Passionfruit

pełnia smaku...

Wpisy otagowane „włoska”

  • piątek, 14 lipca 2017
    • Kurczak z Doliny Aosty

      Dolina Aosty (org. Valle d'Aosta) to najmniejszy włoski region. Jest on położony wśród najwyższych alpejskich szczytów i graniczy z jednej strony z Francją, a z drugiej ze Szwajcarią. To właśnie tutaj znajdują się najwyższe góry i szczyty Europy: Mont Blanc, Matternhorn i Mont Rose. Alpejski klimat odnajdziemy również w potrawach, sycących i treściwych, z wyraźnymi wpływami szwajcarskimi i francuskimi. Taki jest i dzisiejszy przepis: sycący (lecz nie ciężki!), ponieważ filet z kurczaka podamy z serem i szynką. Przepis wg MollicheDiZucchcero.

      Pollo alla valdostana

      2 filety z piersi kurczaka

      pieprz + mąka pszenna do oprószenia

      olej do smażenia

      ok. 4 łyżki wody

      4 plastry sera żółtego

      4 plastry szynki

      pietruszka lub szałwia do oprószenia


      1. Filety rozkrawamy na pół „po grubości”, by z każdego uzyskać po dwa kotlety. Mięso bardzo lekko rozbijamy, oprószamy pieprzem (ja nie sole mięsa, ponieważ ser i szynka są zazwyczaj wystarczająco słone, jeśli jednak chcecie, nic nie stoi na przeszkodzie, by posolić i mięso) i obtaczamy w mące.

      2. Filety smażymy na rozgrzanym oleju na złoto. Jednocześnie podsmażamy na drugiej patelni plastry szynki – będą ładniej wyglądały na mięsie, gdy nadamy im bardziej „potargany” kształt.

      3. Gdy pierwsza strona kotletów będzie już rumiana, przekładamy je na drugą stronę, układamy plasterki sera (tak, by pokrywały mięso, lecz nie dotykały dna patelni) i szynki. Wlewamy wodę, przykrywamy patelnię pokrywką i zmniejszamy płomień. Dusimy na małym ogniu, aż mięso się usmaży, a ser roztopi. Posypujemy siekaną szałwią lub pietruszką.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kurczak z Doliny Aosty”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 14 lipca 2017 12:28
  • wtorek, 27 czerwca 2017
    • Włoski sos słodko kwaśny. Cebula w sosie słodko kwaśnym po włosku. Sos agrodolce.

      Nie tylko Chińczycy mają swój sos słodko kwaśny. Maja go także włosi. Co ciekawe, jest zupełnie inny i bardzo pyszny, nazywa się agrodolce. Gdy wyszukałam, że taki sos istnieje, natychmiast ogromnie mnie on zainteresował.

      We Włoszech jest on podawany przede wszystkim z małymi cebulkami zwanymi cippoline (podobnymi do szalotek).  Cippoline in agrodolce są typowym daniem z Parmy. Szczerze mówiąc, by ich spróbować , specjalnie pojechałam do Parmy. Fakt, miałam i tak po drodze, ponieważ zwiedzałam mleczarnię produkującą parmezan oraz wytwórnię octu balsamicznego pod modeną, ale był to czynnik, który zaważył w dużym stopniu na chęci odwiedzenia Parmy, oprócz parmezanu. Nie zawiodłam się. Bardzo polecam ten smaczny i ciekawy dodatek do wielu potraw. Do dania używa się zarówno octu balsamicznego, jak i octu z białego wina. We Włoszech podaje się takie cebulki do obiadu, podobnie jak inne warzywa. Dzięki sposobowi, w jaki są przygotowane, cebulki zupełnie nie posiadają ostrości surowej cebuli, są słodkie i delikatne, po kryte wyrazistym, skarmelizowanym winnym sosem słodko kwaśnym. Jeśli nie macie szalotek, w polskich warunkach można użyć zwykłej cebuli i pokroić ją w ćwiartki. Przepis na podstawie Buonissimo, LoSpicchioD’aglio, GialloZafferano.

      Cippoline in agrodolce. Onions in Italian sweet and sour sauce.

      Cebuli w białym occie winnym

      4-6  cebul (ok. 500g) – obranych, pokrojonych w mniejsze kawałki, np. ćwiartki

      3 łyżki octu balsamicznego (lub białego octu winnego. Zwykły „polski” ocet do przetworów nie nadaje się do tego dania)

      50 ml wody

      1 łyżka cukru

      Sól do smaku

      1-2 łyżki oliwy z oliwek do smażenia

      Jeśli macie małe cebulki, obierzcie je. W przypadku większych cebul, po obraniu, kroimy je w połówki, ćwiartki lub duże kawałki. Cebulą podsmażamy na oliwie. Gdy będzie szklista, dodajemy wymieszane ze sobą: ocet, wodę i cukier. Mieszamy, a następnie zmniejszamy płomień do minimum i przykrywamy patelnie pokrywką. Dusimy, aż cebula będzie miękka, lecz absolutnie nie rozpadająca się – czas zależy od wielkości cebuli. Doprawiamy do smaku solą.

      Sausage in agrodolce

      Agrodolce z octem balsamicznym (moja ulubiona wersja). Przepis na potrawę już wkrótce!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 czerwca 2017 10:16
  • poniedziałek, 24 kwietnia 2017
    • Focaccia

      Focaccia to rodzaj włoskiego pieczywa, które podawane jest jako przystawka przed posiłkiem lub jako dodatek do innych potraw, lub po prostu jako pieczywo. Można z niej przygotowywać nawet kanapki. W różnych regionach Włoch jej grubość może się różnić, używa się także różnych dodatków smakowych (rozmaryn, szałwia, oliwki, czasem nawet cukier i rodzynki! - naturalnie, nie wszystko na raz), więc wybierzcie te smaki, które lubicie najbardziej. Zazwyczaj podaje się ją na ciepło, lecz po wystygnięciu smakuje równie dobrze. Świetnie znosi także odgrzewanie. Przepis na podstawie Donna Moderna.

      Focaccia

      1 opakowanie drożdży instant (7g)

      1 szklanka ciepłej wody

      1/2 łyżeczki  cukru

      30 ml oliwy z oliwek

      2 łyżeczki soli

      500 g mąki tortowej

      + oliwa do posmarowania formy

       

      wierzch:

      30 ml oliwy z oliwek + 30 ml ciepłej wody

      rozmaryn

      gruboziarnista sól

      

       

      1. Do ciepłej (nie gorącej) wody dodać drożdże, cukier, oliwę i 1 szklankę mąki. Wymieszać, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawić zaczyn, by drożdże "ruszyły', na 20 minut, lub do chwili pojawienia się na powierzchni zaczynu małych bąbelków.

      2. Do wyrośniętego zaczynu dodać sól, po czym stopniowo dodawać resztę przesianej mąki, wyrabiając, by otrzymać spójne, nie klejące się do dłoni ciasto. Jeśli zajdzie taka potrzeba, podsypać trochę więcej mąki tortowej, jednak nie za dużo, by wypiek nie wyszedł nadmiernie twardy. Ciasto powinno być w miarę luźne. Z ciasta uformować kulę i ułożyć w posmarowanej lekko olejem misce. Przykryć czystą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 2 godziny w ciepłe miejsce.

      3. Ciasto lekko wyrobić i uderzyć w nie dłonią, by pozbyć się nagromadzonych pęcherzyków gazu. Ciasto wykładamy na wysmarowanej lekko oliwą blachę do pieczenia. Rozprowadzamy je dłońmi na grubość ok. 1,5 cm i smarujemy połową oliwy wymieszanej z wodą. Pozostawiamy do wyrośnięcia na 35 minut. po tym czasie smarujemy ciasto resztą oliwy z wodą, robiąc czubkami palców charakterystyczne dołki w cieście. Wierzch można oprószyć rozmarynem i/lub gruboziarnistą solą. W ciasto można również powciskać oliwki czy suszone pomidory.

      4. Focaccię pieczemy w piekarniku nagrzanym do 220 st. C przez 15-20 minut, aż będzie złota (ponieważ ciasto jest cienkie, nie dopuszczamy do zbytniego zrumienienia się).

