytanie brzmi nie tyle "jak upiec kurczaka", ale jak zrobić to, by mięso pozostało soczyste i pełne smaku.

      Najbardziej popularna jest metoda klasyczna, czyli pieczenie całego kurczaka w piekarniku (klik - opis i przepis). Jej wadą jest jedynie to, że najłatwiej tu o przesuszenie mięsa. Możemy też upiec kurczaka na rożnie, o ile nasz piekarnik jest wyposażony w taką funkcję. Dzięki obracaniu się mięso jest tutaj o wiele lepiej zabezpieczone przed przesuszeniem. Osoby, które tak piekły, dobrze wiedzą, jak bardzo ciężko czyści się potem piekarnik... Poza tym, jeśli zależy nam na nadzieniu, to w tej metodzie musimy z niego zrezygnować.

      Ostatnio odkryłam jeszcze inną metodę, która jestem absolutnie zachwycona, i którą chciałam Wam dziś polecić - jest to metoda pieczenia kurczaka na płasko (po angielsku zwana "spatchcocking" lub "butterflying"). Tuszkę kurczaka rozcinamy z jednaj strony, po czym rozkładamy na płasko w naczyniu do pieczenia.

      Zalety:

      - mięso ułożone jest na jednym poziomie, przez co piecze się równomiernie,

      - poprzez takie ułożenie mięso piecze się również szybciej, niż w przypadku całej tuszki,

      - pierś kurczaka, czyli najchudszy i najbardziej podatny na wysuszenie element, nie jest już w niekorzystny sposób ułożona najwyżej, dzięki czemu cała zawarta w niej wilgoć nie ucieka w dół (do i tak bardziej tłustych części). Mięso pozostaje soczyste i się nie przesusza,

      - wraz z mięsem możemy upiec dowolne nadzienie lub warzywa, umieszczając je w tym samym naczyniu do pieczenia - szybko i wygodnie.

       

      1.  Tuszkę układamy piersią do dołu. Przecinamy kurczaka po jednej stronie kręgosłupa, po czym układamy piersią ku górze.  Obydwoma złożonymi dłońmi naciskamy mocno w centralnym punkcie piersi, by doprowadzić do pęknięcia chrząstki, i by tuszka leżała na desce jak najbardziej płasko.

      Kurczak po przecięciu

      2. Kurczaka nacieramy dowolnymi przyprawami.

      Naczynie do pieczenia wykładamy folią aluminiową.

      Jeśli chcemy, na dnie naczynia układamy warzywa a na nich kurczaka skórką do dołu.

      Pieczemy przez 20 minut w piekarniku nagrzanym do temp. 200 st. C, po czym przekładamy kurczaka skórką do góry. Polewamy powstałym w międzyczasie sosem i pieczemy jeszcze ok. 30-40 minut (w zależności od wielkości kurczaka).

      Kurczak jest gotowy, jeśli po wkuciu w najgrubszą część udka ostrego noża sok wypływający z mięsa jest bezbarwny Jeśli jest różowy, pieczemy kurczaka dodatkowe 10 minut (pod przykryciem np. z folii aluminiowej).

      Po upieczeniu kurczaka nie kroimy go od razu, lecz najpierw  odstawiamy na 10 minut. Dopiero potem  kroimy i podajemy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 09 marca 2016 12:38
  • poniedziałek, 08 lutego 2016
    • Domowe mleko kokosowe

      Mleko kokosowe to nie tylko popularny składnik dań kuchni azjatyckiej i orientalnej - może ono stanowić zamiennik mleka krowiego dla osób, które nie chcą lub nie mogą spożywać laktozy. Można dodać do niego odrobinę miodu lub ekstraktu z wanilii i pić jako zdrowy napój, bądź przygotować z nim koktajl owocowy. I można je zrobić samemu w domu, co czasem jest zdrowszą opcją, niż mleko kupne (kupując mleko kokosowe zerknijcie koniecznie na jego skład - niektóre firmy dodają do swojego mleka składniki, których tam wcale nie chcemy mieć: konserwanty, polepszacze i zagęstniki).

      mleko koksowe

      Jeśli zatem:

      - nie macie gdzie kupić mleka kokosowego;

      - macie gdzie je kupić, ale się właśnie skończyło, a sklepy akurat są zamknięte/nie macie ochoty biec do sklepu po jeden składnik;

      - korzystnie wyjdzie Wam kalkulacja zakupu wiórków kokosowych w stosunku do zakupu mleka w puszce (w zależności od cen w Waszych sklepach);

      - po prostu lubicie żywność wytworzoną w domu i kochacie kuchenne eksperymenty (jak ja!)

      jest to propozycja zdecydowanie dla Was. Wykonanie mleka kokosowego w domu jest bardzo proste. Domowe mleko kokosowe wychodzi odrobinę rzadsze, niż z puszki (wszak nie ma zagęstników!), jest pełne smaku i cudownego koksowego zapachu.