      Focaccia

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Focaccia”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 kwietnia 2017 12:52
  • środa, 12 kwietnia 2017
    • Roladki z kurczaka a la Saltimbocca

      Saltimbocca to dane wywodzące się z kuchni włoskiej, popularne również w Szwajcarii, Grecji i Hiszpanii. Pomimo istnienia wariacji regionalnych, danie generalnie składa się ze smażonego, sznycla cielęcego z szynką prosciutto, szałwią lub bazylią. Najczęściej wszystko jest razem zrolowane, lecz trafiają się również wersje, kiedy sznycel podany jest na płasko, a pozostałe składniki przypięte są do niego wykałaczką. Nazwa oznacza dosłowne, że danie „wskakuje w usta” – tak tez się dzieje w rzeczywistości. Mimo prostoty wykonania połączenie smaków naprawdę urzeka. Dziś proponuję wersję z wykorzystaniem mięsa drobiowego, podkręconą dodatkiem sera mozarella. Przepis na podstawie Mangia Michelle.

      Chicken Saltimbocca

      4 nieduże filety z piersi kurczaka

      4 plastry dowolnej włoskiej szynki prosciutto (lub ew. innej suszonej  szynki, np. szwarcwaldzkiej)

      4 kawałki twardego sera mozzarella* (mniej więcej grubości 1cm, długością dopasowane do szerokości kotleta po rozbiciu)

      Listki świeżej szałwii (lub Ew. bazylii)

      suszona szałwia, sól, świeżo mielony biały pieprz – do oprószenia

      mąka pszenna – do oprószenia


      sos:

      1 łyżka masła

      ½ szklanki białego wina*

      ½ łyżeczki mąki pszennej

      suszona szałwia, sól, świeżo mielony biały pieprz – do smaku, po ok. ¼ łyżeczki

       

      Wykałaczki

       

      1. Filety z kurczaka rozbijamy delikatnie (najlepiej przez folię, by nie podziurawić mięsa), na jednolitą grubość, nadając im podłużny kształt.

      Oprószamy z jednej strony solą, pieprzem i szałwią. Na każdym filecie układamy rządkiem po 3-4 listki szałwii, plasterku szynki i kawałku sera. Zwijamy całość w ścisłą roladkę, podwijając boki do środka, by podczas smażenia ser nie zaczął wypływać. Spinamy każdą roladkę wykałaczkami , umieszczając na wierzchu z nich po jeszcze jednym listku szałwii.  Obtaczamy roladki w mące.

      2. Roladki obsmażamy na rozgrzanej oliwie,  na średnim ogniu ze wszystkich stron na złoto. Gdy z wierzchu będą rumiane, dodajemy na patelnię masło oraz wino wymieszane z mąką. Mieszamy i przykrywamy patelnię pokrywką, zmniejszając jednocześnie płomień.

      Podduszamy roladki, by mięso zrobiło się w środku, polewając je sosem – ok. 5 minut.

      Sos doprawiamy do smaku sola, pieprzem i suszona szałwią.


      *Są dwa rodzaje sera mozzarella: miękki ser, którego używamy zazwyczaj do sałatek (nadaje się również do zapiekania), oraz twarda mozarella, przeznaczona głownie do zapiekania. W tym przepisie chodzi o twardą mozzarellę. Jeśli jej nie macie, można ją ew. zastąpić kawałkiem łagodnego sera gouda lub po prostu pominąć.

      Mozzarella

      Twarda mozzarella

      Mozzarella

      Miękka mozzarella z pomidorami i dressingiem musztardowo miodowym (klik -przepis)

      ** Ponieważ smak wina ma zdecydowany wpływ na smak sosu, użyjcie takiego wina, które Wam smakuje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Roladki z kurczaka a la Saltimbocca”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 12 kwietnia 2017 14:36
  • czwartek, 23 marca 2017
    • Paprykowy gulasz z białej kiełbasy z piwem

      Ten pożywny "gulasz" z włoskiego regionu Friuli - Wenecja Julijska łączy w sobie białą kiełbasę i paprykę. Całości charakteru nadaje sos, którego bazą jest jasne piwo. Idealnie smakuje podany z puree ziemniaczanym. Przepis wg Chefkoch.de.

      Sausage & Beer Stew

      500 g białej kiełbasy – pokrojonej w ukośne plastry

      1 duża cebula – obrana, posiekana

      2 ząbki czosnku – obrane, posiekane

      1 papryka czerwona – pokrojona w kostkę

      1 łyżka słodkiej papryki

      1 łyżeczka ostrej papryki

      ½ łyżeczki wędzonej papryki

      ½ łyżeczki rozmarynu

      1 szklanka jasnego piwa

      1 łyżka koncentratu pomidorowego

      ½ szklanki bulionu warzywnego rozmieszanego z 1 łyżeczką mąki ziemniaczanej

      Sól i świeżo zmielony czarny pieprz – do smaku

      Olej do smażenia


      Kiełbasę kroimy na ukośne plastry podsmażamy na niedużej ilości oleju z obu stron na złoto. Zdejmujemy z patelni. Następnie podsmażamy cebulę z czosnkiem i papryką. Gdy cebula będzie lekko rumiana, dodajemy przyprawy. Całość mieszamy – papryka pod wpływem gorącego oleju uwolni cały swój smak i aromat. Od razu po wymieszaniu zalewamy warzywa piwem, by przyprawy się nie przypaliły. Dodajemy kiełbasę i koncentrat,  dusimy danie na małym ogniu przez 5 minut.

      Następnie dodajemy bulion z mąką ziemniaczaną, gotujemy, aż sos zgęstnieje. Na koniec doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 marca 2017 10:48
  • środa, 15 lutego 2017
    • Kurczak po toskańsku z suszonymi pomidorami na puree ziemniaczanym

      Poniższy przepis to pyszna wersja kurczaka po toskańsku, zanurzonego w pysznym, aromatycznym sosie z suszonymi w słońcu pomidorami i świeżym szpinakiem. Danie bardzo łatwe do wykonania, a jednocześnie eleganckie. Jeśli chcecie zaskoczyć ukochaną osobę lub przyjaciół obiadem we włoskim stylu, wypróbujcie ten przepis. Przepis na podstawie Allrecipes.

      Tuscan Chicken

      2 filety z piersi kurczaka + mąka pszenna + sól

      oliwa z oliwek do smażenia

      1 łyżeczka przyprawy włoskiej

      1/2 łyżeczki pieprzu

      1 cebula - obrana, drobno posiekana

      ok. 4 łyżki drobno posiekanych suszonych pomidorów w oleju

      1 ząbek czosnku - obrany, drobno posiekany

      1 łyżeczka masła

      1 łyżeczka mąki pszennej

      1/2 szklanki białego wina

      1 szklanka śmietany UHT 12% (tzw. "słodkiej" śmietanki, nie kwaśnej śmietany)

      1/2 łyżeczki cukru

      4-6 łyżek startego drobno Parmezanu lub Grana Padano

      1 garść szpinaku (bez ogonków)

      sól, pieprz, chili do smaku

       

      ziemniaki

       

      1. Obrane ziemniaki gotujemy do miękkości. Klik - przepis na puree ziemniaczane.

      2. W międzyczasie filety z kurczaka rozkrawamy na pół "po grubości" - tak, aby z 2 filetów uzyskać 4 kotlety jednakowej wielkości. Każdy kotlet kroimy w cienkie paski, a następnie oprószamy z obu stron mąką i odrobiną soli, i obsmażamy na niewielkiej ilości rozgrzanej oliwy, z obu stron na złoto, dodając przyprawę włoską i pieprz. Zdejmujemy z patelni.

      3. Na tej samej patelni podsmażamy posiekaną cebulę wraz z pokrojonymi w drobne paski suszonymi pomidorami i czosnkiem.

      4. Gdy cebula będzie szklista, dodajemy masło oraz mąkę, mieszamy - robimy jasną zasmażkę. Następnie na patelnię wlewamy wino i śmietankę. Dodajemy ser i gotujemy chwilę na małym ogniu, aż sos zacznie gęstnieć. Wówczas dodajemy szpinak i kurczaka. Mieszamy i doprawiamy do smaku solą, pieprzem i chili, oraz ewentualnie dodatkową przyprawą włoską. Podgrzewamy razem ok. 3-5 minut.

      Podajemy na puree ziemniaczanym.

      

      Zapisz

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kurczak po toskańsku z suszonymi pomidorami na puree ziemniaczanym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 15 lutego 2017 10:33
  • piątek, 14 października 2016
    • Pollo alla cacciatore, czyli włoski kurczak po myśliwsku

      W języku włoskim "alla cacciatora" oznacza "po myśliwsku". Można w ten sposób przygotować kurczaka bądź królika, jak również inne mięso, choć kurczak i królik są zdecydowanie najpopularniejszymi rozwiązaniami. To prosta, tradycyjna potrawa, przygotowywana ponoć, bądź tez jedynie jedzona, przez myśliwych, który wyruszyli na polowanie. Jak w przypadku większości potraw o długim rodowodzie, tak również i to danie ma niejasne pochodzenie (choć wiele osób twierdzi, że powstało w Toskanii), oraz istnieje w kilkunastu wersjach, z których naturalnie każda podawana jest jako ta "jedyna autentyczna". Różną się one w zależności od tego, w którym miejscu Włoch się aktualnie znajdujemy (np. na południu do potrawy zostanie użyte czerwone wino, zaś na północy - białe, pojawiają się w przepisach grzyby, papryka bądź seler), każda rodzina ma swój dopracowany, ulubiony przepis, który dla wielu osób jest nostalgicznym wspomnieniem dzieciństwa. Dzisiejsze danie bazowałan na GialloZafferano i BurroFuso. Często do tego dania używa się całego kurczaka, podzielonego na małe kawałki, z kośćmi. Ja jednak użyłam tym razem wyłącznie mięsa z piersi, by danie gotowe było szybciej. Jeśli użyjecie mięsa z kością, kurczaka należy dusić pod przykryciem ok. 1 godzina, a następnie odparować sos.

      Pollo alla Cacciatora

       

      2 piersi z kurczaka (lub dowolne części kurczaka, jak udka, pałki - patrz wyżej)

      sól, świeżo mielony czarny pieprz i mąka pszenna - do oprószenia

      1 cebula - obrana, drobno posiekana

      1 marchewka - obrana, starta na drobnej tarce

      2 ząbki czosnku - obrane, drobno posiekane

      1/2 łyżeczka szałwii

      1/2 łyżeczki bazylii

      1/2 łyżeczki tymianku

      1/2 łyżeczki rozmarynu

      1/4 łyżeczki płatków chili

      1/2 szklanki białego wina

      1 puszka pomidorów

      1/2 szklanki czarnych lub zielonych oliwek - przekrojonych na pół

      1 łyżeczka masła

      oliwa z oliwek (lub ew. olej) do smażenia

       

      Filety z kurczaka kroimy w kostkę. Oprószamy solą, pieprzem i mąką, po czym smażymy na rozgrzanej oliwie, aż będzie lekko złoty. Wówczas dodajemy cebulę, marchewkę, czosnek i przyprawy. Smażymy razem, mieszając, aż cebula będzie szklista.

      Wlewamy wino i dodajemy pomidory z puszki, wraz z zalewą. Danie dusimy na średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż płyn odparuje i potrawa zrobi się gęsta, ok. 20 min. Wtedy dodajemy łyżeczkę masła, oliwki i ew. doprawiamy danie do smaku solą bądź pieprzem.

      Podajemy ze świeżym pieczywem, pieczonymi ziemniakami lub makaronem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 14 października 2016 15:36
  • poniedziałek, 19 września 2016
    • Parmigiana di melanzane, czyli zapiekany bakłażan po włosku

      Parmigiana di melanzane, nazywana także czasami Melanzane alla parmigiana, lub po prostu w skrócie Parmigiana, to popularna w kuchni włoskiej zapiekanka z bakłażanów w sosie pomidorowym z serem. Trwają spory, czy danie to wywodzi się z kuchni sycylijskiej, czy tez z neapolitańskiej. Być może nazwa potrawy pochodzi od sycylijskiego słowa "parmiciana", które ma źródłosłów łaciński - "parma" oznacza bowiem tarczę. Faktycznie, można dopatrywać się pewnego podobieństwa do kształtu tarcz w ułożonych obok siebie warstwowo plasterkach bakłażana. Potrawa ta została wpisana na listę tradycyjnych produktów włoskich (PAT) przez włoskie Ministerstwo Polityki Rolnej, Spożywczej i Leśnej. Danie jest bardzo proste w wykonaniu, a przy tym smaczne i pożywne. Świetnie smakuje podane ze świeżym pieczywem. Przepis bazowany na GialloZafferano i Sapore di Casa.

       Parmigiana

      1-2 bakłażany (małe sztuki są lepsze, ponieważ są to młodsze warzywa o mniejszej ilości pestek)

      1 cebula - obrana, drobno posiekana

      1 puszka pomidorów bez skórki

      1 szklanka passaty pomidorowej

      1-2 ząbki czosnku - obrane, drobno posiekane

      1 łyżeczka bazylii

      1 łyżeczka oregano

      ew. chili  (jeśli chcemy, by sos był pikantny)

      sól i świeżo mielony czarny pieprz - do smaku

      2 kulki sera mozzarella - starte na tarce (duże oczka)

      2-4 łyżki startego drobno parmezanu

      oliwa z oliwek do smażenia

       

      1. Bakłażany kroimy w plasterki o grubości ok. 0,5 cm. Pokrojone bakłażany umieszczamy w misce z zimną wodą i 1 łyżeczką soli, co pozwoli na usunięcie z bakłażana goryczki. Następnie, po ok. 10 minutach, odcedzamy je na sicie.

      2. W międzyczasie przygotowujemy sos: na niewielkiej ilości oliwy podsmażamy cebulę i czosnek, aż cebula będzie szklista.  Wówczas dodajemy, pomidory, passatę oraz przyprawy. Smażymy, aż sos lekko zgęstnieje. Pod koniec doprawiamy do smaku pieprzem i ew. solą. 

      3. Odsączone plastry bakłażana rumienimy na niewielkiej ilości rozgrzanej oliwy. Możemy je następnie odsączyć na ręczniku papierowym.

      Na dno żaroodpornego naczynia do zapiekania wykładamy warstewkę sosu pomidorowego, na którym układamy warstwą plastry bakłażana, które posypujemy startym serem mozzarella. Powtarzamy ten schemat do wyczerpania składników, czyli kolejno: sos, bakłażan, ser. Górną warstwę powinna stanowić mozzarella, której wierzch posypujemy parmezanem.


      Całość zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez ok. 30 minut, aż ser z wierzchu będzie rumiany.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Parmigiana di melanzane, czyli zapiekany bakłażan po włosku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 września 2016 14:50
  • czwartek, 15 września 2016
    • Cotoletta alla milanese, czyli kotlet po mediolańsku

      Od razu rzuca się w oczy, że kotlet po mediolańsku jest kuzynem, czy może wręcz bratem - bliźniakiem sznycla wiedeńskiego. Jak zazwyczaj w takich przypadkach bywa, nie do wyjaśnienia jest kwestia, kto wymyślił go jako pierwszy: Austriacy czy Włosi. Podczas dysput przywoływane są zarówno postacie historyczne, które owe kotlety konsumowały, jak i sposoby panierowania, czy też braku panierki.  Dlatego uważam, że kwestię dociekania pochodzenia tego dania możemy spokojnie pozostawić historykom, a skupić się na tym, co odróżnia włoską wersję od austriackiej.

      Przede wszystkim, we włoskiej wersji smażymy kotlet cielęcy z kostką, co wg wielu ekspertów kulinarnych ma duży i pozytywny wpływ na smak dania. Poza tym, do smażenia tradycyjnie używamy tutaj klarowanego masła. Poza tym wszystkim mamy jeszcze sposób podania: w większości restauracji mediolańskich kotlet ten podawany jest ze świeżą rukolą, z pokrojonymi małymi pomidorkami lub z obydwoma tymi dodatkami. Do tego cytryna do skropienia. Choć w istocie te różnice mogą się wydawać na pozór drobne, to wszytko sprawia, że w istocie mamy do czynienia z innym zestawem smaków. To właśnie detale decydują czasami o wyjątkowości dania, i tak też jest w tym przypadku. Koniecznie spróbujcie zwłaszcza dodatku rukoli i pomidorków, po czym skropcie kotlet sokiem z cytryny - nawet, gdybyście mieli użyć wieprzowiny i usmażyć "zwykłe" kotlety schabowe. Będziecie z pewnością przyjemnie zaskoczeni, w jak łatwy sposób stały się one niezwykłe.

       alla milanese

      kotlety cielęce (najlepiej z kostką)
      mąka do panierowania
      jajko + 1 łyżka soku z cytryny + sól do smaku
      tarta bułka do panierowania


      rukola, pomidorki koktajlowe, cytryna, do podania
      klarowane masło



      Mięso cienko rozbić. Ułatwia to umieszczenie plastra mięsa pomiędzy dwoma warstwami folii spożywczej, wówczas mięso nie porwie się i nie przylega do deski.


      Mięso panierujemy kolejno: w mące, w jajku rozmąconym z 1 łyżeczką soku z cytryny i solą (do smaku) oraz w bułce tartej.


      Odkładamy kotlety na 5 minut, by chwilę "odpoczęły".