      Potrzebujemy:

      100 g wiórków kokosowych

      ok. 600 ml wrzącej wody

      czystą ściereczkę/tetrę, durszlak, miskę

      blender

       

      1. Wiorki kokosowe wsypujemy do blendera i zalewamy 1,5 szklanki wrzącej wody. Odstawiamy na ok.5-10 minut, po czym rozdrabniamy przez ok. 2-3 minuty.

      Na misce ustawiamy durszlak, wewnątrz którego umieszczamy ściereczkę lub kilkukrotnie złożoną tetrę. Wkładamy wiórki i trzymając brzegi ściereczki w dłoni, zaczynamy wyciskać z wiórków kokosowych mleko. Ten pierwszy "udój" to najbardziej esencjonalna "śmietanka".

      2. Solidnie wyciśnięte wiórki ponownie umieszczamy w blenderze i zalewamy 1,5 szklanki wrzątku. Procedurę powtarzamy. Tym razem otrzymamy trochę mniej esencjonalne mleko.

       

      (Możemy znowu powtórzyć zalewanie i wyciskanie, ale mleko będzie co raz bardziej wodniste i obniży nam jakość uzyskanego do tej pory produktu - ja poprzestaję na dwóch wyciskaniach).

      Mleko koksowe pijemy/zużywamy od razu lub przechowujemy w lodówce, w zamkniętym słoiku do 4 dni. Na skutek niskiej temperatury na górze naczynia zbierze się nam gęsta "śmietanka", a na dole będzie rzadkie mleko, jednak po podgrzaniu całość znów będzie jednolita.

      mleko

      Mleko po pobycie w lodówce, na górze widoczna warstwa "śmietanki"

      Wiórki pozostałe po naszej produkcji możemy rozsypać równą warstwą na wyłożonej papierem blasze do pieczenia i podprażyć w piekarniku, aż zrobią się złote (pilnujemy, by nie spalić!). Prażone worki można użyć jako posypkę do deserów i ciast.

      Tutaj znajdziecie przepis, jak z mleka kokosowego zrobić przepyszny syrop kokosowy do pancakes'ow, naleśników i lodów - klik.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Domowe mleko kokosowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 lutego 2016 15:15
  • piątek, 05 lutego 2016
  • piątek, 29 stycznia 2016
    • Idealne pieczone ziemniaki

      Pieczone ziemniaki....mmmm, oczywiście, od razu na myśl przychodzą ziemniaki pieczone w dzieciństwie w ognisku. O ognisku możemy w domu zapomnieć, a własny ogródek nie każdy posiada. Nie oznacza to jednak, że smacznych ziemniaków nie da się przygotować w domu. Zaraz zdradzę Wam sekret, który niedawno poznałam; jak sprawić, by ziemniaki pieczone w piekarniku były jeszcze lepsze!

      pieczone ziemniaki

      ziemniaki

      woda

      oliwa z oliwek

      sól

      folia aluminiowa lub duże naczynie do pieczenia z pokrywą

       

      Najpierw ziemniaki bardzo solidnie szorujemy pod bieżącą wodą, by były idealnie czyste.

      A oto sekret: ziemniaki przed pieczeniem należy namoczyć w wodzie. Dzięki temu będą bardziej miękkie, soczyste i delikatniejsze.

      Ziemniaki zalewamy w misce czystą wodą w temperaturze pokojowej. Pozostawiamy na 2 godziny.

      Po tym czasie każdy ziemniak nakłuwamy w kilku miejscach głęboko widelcem.

      Ziemniaki układamy na folii aluminiowej (lub w naczyniu do zapiekania z pokrywą). Jeśli są duże, każdego ziemniaka możemy zapakować oddzielnie. Jeśli są mniejsze, możemy robić paczki z wieloma ziemniakami. Ziemniaki skrapiamy oliwą z oliwek i oprószmy solą. Folię szczelnie zawijamy.