      Sznycle smażymy na rozgrzanym klarowanym maśle, z obu stron, aż będą rumiane.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 września 2016 15:12
  • środa, 14 września 2016
    • Panna Cotta

      Panna Cotta (czyli "gotowana śmietanka") jest deserem z regionu Emilia-Romania, choć niektórzy mówią także o rejonie Piemontu czy Toskanii. Powstanie deseru nie jest jasne, jednakże mówi się, że początkowo we Włoszech jadano samą śmietankę, z której słyną górzyste rejony północnych Włoch. Czasem śmietanka było osłodzona poprzez dodatek owoców lub orzechów. W zasadzie nie używano do tego cukru, ponieważ, jako towar z importu, był on po prostu za drogi. Z biegiem czasu deser stawał się tym, czym jest obecnie: kremową śmietanką z dodatkiem żelatyny, doprawioną wanilią, podawaną z owocami lub przyprawami, koniecznie na zimno. Istotny jest także kształt w formie odwróconego ściętego stożka oraz konsystencja - ani zbyt rzadka, ani zbyt twarda. Podobne desery spotkać można także w Grecji i Francji.

      Jest to niezwykle pyszny deser, łatwy i szybki do przygotowania, urzekający prostotą a jednocześnie wykwintnością smaku.

      Panna Cotta

      na 4 porcje

      500 ml śmietany 18% lub 30 % UHT w kartoniku (tzw. "słodkiej" śmietanki, nie kwaśnej śmietany)

      1/4 szklanki mleka
      1-2 łyżeczki cukru  - można dać więcej, ale w tych najbardziej tradycyjnych przepisach nie ma go w ogóle. Jak dla mnie, choć 1 łyżeczka jest niezbędna.
      4 łyżeczki żelatyny
      Kawałek wanilii ok 2 cm, rozcięty.

      Wlewamy do rondelka śmietanę i mleko, wkładamy wanilię, zeskrobując wcześniej nożem ziarenka, by mieć pewność, że wszystkie trafią do mleka. Zagotowujemy.
      Dodajemy 4 łyżeczki żelatyny, mieszamy intensywnie.

      Foremki, do których będziemy przelewać krem smarujemy masłem.

      Dajemy kremowi nieco przestygnąć, wyjmujemy "skórkę" z wanilii, przelewamy krem do foremek, studzimy w lodówce aż całkiem stężeje.

      Aby ładnie je wyjąć, obkrawamy dookoła foremki nożem, po czym ogrzewamy pod gorącą wodą (kran) przez chwilę. Po tym zabiegu, po lekkim podważeniu ww. nożem, nasza panna cotta powinna zgrabnie wyskoczyć na talerz.

      Podajemy z musem owocowym, na przykład truskawkowym.

      Do panna cotty pasują także karmel, czekolada, syrop klonowy, brzoskwinie... co nam fantazja podpowie.

      Panna cotta

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Panna Cotta”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 14 września 2016 13:00
  • wtorek, 13 września 2016
  • piątek, 09 września 2016
    • Bellini

      Bellini to znany włoski koktajl alkoholowy, który został wymyślony przez Giuseppe Cipriani w 1948 roku w Wenecji. Drink ten podawano w Harry's Bar, którego Cipriani był właścicielem. Wśród sławnych klientów baru wymienić można Ernesta Hemingwaya, Charliego Chaplina, Alfreda Hitchcocka czy Arystotelesa Onassisa. Napój otrzymał swą nazwę na cześć Giuseppe Belliniego, włoskiego malarza renesansowego, pochodzącego z Wenecji. Początkowo drink podawany był z odrobiną soku malinowego lub wiśniowego, co nadawało mu lekko różową barwę, obecnie jednak ten dodatek porzucono. Spróbujcie koniecznie, ponieważ połączenie smaków jest naprawdę udane, a drink ma lekki, letni charakter.

      Bellini

      100 ml zimnego nektaru brzoskwiniowego

      200 ml zimnego Prosecco

       

      Do kieliszka wlewamy nektar brzoskwiniowy, uzupełniamy Prosecco.

      Zazwyczaj Bellini podaje się bez lodu, jeśli jednak chcecie, można dodać go w niewielkiej ilości (ja użyłam zaledwie 1 kostki), by nie rozwodnił zbytnio drinka.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Bellini”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 09 września 2016 12:13
  • wtorek, 26 lipca 2016
    • Kurczak po toskańsku / Kurczak po florentyńsku

      Uwielbiam kolory na talerzu. W tym daniu mamy połączoną zieleń szpinaku z czerwienią suszonych pomidorów i białym kremowym sosem. Słusznie kojarzy się to z kolorami włoskiej flagi - dziś pora na kurczaka w stylu toskańskim, czasami zwanego także kurczakiem po florentyńsku. Jest to bardzo proste do wykonania, a jednocześnie pyszne i ogromnie eleganckie danie. Przepis na podstawie TheRecipeCritic.

      Tuscan Chicken

      3 filety z piersi kurczaka

      sól i świeżo zmielony czarny pieprz

      oliwa z oliwek do smażenia

      1 szklanka śmietany UHT 12% (tzw. "słodkiej" śmietanki, nie kwaśnej śmietany)

      1/3 szklanki bulionu warzywnego

      1 ząbek czosnku - obrany, drobno posiekany

      1 łyżeczka przyprawy włoskiej

      4-6 łyżek startego drobno Parmezanu lub Grana Padano

      2 garści szpinaku (bez ogonków)

      ok. 4 łyżki drobno posiekanych suszonych pomidorów w oleju

      ew. sól i pieprz do smaku

       

      1. Filety z kurczaka rozkrawamy na pół "po grubości" - tak, aby z 3 filetów uzyskać 6 kotletów jednakowej wielkości. Każdy kotlet oprószamy z obu stron solą i pieprzem, i obsmażamy na niewielkiej ilości rozgrzanej oliwy, z obu stron na złoto. Zdejmujemy z patelni.

      2. Na patelnię wlewamy śmietankę i bulion, dodajemy czosnek, ser i przyprawę włoską. Mieszamy. Gotujemy chwilę na małym ogniu, aż sos zacznie gęstnieć. Wówczas dodajemy szpinak i pomidory. Mieszamy i doprawiamy do smaku sola i pieprzem. Usmażone filety podgrzewamy w sosie ok. 3-5 minut.

      Podajemy z makaronem lub świeżym pieczywem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Kurczak po toskańsku / Kurczak po florentyńsku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 lipca 2016 14:17
  • czwartek, 17 marca 2016
  • czwartek, 18 lutego 2016
    • Kurczak piccata

      "Piccata" to metoda przygotowywania potraw, w której mięso jest krojone, panierowane, podduszane i podawane z sosem. Wywodzi się ona z Włoch, gdzie do przygotowania tego typu potraw używano cielęciny. W USA najbardziej popularna jest piccata z kurczaka - taka tez Wam dziś prezentuję. Danie to jest niezwykle proste i szybkie do przygotowania, nie wymaga tez wielu składników. I powiem Wam szczerze - dzięki tej prostocie smak jest naprawdę genialny. Cudownie delikatne mięso pokryte jest wyrazistym, odświeżająco cytrynowym sosem.  Niezapomniany smak - spróbujcie koniecznie! To danie odpowiednie zarówno na co dzień, jak i na uroczyste okazje. Przepis na podstawie PinchOfYum.

      Piccata

      2 filety z piersi kurczaka

      sól, świeżo mielony czarny pieprz + mąka pszenna do panierowania

      1/2 szklanki białego wina

      1/2 szklanki bulionu drobiowego lub warzywnego

      4-6 cieniutkich plasterków cytryny (ok. 2-3 mm grubości)

      1 łyżka siekanej natki pietruszki

      1-2 łyżki kaparów (można ew. pominąć....ale nie pomijajcie!)

       

      oliwa z oliwek + 1 łyżeczka masła do smażenia

       

      1. Filety z kurczaka rozkrawamy na pół "po grubości" - tak, aby z 2 filetów uzyskać 4 kotlety jednakowej wielkości. Delikatnie je rozbijamy, by miały jednolitą grubość. Oprószamy z obu stron solą i pieprzem, po czym panierujemy w mące. Kotlety smażymy z obu storn na złoto na niewielkiej ilości rozgrzanej oliwy z 1 łyżeczką masła. Zdejmujemy z patelni.

      2. Na patelnię wlewamy wino oraz bulion. Mieszamy dokładnie i dodajemy plasterki cytryny. Zmniejszamy ogień i czekamy, aż ilość sosu na patelni zredukuje się o około połowę. Wówczas dodajemy pietruszkę i kapary oraz łyżkę zimnego masła - dokładnie mieszamy. Sprawdzamy smak - jeśli sos potrzebuje dodatkowej soli lub pieprzu - doprawiamy. Sos solimy dopiero po dodaniu kaparów, ponieważ same w sobie są już słonawe. Umieszczamy usmażone kotlety w sosie i chwilę dusimy razem.

       

      Danie możemy podać z ziemniakami puree, makaronem, polentą, ryżem lub z grzankami i - oczywiście - z sałatą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 lutego 2016 13:07
  • środa, 10 lutego 2016
    • Stromboli, czyli pizza inaczej

      Stromboli to generalnie pizza - tylko zwinięta w roladę. Jak zazwyczaj w przypadku słynnej potrawy, nie wiadomo dokładnie, kiedy ją wymyślono, autorstwo też jest kwestią sporną. Pewnym być można, że były to lata 50 ubiegłego wieku, Stany Zjednoczone i ze potrawa ma korzenie włoskie. Nazwa wywodzi się ponoć od filmu "Stromboli" z Ingrid Bergman. Stromboli to również mała wysepka w pobliżu Sycylii, znana z czynnego wulkanu. Prostota tego pomysłu polega na fakcie, ze w ciasto drożdżowe możemy zawinąć dowolne składniki - co tylko lubimy. Całość zostaje następnie upieczona, dając nam pyszny, szybki i smaczny posiłek.

      Stromboli

      1 gotowy chłodzony spód do pizzy ok. 400g (ciasto drożdżowe niesłodzone) lub ciasto domowe (linki pod przepisem), rozwałkowane w kształt prostokątny

      1/2 szklanki passaty pomidorowej + 1/2 łyżeczki tymianku + 1/2 łyżeczki bazylii +1/2 łyżeczki oregano + 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu

      szynka w dużych plastrach

      salami w plastrach

      pieczarki - pokrojone w plastry

      szpinak - świeże listki, bez ogonków

      ser mozzarella - porwany w małe kawałki

      rozmącone jajko

      ew. drobno starty parmezan do posypania

       

      Składniki sosu mieszamy. Ciasto smarujemy sosem i układamy dodatki: szynkę, salami, szpinak, plastry pieczarek, itd. Posypujemy porwanym w kawałeczki serem mozzarella i zwijamy całość w ścisłą roladę, wzdłuż krótszego brzegu.

      stromboli

      Smarujemy rozmąconym jajkiem, nacinamy nożem w 2-3 miejscach i posypujemy startym parmezanem.

      Stromboli umieszczamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze i pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni C przez ok. 20-25 minut, aż wierzch będzie rumiany.

      stromboli

      Pizza dla zapracowanych

      Pizza kalifornijska

      Pizza neapolitańska

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Stromboli, czyli pizza inaczej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      środa, 10 lutego 2016 14:16
  • środa, 03 lutego 2016
  • wtorek, 01 grudnia 2015
    • Minestrone z fasolą. Włoska zupa warzywna.

      Przepis na minestrone już się na blogu pojawił tutaj (klik), jednak w innej wersji. Dziś przedstawiam wersję całkowicie warzywną, z dużą ilością fasoli. Tak samo pysznie, a jednak inaczej - co doskonale obrazuje, jak bardzo wszechstronna jest ta zupa. Jej nazwa wywodzi się od słowa "minestrare", czyli "podawać", a o historii tej potrawy możecie szerzej przeczytać w linkowanym wcześniej przepisie. Co ciekawe, nie ma na tę zupę jednego ustalonego przepisu. Każdy region Włoch ma swoje modyfikacje, wręcz każdy przygotowujący robi ją po swojemu. Może się to wydawać trochę dziwne, lecz w zasadzie ma to uzasadnienie w historii samej zupy: ponieważ była ona potrawą ludową, przygotowywaną zazwyczaj przez ludzi ubogich, dodawano do niej po prostu to, co było aktualnie pod ręką, bazując na świeżych warzywach sezonowych. Stąd mamy także wersje mięsne i wegetariańskie. Można jednak wyodrębnić kilka elementów wspólnych, które stanowią o unikatowym charakterze dania: użycie możliwie jak najbardziej różnorodnych warzyw oraz parmezanu i typowych włoskich przypraw. W rejonach północnych kraju dodaje się zazwyczaj  ryż, natomiast w południowych - makaron. Zupa zawsze jest bardzo gęsta.  Jeśli któryś składnik chcemy pominąć lub zastąpić innym - zróbmy to śmiało - tak się właśnie zawsze przygotowywało, i po dziś dzień przygotowuje tę zupę!

      minestrone z fasolą

      1 łodyga selera naciowego - pokrojona w drobne plasterki

      1 cebula - obrana, drobno posiekana

      1 marchewka - obrana, pokrojona w plastry

      1/2 cukinii - pokrojonej w kostkę

      2 łyżeczki bazylii

      2 łyżeczki oregano

      2 łyżeczki tymianku

      1/2 łyżeczki rozmarynu

      1 listek laurowy

      chili w płatkach - szczypta, do smaku

      1 puszka pomidorów wraz z zalewą

      1 łyżeczka cukru

      ok. 1,5 szklanki drobnego makaronu (np. typu kolanka)

      1 puszka białej fasoli - odcedzona z zalewy i przepłukana na sicie pod bieżącą wodą

      1 puszka czerwonej fasoli - odcedzona z zalewy i przepłukana na sicie pod bieżącą wodą

      2 duże ząbki czosnku - obrane, drobno posiekane

      ok. 100 g świeżego szpinaku - ogonki listków odrywamy

      2 łyżki siekanej natki pietruszki

      4-6 łyżek drobno startego parmezanu (lub ew. grana padano)

      1 łyżeczka masła

      sól i świeżo mielony czarny pieprz - do smaku

       

      ok. 1,5-2 litry bulionu warzywnego lub drobiowego, lub ew. wody (dodajemy stopniowo: ponieważ zupa powinna być dość gęsta, zawsze łatwiej pod koniec gotowania dodać więcej płynu, niż potem martwić się zagęszczaniem zbyt rzadkiej potrawy)

      oliwa z oliwek lub olej do smażenia

       

      1. W garnku, w którym będziemy gotować zupę, rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy. Podsmażamy marchewkę wraz z cebulą, selerem i cukinią. Gdy cebula będzie szklista, dodajemy chili w płatkach, tymianek, rozmaryn, bazylię, oregano listek laurowy i pomidory. Mieszamy. Smażymy, co jakiś czas mieszając, aż pomidory zamienią się w gęsty sos.

      2. Zalewamy całość bulionem lub wodą, dodajemy cukier, makaron, czosnek i sól do smaku. Od momentu zawrzenia wody gotujemy zupę, aż makaron będzie al dente. 

      3. Wówczas dodajemy do fasolę białą i czerwoną oraz ser, masło, szpinak oraz natkę pietruszki i doprawiamy do smaku świeżo zmielonym pieprzem i ew. solą. Zupa powinna być naprawdę gęsta, lecz jeśli jest zbyt gęsta na nasz gust, rozrzedzamy ją ostrożnie dodatkowym bulionem lub ew. wodą. Podajemy, posypując każdą porcję dodatkowo na talerzu startym parmezanem. Można podać ze świeżym pieczywem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Minestrone z fasolą. Włoska zupa warzywna.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 grudnia 2015 11:08
  • czwartek, 26 listopada 2015
    • Spaghetti / pasta cacio e pepe

      Spaghetti cacio e pepe to tradycyjne danie kuchni rzymskiej. W oryginale składa się ono z trzech głównych składników: makaronu, sera (cacio) i pieprzu (pepe). Jest to tzw. "biedna kuchnia" (la cucina povera), ale mała ilość dodatków nie oznacza wcale ubogiego smaku. Nie musimy być także ubogimi staro-rzymskimi pasterzami (jak to bywało niegdyś), by przygotowywać takie dania. Będziecie zaskoczeni, jak te trzy proste smaki świetnie ze sobą współgrają.

      cacio e pepe

      300 g makaronu spaghetti (ja użyłam tu nietradycyjnych wielokolorowych, naturalnie barwionych orecchiette, ponieważ uznałam, że w tym prostym daniu będą wyglądały dużo piękniej, niż gdybym je utopiła w pomidorowym sosie)

      ok. 1/2 szklanki drobno startego sera pecorino romano (ew. parmezanu)

      świeżo mielony czarny pieprz - sporo, do smaku

      drobno siekany ząbek czosnku - totalnie nietradycyjny element, który jednak dodałam do smaku - możecie go pominąć lub też dodać, ale nie mówcie o tym żadnemu Włochowi! ;)

      1 łyżka oliwy z oliwek do gotowania makaronu

      sól

       

      1. Makaron gotujemy w dużej ilości dobrze osolonej wody z 1 łyżką oleju (dzięki temu nie będzie się sklejał).

      Gdy będzie już gotowy, odcedzamy go, zachowując 1 szklankę wody od gotowania.