      Ziemniaki pieczemy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 160 st. C przez ok. 60 minut.

      Czas pieczenia zależy od ilości i rozmiaru ziemniaków. Im więcej ziemniaków pieczemy, i im większe są, tym czas będzie dłuższy. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzamy zatem stan upieczenia naszych ziemniaków widelcem - powinny być miękkie.

      Tak przygotowane ziemniaki możemy podawać na różne sposoby - jako dodatek do dań mięsnych, rybnych czy warzywnych, lub po prostu same - rozkrojone, z odrobiną soli, masła lub z kwaśną śmietaną.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Idealne pieczone ziemniaki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 29 stycznia 2016 14:51
  • piątek, 11 grudnia 2015
  • poniedziałek, 23 listopada 2015
    • Kmin rzymski (kumin) a kminek - różnice i zastosowanie

      Tyle razy pisałam już na blogu podając składniki "1 łyżeczka kuminu (kmin rzymski, nie kminek)", że postanowiłam temu zagadnieniu poświęcić osobny wpis. Przyprawy te nazywają się podobnie, co może prowadzić do pomyłek. Kiedy jednak zapoznamy się z ich cechami charakterystycznymi, z pewnością ich nie pomylimy. Dlatego zawsze podkreślam, o którą z nich w przepisie chodzi, ponieważ nie można ich stosować zamiennie. Przyprawy te bowiem są całkowicie różne w smaku i stosuje się je do innych rzeczy. 

      kumin a kminek

      Z lewej strony kumin (kmin rzymski) - trochę większe, jaśniejsze nasionka, jasny żółtawo-złotawy proszek. Z prawej strony kminek - mniejsze, ciemne nasionka, bardziej brązowy proszek.

      Kmin rzymski, (Cuminum cyminum L.) zwany też kuminem, to roślina jednoroczna, pochodząca z rejonów Morza Śródziemnego. Nie występuje już w stanie dzikim - spotkać go można tylko w uprawach. Nie uprawia się jej jednak w Polsce, ponieważ nie jest odporna na mróz.

      Kminek zwyczajny (Carum carvi L.) , zwany popularnie kminkiem, jest rośliną dwuletnią, występującą naturalnie w wielu krajach Europy, Azji i w Afryce - w Tunezji. 

      Choć obie rośliny wywodzą się z rodziny selerowatych (Apiaceae), różnią się całkowicie smakiem, zapachem, kolorem i zastosowaniem.

      Kminek znany jest w Polsce od lat. Ma właściwości przeciwskurczowe oraz jest znany jako środek wiatropędny. Nasiona kminku pomagają w trawieniu, likwidują także wzdęcia. Z tego powodu (jak również dla jego walorów smakowych) najczęściej dodaje się go do potraw z kapusty bądź grochu, jak: kapuśniak, kapusta duszona, grochówka, sałatka z kiszonej kapusty czy bigos. Oprócz tego kminek jest smacznym dodatkiem do mięs duszonych, kotletów czy sosów, a także smaczną posypką lub dodatkiem do chlebów i innych wypieków. Jest dostępny bez problemu we wszystkich sklepach spożywczych w Polsce, w całych ziarnach lub zmielony.

      Kminek to znane każdemu w Polsce zapachy kuchni domowej - to zupy u babci, chrupiący rogal z kminkiem, rodzinne spotkania przy stole i ciepło domowego ogniska.

       

      Kumin (kmin) to egzotyka w pełnym tego słowa znaczeniu. To aromat arabskich targów z przyprawami, to wyprawa na wielbłądach przez pustynię i baśń z 1001 nocy.

      Znany był już w starożytności, stąd jego nazwa - kmin rzymski. Jest to roślina biblijna, wymieniona w kilku miejscach w Biblii np. Iz 28, 24-25, Mt 23,23. Z Ewangelii św. Mateusza dowiadujemy się, że Żydzi płacili świątyni podatek (dziesięcinę) m.in. kminem. Owoce i ziele działają m.in. pobudzająco na serce i ośrodek oddechowy, pobudzają wydzielanie soków trawiennych, wzmacniają naczynia krwionośne, obniżają poziom złego cholesterolu, oczyszczają drogi moczowe, zmniejszają lepkość czerwonych krwinek, działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, przeciwalergicznie i przeciwwrzodowo, oczyszczają organizm i ochraniają wątrobę. 