      2. Ugotowany gorący makaron mieszamy z drobno startym serem. Jeśli danie jest za gęste, dolewamy po troszeczku wody od gotowania makaronu. To ciepło makaronu w połączeniu z gorącą wodą i serem tworzą kremowy sos, charakterystyczny dla tego dania. Doprawiamy danie do smaku intensywnie świeżo mielonym czarnym pieprzem i ew. solą. Przy tak niewielkiej ilości dodatków smak będzie pochodził właśnie od przypraw, więc nie żałujmy pieprzu.

      Na tym etapie dodałam również drobniutko siekany czosnek. Nadał daniu wspaniały aromat i miłą nutę smakową. Nie jest to tradycyjny dodatek, lecz w końcu danie ma smakować nam, a nie być abstrakcyjnym tworem z książki kucharskiej, którego nikt nie zje. Skropiłam też makaron leciutko dodatkową oliwą z oliwek. To czynność włoska, bo Włosi mnóstwo rzeczy skrapiają dodatkową oliwą, ale nie typowa dla tej akurat potrawy. Wybór należy do Was - spróbujcie po prostu i zdecydujcie sami.

      Makaron podajemy posypany dla ozdoby dodatkowym serem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Spaghetti / pasta cacio e pepe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 listopada 2015 14:46
  • poniedziałek, 09 listopada 2015
    • Peposo, czyli gulasz wołowy po włosku

      Peposo jest jednym z tradycyjnych dań toskańskich. Powstało ono w miasteczku Impruneta koło Florencji - po dziś dzień co roku odbywa tam się festiwal peposo. Wymyślili je robotnicy (fornaciai) wrabiający cegły do budowy kopuły florentyńskiej katedry. Jak zatem można się spodziewać, danie jest ogromnie proste (praktycznie robi się samo!) i pożywne, a zarazem bardzo smaczne. Oryginalnie przygotowywano je w piecach do wypalania cegieł - zaczynano rankiem, a kiedy przychodził czas na posiłek, wolno podduszające się mięso było gotowe. Kopułę katedry zakończono budować w 1436 roku, zatem danie to liczy sobie co najmniej 579 lat - możliwe, że więcej. Nie wiem, jak do Was, ale do mojego zmysłu romantycznego ogromnie przemawia, że mogę spróbować smaków sprzed tylu lat. Dodając do tego wspomnienia widoku tej przepięknej katedry, mogę tylko podziękować wszystkim, którzy dbają o przekazywanie tradycyjnych przepisów z pokolenia na pokolenie. Obecnie do peposo dodaje się czasem przecier pomidorowy, co jest niewątpliwie smacznym dodatkiem, jednakże nasi fornaciai zdecydowanie nie mogli ich używać, ponieważ pomidory pojawiły się w Europie dopiero w XVIw. Ja osobiście pokusiłam się o dodatek bulionu uznając, że może jakaś litościwa włoska żona mogła wówczas obdarować męża porcją pozostałą z obiadu ;). Jeśli jednak chcecie, można przygotować danie z samym winem. Część przepisów zaleca dodanie różnych warzyw (jak marchewka, cebula czy seler), część natomiast podaje wersję z samym czosnkiem. Ja zdecydowałam się na samą cebulę, trzymając się możliwie jak najprostszej wersji dania. Przepis na podstawie UnaGattaInCucina oraz MemorieDiAngelina.

       peposo

      1 kg mięsa wołowego na gulasz lub z łopatki wołowej - pokrojonego w kostę ok. 3 cm x 3 cm

      1,5 szklanki czerwonego wina

      1,5 szklanki bulionu*

      1 łyżka pieprzu w ziarnach

      1,5 łyżeczki szałwii suszonej

      1,5 łyżeczki rozmarynu

      6 dużych ząbków czosnku, obranych, przeciśniętych

      1 duża cebula - obrana, pokrojona w grube pióra

       

      sól i świeżo zmielony czarny pieprz - do smaku

       

      Mięso, czosnek, przyprawy i cebulę umieszczamy w naczyniu do zapiekania z pokrywką. Zalewamy winem i bulionem, mieszamy.

      peposo w garnku

      Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 160 st. C na 2 godziny (lub do miękkości mięsa). Danie możemy też ewentualnie przygotować na kuchni, na minimalnym ogniu, dusząc pod przykryciem.

      Po tym czasie wyjmujemy naczynie. Bez pokrywki stawiamy je na kuchni i podgotowujemy, aż sos odparuje do pożądanej przez nas gęstości. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Jak wskazuje nazwa dania (peposo, od wł. słowa "pepe", czyli pieprz), danie powinno być intensywne w smaku i pieprzne.

      Podajemy ze świeżym pieczywem (jak tradycyjnie podaje się we Florencji, z pajdą świeżego wiejskiego chleba), z polentą (na zdjęciu, tu kilknij po przepis), ziemniakami lub ryżem.

       

      * Jeśli używamy samego wina, zwiększamy jego ilość do 3 szklanek łącznie i dodajemy sól do smaku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Peposo, czyli gulasz wołowy po włosku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 listopada 2015 15:21
  • wtorek, 03 listopada 2015
    • Piadina, czyli tortilla na ciepło po włosku

      Piadina to danie wywodzące się z regionu Emilia-Romania w północnych Włoszech - zostało wpisane na listę dań tradycyjnych. Jest to cienki, pszenny placek, podobny do tortilli, z nadzieniem. Mamy tu szerokie pole dla fantazji i eksperymentów, ponieważ nadziewać piadinę możemy przeróżnymi składnikami: używa się miękkich serów (mozzarella, scamorza, provolone), wędlin (szynka, salami), grzybów, pomidorów, świeżego szpinaku lub rukoli. Można również posmarować ją cienko sosem pomidorowym. Spotyka się również piadiny na słodko, posmarowane ukochaną przez Włochów nutellą (czy wiecie, że nutella została wymyślona we Włoszech?), czekoladą lub konfiturą. Dodatkiem do słodkich wersji mogą być np. banany. Ze względu na łatwość i szybkość przygotowania, piadina jest świetnym daniem na śniadanie, kolację czy szybki lunch. Poniżej możecie zobaczyć wersję z wędzoną szynką i serem scamorza. Generalnie dąży się do tego, by nie przeładowywać piadiny nadmiarem dodatków, by była cienka i pozwalała trzymać się w dłoni i jeść bez rozpadania się. Będąc w Rimini widziałam zabawne hasło reklamowe, jakie wymyśliła sobie jedna z restauracji: "Nasze piadiny są tak niskie, jak nasze ceny!" :)

      piadina

      na 2 piadiny:

      2 pszenne tortille

      4 plastry wędzonej szynki ( u mnie szwardzwaldzka)

      4 plastry miękkiego sera ( u mnie scamorza, lecz może być dowolny miękki ser, który się ładnie roztopi, jak mozzarella czy nawet gouda)

       

      oliwa z oliwek

       

      Na połowie tortilli układamy po 2 plastry szynki i po w plastry sera. Nakrywamy drugą połówką, składając tortillę na pół. Dociskamy dłonią.

      Dużą płaską patelnię smarujemy cieniutko oliwą za pomocą pędzelka kuchennego i rozgrzewamy.

      Smażymy piadiny, aż będą złote, z obu stron, odwracamy za pomocą łopatki do naleśników. Przed podaniem możemy przekroić na na 2 lub 3 części.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Piadina, czyli tortilla na ciepło po włosku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 listopada 2015 11:38
  • poniedziałek, 02 listopada 2015
    • Tradycyjna pizza neapolitańska. Pizza Margherita.