      Kumin ma charakterystyczny, orientalny zapach i smak. Jest składnikiem wielu potraw, jak również składnikiem różnych mieszanek przyprawowych. W Polsce bywa dostępny w dużych marketach. Oprócz tego można go kupić w sklepach orientalnych, sklepach ze zdrową żywnością, w sklepach typu "Kuchnie świata" lub przez Internet. Występuje zarówno w całych ziarnach, jak i w postaci mielonej.

       

      Jeśli oglądamy dwie przyprawy obok siebie, różnice będą widoczne już na pierwszy rzut oka. Ziarna kuminu są dużo jaśniejsze (kolor słomkowo-zielony) i większe od nasion kminku. Kminek ma mniejsze i ciemno brązowe nasionka, często również zakrzywione w lekki łuk.

      Przyprawy w stanie zmielonym także są inne: kmin jest dużo jaśniejszy żółtawo - złotawy, podczas gdy kminek jest zdecydowanie brązowy.

      Testem, który nie pozostawia żadnych wątpliwości, jest próba zapachu.

      Kminek od razu zapachnie nam znajomo, kojarząc się z potrawami kapustnymi i domowymi obiadami.

      Kumin bez wątpienia nasunie myśli o krajach Orientu i egzotyce. :)

       

      Bardzo cenię sobie obie te przyprawy i trudno mi sobie wyobrazić moją kuchnię bez nich.

       

      Tutaj widzicie:

      kumin w ryżu orientalnym:

      ryż orientalny

      kminek w garnku ze składnikami do kapusty duszonej z koperkiem:

      kapusta z kminkiem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Kmin rzymski (kumin) a kminek - różnice i zastosowanie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 listopada 2015 12:41
  • sobota, 10 października 2015
  • czwartek, 01 października 2015
  • środa, 23 września 2015
  • wtorek, 21 lipca 2015
    • Jak dobrać odpowiedni gatunek ziemniaka do potrawy. Typy ziemniaków.

      Dobór odpowiedniego ziemniaka do potrawy, którą chcemy przegotować, może mieć kluczowe znaczenie dla ostatecznego efektu na talerzu. Gotując zupę nie chcemy rozgotowanej papki, tylko ładne kawałki. Podobnie z sałatkami - chcemy, by ziemniaki zachowały kształt, który im nadaliśmy podczas krojenia. Z kolei gotując ziemniaki do obiadu nie chcemy, by były zbyt twarde, bądź rozsypały się nam na talerzu. Co innego oczywiście, jeśli chcemy przygotować puree - wtedy miękkość ziemniaka będzie jego zaletą. Natomiast jeśli robimy kluski, nie chcemy by rozpadły się podczas gotowania - chcemy, by ciasto było spójne i kleiste. I tak dalej.... Z tego powodu warto poznać typy ziemniaków i ich właściwości.

      Jest to bardzo proste, ponieważ wyróżniamy

      3 główne typy ziemniaków



      Oprócz nich są również dwa podtypy, które łączą cechy dwóch sąsiadujących typów. Producenci ziemniaków podchodzą do klienta z co raz większa dbałością, pisząc na opakowaniu, jaki typ ziemniaka ono zawiera, więc wybranie odpowiedniego rodzaju nie jest wcale trudne.

      TYP A - to ziemniaki twarde, o małej zawartości skrobi. Nadają się do sałatek, do zup lub do smażenia w kawałkach. Po ugotowaniu ziemniak zachowuje kształt, nie rozpada się, można go łatwo pokroić w kostkę lub plastry.

      TYP B - to ziemniaki ogólnoużytkowe, średnio twarde, nadające się do gotowania w wodzie lub na parze. Po ugotowaniu zachowują kształt, ale łatwo jest je rozgnieść. Idealne, jeśli chcemy podać do obiadu ziemniaki w całości, np. posypane koperkiem. Dobre również do zapiekanek.


      TYP C - to ziemniaki najbardziej miękkie, sypkie, mączyste, kleiste, zawierają najwięcej skrobi. Po ugotowaniu łatwo się rozsypują, zatem są najlepsze na kluski, placki, kopytka, pyzy, puree, frytki lub do pieczenia w całości (np. w folii).