      Wszyscy wiedzą, że pizza wywodzi się z Włoch. Jeśli zaś chcecie wiedzieć, gdzie dokładnie powstała, to miejscem jej narodzin był Neapol. Oczywiście, w wielu krajach jadano różnego rodzaju placki i podpłomyki, ale w żadnym innym miejscu nie kładziono na ich wierzchu pomidorów. Pomidory przywieziono do Europy w XVI w., jednak w wielu krajach uważano je za trujące... aż do czasu, kiedy uboga neapolitańska ludność w XVIII w. nie zaczęła używać ich do pizzy. Jako pierwsza powstała pizza Marinara, nazwana tak, ponieważ przygotowywały ją żony marynarzy dla wracających z połowu ryb mężów. Była to pizza bez sera, z samymi pomidorami i ziołami. Gdy w 1889 roku król Umberto I i królowa Małgorzata przyjechali z wizytą do Neapolu, piekarz Rafaelle Esposito stworzył z tej okazji wyjątkową pizzę na cześć królowej: wyjątkową, ponieważ czerwienią pomidorów, bielą sera i zielenią bazylii odzwierciedlała kolory włoskiej flagi. Tak powstała Pizza Margherita. W 1989 roku założono Associazione Verace Pizza Napoletana (VPN), którego celem jest ochrona i podtrzymanie tradycji autentycznej pizzy neapolitańskiej. Stowarzyszenie spisało zasady (co do najdrobniejszego detalu!), których należy ściśle przestrzegać, by pizzę można było nazywać się tradycyjną i autentyczną. Tutaj możecie zobaczyć ten regulamin w wersji angielskiej, istnieje też oczywiście oryginalna wersja włoska. Przygotowanie tradycyjnej pizzy jest proste, potrzebujemy jedynie czasu, jakiego wymaga wyrastanie ciasta. Z punktu widzenia osoby pracującej zawodowo uważam, że najlepiej zaplanować sobie przygotowanie pizzy na weekend.

      pizza napoletana

      (Pizza Margherita)

      Przede wszystkim, za autentyczne uznawane są dwa rodzaje pizzy:

      Marinara - pomidory San Marzano z puszki (można użyć również określonych gatunków świeżych pomidorów), czosnek, oregano i oliwa extra virgin

      Margherita - pomidory, mozzarella/fior di latte, świeża bazylia, oliwa extra virgin.

       

      Jeśli chodzi o produkty, do pizzy używa się:

      1. Mąki pszennej typ OO (jest to mąka bardzo drobnego przemiału)

      2. Wody niegazowanej

      3. Soli morskiej

      4. Drożdży

      5. Pomidorów świeżych z gatunków:" S.Marzano dell’Agro Sarnese-nocerino D.O.P”., "Pomodorini di Corbara (Corbarino)”, “Pomodorino del piennolo del Vesuvio” D.O.P.”

      6. LUB pomidorów z puszki (łatwiejsze do osiągnięcia w Polsce), najlepiej “pomodoro pelato S.Marzano dell’Agro Sarnese-Nocerino D.O.P.” lub "Roma"

      7. Sera Mozzarella di buffala (mozzarella z mleka bawolego) lub fior di latte (ser typu mozzarella z mleka krowiego)

      8. Oliwy z oliwek extra virgin

      9. Oregano

      10. Świeżej bazylii

      11. Twardego sera, startego

       

      Skoro już wiemy tyle, przechodzimy do produkcji! Zrobiłam ciasto z 1/3 ilości oryginalnych składników, i takie ilości podaję. Wystarczają one na 3 pizze o średnicy ok. 26 cm (po 1 pizzy na 1 dorosłą osobę). Zrobiłam jedna pizzę Margherita oraz dwie z mniej tradycyjnymi dodatkami, starając się jednak wybierać produkty, które występują naturalnie we Włoszech. Należy pamiętać, że pizza to proste, ludowe (i - tak - historycznie rzecz biorąc - ubogie) jedzenie, więc nie obciążajmy jej nadmiernie dodatkami. Zwłaszcza pizzy na cienkim cieście, jak pizza naeapolitańska. Dobra pizza broni się smakiem ciasta i podstawowych składników dobrej jakości. Nie potrzebuje wymyślnych "ozdóbek" :)

       

      330 ml ciepłej wody

      17 g soli morskiej drobnoziarnistej (niepełne 3 łyżeczki)

      1 g drożdży instant

      550 g mąki pszennej do pizzy typ 00*

       

      dodatki:

      2 puszki pomidorów San Marzano (odcedzone na sicie, porwane dłońmi w mniejsze kawałki)

      3 kulki (każda po ok. 125 g) mozzarelli di buffala (takiej użyłam) lub fior di latte (sera typu mozzarella z mleka krowiego, bez problemu dostępnego w Polsce)

      garść świeżych listków bazylii

      twardy ser, starty drobno - użyłam grana padano, parmezan też by był ok

       

      dodatki do mojej drugiej pizzy (oprócz pomidorów, sera i bazylii):

      pizza z salami

      8 plastrów salami neapolitańskiego

      garść czarnych oliwek (pokrojonych w plastry)


      dodatki do mojej trzeciej pizzy (oprócz pomidorów i sera):

      pizza z bekonem

      1 cebula (obrana, pokrojona z pióra, skarmelizowana na patelni z dodatkiem oliwy z oliwek,  szczypty cukru i łyżeczki octu balsamicznego)

      plastry bekonu (podsmażone na suchej patelni, pokrojone w kawałki)

      kawałki pikantnej konserwowej papryczki

      suszone oregano (zamiast bazylii)

       

      1. W ciepłej (nie gorącej!) wodzie rozpuszczamy sól. Dodajemy drożdże. Następnie miksujemy za pomocą robota kuchennego z hakami, dodając stopniowo mąkę. Przerywamy w momencie, gdy ciasto jest już za gęste dla robota. Dodajemy resztę mąki i wyrabiany cisto ręcznie przez ok. 5 minut, aż będzie elastyczne i nie będzie się kleić do rąk. Z ciasta formujemy zgrabną kulę i odkładamy ją do lekko nasmarowanej oliwą miski. Miskę przykrywamy wilgotną ściereczką. Ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 2 godziny.

      2. Po tym czasie dzielimy ciasto na 3 równe części (każda po ok. 180 g) i pozostawiamy do wyrośnięcia na 4-6 godzin, przykryte wilgotną ściereczką.

      etapy wyrastania ciasta

      (etapy wyrastania ciasta)

      3. Po tym czasie mamy 6 godzin, w trakcie których nasze ciasto nadaje się do użycia i zachowa swe prawidłowe właściwości.

      Ja przystąpiłam od razu do pieczenia.

      Z każdego kawałka formujemy w miarę okrągły placek o grubości ok. 4 mm. Brzegi placka powinny być trochę wyższe i stanowić rant, ok. 1 cm. Placek formujemy w dłoniach, co jest proste nawet dla mało wprawnej osoby, ciasto jest bowiem elastycznie i nie rwie się.

      Na każdy placek (najwygodniej układać pizzę na desce do krojenia - łatwo ją wówczas przenosić) nakładamy kolistymi ruchami dodatki, zaczynając od środka:

      pomidory (odsączone, porwane na mniejsze kawałki), mozzarellę (porwaną ręcznie)i listki świeżej bazylii. Następnie całość posypujemy startym twardym serem i skrapiamy kolistym ruchem oliwą z oliwek.

      Czy przy takich staraniach udało by się nam uzyskać certyfikat Stowarzyszenia i móc nazwać naszą pizzę autentyczną? Niestety nie. Autentyczna pizza bowiem musi być wypiekana przez 60 do 90 sekund (tak!) w tradycyjnym, opalanym drzewem piecu, w temperaturze 485 st. C! Takiej temperatury nie osiągnie żaden domowy piekarnik, nie mówiąc już o opalaniu drewnem. Nie damy się jednak zdołować ani zrazić, robimy, co możemy. Wykorzystamy metodę Gordona Ramsaya, który radzi podpieczenie pizzy na gorącej patelni. Dzięki temu ciasto dostanie to, czego nie da mu piekarnik - dużą temperaturę i chrupkość od spodu.

      3 pizze

      (3 pizze na patelni)

      4. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 220 st. C. i rozgrzewamy również odpowiednią rozmiarem patelnię z kilkoma kroplami oliwy z oliwek.

      Przygotowaną pizzę zsuwamy na rozgrzaną patelnię. Smażymy, aż spód będzie złoto rumiany. Następnie z patelni zsuwamy ją na wyłożoną papierem do pieczenia blachę piekarnika**. Pieczemy 5-7 minut, aż ser się rozpuści i pizza będzie rumiana. Pomagając sobie dwiema łopatkami do naleśników, wyjmujemy pizzę.

      Kolejne pizze przygotowujemy tak samo, idzie to naprawdę bardzo szybko. W przypadku dwóch pozostałych pizz, dodatki układałam na nich, gdy leżały już na patelni.

       

      * Mąkę tę kupiłam w zwykłym supermarkecie, jest ona polskiej produkcji, jej znalezienie nie było nadmiernie trudne. Jeśli będziecie mieć z tym kłopoty - trudno, użyjcie jak najdrobniejszej mąki tortowej, typ 405.

      ** Możemy piec pizze bezpośrednio na patelni, jeśli ma ona rączkę odporną na wysoką temperaturę.

      Jeśli będziecie mieli okazję być w Neapolu, odwiedźcie najstarsza pizzernię - Brandi, która wypieka pizzę od 1780 roku. To tutaj właśnie powstała słynna Pizza Margherita. Jej smak jest naprawdę niezapomniany!

      brandi

       

       Jeśli lubicie pizzę na grubym puszystym cieście w stylu amerykańskim, spróbujcie

      Pizzy Kalifornijskiej.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Tradycyjna pizza neapolitańska. Pizza Margherita.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 listopada 2015 14:39
  • wtorek, 29 września 2015
    • Klopsiki w stylu włoskim w sosie pomidorowym

      Klopsiki to uniwersalna propozycja obiadowa. W zależności od sposobu przyprawienia mięsa, rodzaju podanego sosu a wreszcie - od dodatków, możemy tworzyć wciąż nowe dania, korzystając z tej samej bazy. Tym razem proponuję aromatyczne klopsiki w stylu włoskim, podane z podstawowym sosem pomidorowym. Jako dodatek pasuje makaron (spaghetti, tagliatelle, fusilli - co lubicie), jednak dobrze sprawdzą się także pieczone ziemniaki, ryż czy po prostu świeże pieczywo. Użyjemy tutaj domowej przyprawy włoskiej - kompozycji ziół, która nadaje włoskiego charakteru przygotowywanym potrawom i bardzo ułatwia pracę w kuchni - bardzo zachęcam Was do jej przygotowania. Jest ona jedną z moich ulubionych mieszanek - prostą w przygotowaniu, uniwersalną, skomponowaną z nieskomplikowanych składników.



      300 g mięsa mielonego wieprzowego z łopatki
      200 g mięsa mielonego wołowego
      1 mała starta na tarce cebula
      1 jajko
      4 łyżki mleka
      4 łyżki startego parmezanu (lub grana padano lub ew. cheddar)
      2 łyżki drobno siekanej natki pietruszki
      2 łyżeczki przyprawy włoskiej
      sól i świeżo mielony czarny pieprz - do smaku
      bułka tarta - ok. 2 łyżki
      mąka pszenna

      sos:
      1 cebula - obrana, drobno posiekana
      1/2 łodygi selera naciowego - jak najdrobniej posiekanej
      2 ząbki czosnku
      1 puszka pomidorów w kawałkach
      1 łyżeczka cukru
      2 łyżeczki przyprawy włoskiej
      1/3 szklanki wody
      6-8 świeżych listków bazylii

      świeżo mielony czarny pieprz i ew sól do smaku


      oliwa z oliwek do smażenia
      ew. mozzarella lub parmezan do posypania na talerzu

      1. Przygotowujemy sos.
      W rondlu na niewielkiej ilości oleju szklimy cebulę z czosnkiem i selerem. Dodajemy pomidory z puszki wraz z zalewą, wodę, cukier i przyprawę włoską. Dusimy na małym ogniu, aż większość płynu odparuje i sos zgęstnieje.

      2. W międzyczasie przygotowujemy klopsiki.
      Mieszamy oba rodzaje mięsa z cebulą, jajkiem, mlekiem, parmezanem, natką i przyprawą włoską. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Dodajemy tartą bułkę - tylko tyle, by z masy dało się formować klopsiki, nie za dużo.

      Formujemy klopsiki (dowolna wielkość, ja lubię rozmiar piłeczki do ping ponga :) ) i obtaczamy je w mące. Obsmażamy na patelni na niewielkiej ilości oliwy, ze wszystkich stron na złoto. ( Klopsiki można również upiec w piekarniku, ok. 20 min w 180 st C.)

      3. Do sosu, który w międzyczasie odparował, dodajemy porwane drobno listki bazylii. Doprawiamy sos do smaku pieprzem i solą, jeśli jest taka potrzeba. Można dodać również szczyptę chili, jeśli sos ma być pikantniejszy. Jeśli sos zrobił się za gęsty, rozrzedzamy go wodą. Sos można również utrzeć na tym etapie na gładko blenderem. Ja nie ucierałam.

      Do sosu dodajemy usmażone klopsiki. Podgrzewamy w sosie kilka minut, po czym podajemy.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Klopsiki w stylu włoskim w sosie pomidorowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 września 2015 18:12
  • wtorek, 23 czerwca 2015
  • piątek, 08 maja 2015
    • Kurczak Marinara

      Marinara to pomidorowy sos, wywodzący się z okolic Neapolu. "Marinara" oznacza po włosku, w zależności od kontekstu, "morski" bądź "marynarski". Przypuszcza się, że nazwa wywodzi się z faktu, iż dzięki kwasowości pochodzącej z dużej ilości pomidorów sos ten był wyjątkowo odporny na psucie się, dzięki czemu znakomicie nadawał się do długiego przechowywania na statkach podczas rejsów. Po raz pierwszy przepis na ten sos pojawił się w książce kucharskiej Lo Scalco alla Moderna, wydanej w dwóch tomach w 1692 i 1694 roku. co ciekawe, nazwa 'marinara" nigdy nie występuje samodzielnie: Włosi używają tej nazwy mówiąc o konkretnych daniach, np. spaghetti alla marinara czy pizza marinara. Natomiast mówiąc o sosie pomidorowym jako takim używa się słowa "salsa" lub "sugo". Tak więc tym razem przedstawiam przepis na parmezanowego kurczaka w sosie marinara. Świetnym dodatkiem do niego jest makaron w sosie marinara z oliwkami i papryką. Przepis na kurczaka na podstawie Simply Recipes.



      1 filety z piersi kurczaka
      2 jajka + szczypta soli do smaku, 1/3 łyżeczki mielonego pieprzu i 1/2 łyżeczki oregano
      mąka pszenna do panierowania
      bułka tarta wymieszana z drobno startym parmezanem - do panierowania (1/2 szklanki bułki tartej + 1/4 szklanki parmezanu)

      1 kulka sera mozzarella

      sos marinara:
      1 puszka pomidorów w kawałkach
      1 łodyga selera naciowego
      1 mała papryczka chili
      1  cebula
      2 ząbki czosnku
      1/2 łyżeczki suszonej bazylii
      1 łyżeczka suszonego oregano
      sól do smaku
      czarny pieprz do smaku

      olej do smażenia

      pasta (makaron) marinara:

      250 g dowolnego makaronu, np. świderki, kokardki lub rurki
      1/3 czerwonej papryki
      garść zielonych i/lub czarnych oliwek


      1. Filety z kurczaka kroimy na kotlety. Ja kroję w poprzek, z 1 fileta uzyskując 10-12 małych kotlecików.
      Mięso panierujemy kolejno w mace, w rozmąconych jajkach z przyprawami i w mieszance bułki tartej z parmezanem. smażymy na rozgrzanym oleju, z obu stron na złoto.

      Makaron gotujemy zgodnie z opisem na opakowaniu, odcedzamy.

      2. W międzyczasie przygotowujemy sos.
      W garnku lub rondlu zeszklić na niewielkiej ilości oleju obraną, drobno posiekaną cebulę wraz pokrojona drobno łodygą sera, pokrojoną papryczką chili (z pestkami lub bez - z pestkami danie będzie bardziej pikantne) i  obranym posiekanym czosnkiem (uwaga, nie przypalić czosnku, bo będzie gorzki). Gdy cebula będzie szklista, dodać bazylię, oregano oraz pomidory z puszki. Gotować sos ok. 5 minut, mieszając, aż sos zmniejszy swą objętość i zgęstnieje. Pod doprawić do smaku solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

      3. Usmażone kotlety z kurczaka układamy jedna warstwą w naczyniu do zapiekania.
      Polewamy połową przygotowanego sosu (druga połowę zostawiamy do makaronu). Na wierzchu układamy pokrojona w plastry mozzarelle.
      Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 200 st. C. aż ser się rozpuści i będzie rumiany.

      4. Do pozostałego sosu dodajemy 1/3 pokrojonej w drobną kostkę czerwonej papryki oraz pokrojone w plastry czarne i zielone oliwki. Zagotowujemy, by smaki się połączyły. Ugotowany wcześniej makaron mieszamy z gorącym sosem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rain1drop
      Czas publikacji:
      piątek, 08 maja 2015 13:01

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Lista Blogów Kulinarnych Obserwuj tablicę Passionfruit Blog Recipies należącą do użytkownika Passionfruit. free counters