      TYP AB - ziemniak sałatkowy z cechami wszechstronnie użytkowego - sałatki, zupy, zapiekanki

      TYP BC - ziemniak wszechstronnie użytkowy z cechami mączystego - pyzy, kluski, placki

      Więcej na temat nazw poszczególnych odmian możecie przeczytać na stornie Stowarzyszenia Polski Ziemniak.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jak dobrać odpowiedni gatunek ziemniaka do potrawy. Typy ziemniaków.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 lipca 2015 11:35
  • czwartek, 02 lipca 2015
  • wtorek, 12 maja 2015
  • poniedziałek, 09 marca 2015
    • Jak zrobić sznycel gigant / wielki kotlet schabowy

      Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak zrobić wielki sznycel / kotlet schabowy, poniżej znajdziecie podpowiedź. Potrzebny jest prosty trick, ponieważ z pojedynczego kawałka mięsa nie osiągniemy sznycla tak imponujących rozmiarów, jakie spotyka się np. w restauracjach.



      Potrzebny jest schab w kawałku.
      Zaczynamy kroić plaster grubości 1 cm. Nie odcinamy go jednak do końca - pozostawiamy ok. 0,5 cm.
      Następnie kroimy drugi, identyczny plaster. Ten plaster odkrajany już całkowicie od reszty mięsa.
      Uzyskujemy w ten sposób dwa połączone plastry.
      Mięso rozkładamy płasko na desce i dokładnie rozbijamy, na cienki sznycel. Ostateczny kształt możemy mięsu nadać dłońmi, uderzając następnie tłuczkiem. Sznycel jest podatny na formowanie, więc łatwo uzyskamy ładny kształt.

      Następnie kotlety panierujemy i smażymy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 marca 2015 10:04
  • piątek, 30 stycznia 2015
  • piątek, 12 grudnia 2014
    • Zakwas na barszcz czerwony

      Wbrew producentom reklam, którzy próbują nam wmówić, że barszcz z proszku (!) jest tradycyjną polską potrawą, ja zdecydowanie wolę go zrobić sama. Nic nie równa się smakowi barszczu na prawdziwym zakwasie, oraz satysfakcji, że jemy prawdziwą, zdrową zupę. Bo zakwas jest naprawdę bardzo zdrowy, można go popijać dla wzmocnienia, zwłaszcza w okresie zimowym. Zrobienie zakwasu nie jest ani trudne, ani pracochłonne. Należy jedynie zaplanować sobie czas, który potrzebny jest, by buraki się ukisiły. Zazwyczaj jest to 6-10 dni. Zależy to w dużej mierze od temperatury w mieszkaniu. Wystarczy po prostu od szóstego dnia próbować po odrobinie barszczu - jeśli będzie już intensywnie, przyjemnie kwaskowy, to znaczy, że jest gotowy. Barszcz kiszony z użyciem skorki chleba ukisi się szybciej. Barszcz bez niej też się ukisi, jednak zajmie mu to więcej czasu. Należy użyć wyłącznie prawdziwego chleba na naturalnym zakwasie, bez sztucznych dodatków, ponieważ może to spowodować zepsucie się zakwasu. Zdecydowanie warto się "pobawić" w przygotowanie zakwasu, ponieważ  nagrodę za nasz (bardzo niewielki) wysiłek otrzymamy przepyszną zupę.



      1 kg buraków
      1,5 litra wody
      1,5 łyżki soli (swobodnie nabrane) kamiennej (takiej, jakiej używa się do przetworów i ogórków kiszonych)
      2 listki laurowe
      4 ziarna ziela angielskiego
      1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
      2-4 ząbki czosnku
      1 łyżeczka ziaren kminku
      1 łyżeczka cukru
      skórka z kromki chleba żytniego na naturalnym zakwasie

      W zagotowanej wodzie rozpuszczamy sól i cukier. Odstawiamy do przestudzenia.

      Buraki bardzo dokładnie szorujemy i obieramy. Kroimy w plasterki. (Warto użyć rękawic, ponieważ buraki intensywnie barwią dłonie)

      Używamy dużego szklanego, kamionkowego lub porcelanowego naczynia (nie metalowego. U mnie - wielki szklany słój do kiszenia ogórków), które najpierw wyparzamy dokładnie wrzątkiem.
      Do naczynia wkładamy pokrojone buraki, zmiażdżone ząbki czosnku, skórkę od chleba i przyprawy. Zalewamy letnią wodą z solą i cukrem. Naczynie nakrywamy gazą lub tetrą (ewentualnie ręcznikiem papierowym), którą zabezpieczamy gumką lub sznureczkiem. Chodzi o to, by do zakwasu dochodziło swobodnie powietrze.
      Odstawiamy naczynie w ciepłe miejsce (ja stawiam koło kaloryfera) na 6-10 dni. Każdego dnia zakwas mieszamy czysta łyżką lub poprzez poruszenie/kręcenie naczyniem.

      Kiedy zakwas będzie przyjemnie kwaskowy, oznacza to, że jest gotowy.
      Gotowy zakwas przecedzamy na sicie i zlewamy do słoików. Przechowujemy w lodówce do czasu użycia.
      Można przygotować zakwas z podwójnej porcji, ponieważ w zamkniętych szczelnie słoikach może stać w lodówce do 4 tygodni.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 12 grudnia 2014 10:31
  • poniedziałek, 24 listopada 2014
    • Kawa latte jak z kawiarni

      Czy zastanawialiście się kiedyś jak to się dzieje, że w kawa w kawiarni smakuje inaczej, niż w domu, nawet, jeśli używamy tego samego gatunku kawy? Zamiast zwykłej metody "nasypać - zalać wodą - wypić", warto poświecić kawie trochę uwagi. Dzięki prostemu trickowi kawa rozpuszczalna będzie smakowała jeszcze lepiej. Stosunek ilości wody do mleka można oczywiście dostosować do własnych upodobań, jeśli od latte wolimy inny rodzaj kawy.



      na 0,5 litra kawy

      6 łyżeczek dobrej kawy rozpuszczalnej
      4 łyżki cukru
      4 łyżki wrzącej wody
      250 ml wrzącej wody
      250 ml gorącego mleka

      Kawę i cukier wsypujemy do kubka. Wlewamy 4 łyżki wrzącej wody. Za pomocą łyżeczki lub - najwygodniej - niedużej rózgi/trzepaczki do jajek dokładnie ucieramy całość tak, jak kogel mogel. Ucieramy energicznie, aż masa z gęstej i ciemno brązowej zamieni się w jasno beżową piankę.

      Uzupełniamy gorącą wodą do 250 ml i przelewamy do imbryka.
      Zagotowujemy 250 ml mleka. Jeśli chcemy kawę z pianką, spieniamy je za pomocą spieniacza. gorące mleko wlewamy do imbryka z kawą, ewentualną piankę wkładamy łyżeczką do filiżanek.
      Podajemy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kawa latte jak z kawiarni”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 listopada 2014 15:15
  • poniedziałek, 29 września 2014
    • Małe grzanki ziołowe do zup i sałatek

      Małe grzanki stanowią bardzo ciekawe urozmaicenie zup i sałatek. Wpływają nie tylko na smak, ale i na strukturę dań. Ich chrupkość podkreśla zarówno kremowe zupy, jak i wzbogaca sałatki. Zamiast kupować gotowe grzanki (z mnóstwem konserwantów i polepszaczy smaku), warto wykonać je samodzielnie, ponieważ zajmuje to dosłownie kilka chwil.



      4 kromki pieczywa (dowolnego ulubionego: może być białe, graham lub pełnoziarniste; można użyć także chleba tostowego, zwróćmy jednak uwagę na jego skład, by miał jak najmniej dodatków chemicznych)

      4-6 łyżek oleju
      1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
      1 łyżka bardzo drobno posiekanej natki pietruszki
      1/3 łyżeczki soli

      jeśli grzanki maja mieć włoski charakter, dodajemy dodatkowo 1/2 łyżeczki suszonej bazylii

      Z pieczywa odkrawamy skórkę (przy pieczywie tostowym nie jest to konieczne).
      Olej mieszamy z przyprawami. Grzanki smarujemy cienko za pomocą pędzelka kuchennego z jednej lub z obu stron przygotowanym olejem ziołowym.
      Rumienimy w tosterze, piekarniku lub na patelni na złoto.
      Kroimy w kostkę ok. 1 cm x 1 cm.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 września 2014 14:42

Kalendarz

Kwiecień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Lista Blogów Kulinarnych Obserwuj tablicę Passionfruit Blog Recipies należącą do użytkownika Passionfruit. free counters